Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

Terrina na rieslingu i sałatka do niej

terrina-na-rieslingu1

 

Już kiedyś pisałam o tym, że terriny bardzo lubię i jeść i robić . Ta czekała na swoją kolej dość długo- zrobiłam ją krótko po powrocie z Alzacji, na mięsie z rosołu z kaczki, z dodatkiem przywiezionego z wycieczki rieslinga. Tym razem dodałam do niej domowy majonez i nieco żelatyny, by jej konsystencja była właściwa. A smak ? Smak wzbogaciłam przywiezioną z tej samej wycieczki aromatyczną musztardą estragonową.

 

TERRINA NA RIESLINGU I ESTRAGONOWEJ MUSZTARDZIE

kubek mięsa z kaczki ugotowanego w rosole

2 łyżki domowego majonezu

2 łyżeczki musztardy estragonowej

łyżka żelatyny, nieco rosołu  i kieliszek rieslinga

pieprz kolorowy z młynka

2-3 gałązki świeżego tymianku

Mięso z kaczki zmiksowałam na gładką masę . Żelatynę namoczyłam kilku łyżkach  zimnego  rosołu  na około 5 minut  , później dodałam 1/3 szklanki gorącego i tymianek , wymieszałam aż się rozpuściła. Dodałam do  mięsa po wyjęciu gałązek zioła. Po ponownym wymieszaniu dolałam też wino, uzupełniłam o  majonez i musztardę, doprawiłam pieprzem. Włożyłam do naczynia wysmarowanego olejem i wstawiłam do lodówki na kilka godzin.

Znalazłam też w zasobach zdjęciowych pasującą do niej sałatkę z papryki świeżej i kiszonej , pomidorów bez gniazd nasiennych,  serów i kiszonego ogórka. Po prostu kroimy w paski wszystkie produkty i doprawiamy oliwą lub winegretem, na przykład takim, jak tutaj.

sałatka paprykowa z serem

 

Jak widać zdjęcie jest z lata, więc papryka i ogórki były pewnie świeżo ukiszone. Zarówno terrina jak i sałatka może być ciekawym uzupełnieniem sylwestrowej kolacji. Ten rok zleciał mi strasznie szybko, nawet nie zatroszczyłam się o nowy kalendarz czy organizer ( jestem przywiązana do takich papierowych, te w telefonie czy tablecie mi nie pasują). Może poszukam organizera na http://babydeco.eu/

A terrinę wzbogaconą winem polecam nie tylko na Sylwestra.

Smacznego !

terrina na rieslingu

Wegański piernik na musie jabłkowym

wegański piernik

 

W tym roku na Święta moja Weganka była w domu, więc oczywiste było zaplanowanie wegańskiego ciasta. Piernik to wdzięczny temat, w ciastach bez jajek lubię jako spulchniacza używać musów owocowych lub warzywnych. Prócz przyprawy do piernika dosmaczyłam wegański piernik kawą, tym razem zbożową. Zamiast miodu dodałam aromatyczny syrop akacjowy zrobiony latem.

Miałam piernik polukrować, lecz czasu brakło, więc posypałam go cukrem-pudrem , imitującym nieobecny podczas tegorocznych, niemal wiosennych Świąt śnieg 🙂

 

WEGAŃSKI PIERNIK NA MUSIE JABŁKOWYM

2 niepełne szklanki mąki

1/2  szklanki cukru

2 łyżki syropu akacjowego

łyżka kakao

1/2 łyżki przyprawy do piernika

spora szczypta  imbiru i cynamonu, mielona kolendra

łyżka cukru z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

3/4 szklanki zaparzonej i wystudzonej kawy zbożowej

1/2 szklanki musu jabłkowo-pigwowego

Suche składniki zmieszałam w misce.  Olej  dodałam do miski z suchymi składnikami , mieszając widelcem. Potem dodałam kawę, syrop, mus jabłkowo-pigwowy  i jeszcze raz wymieszałam.

Piekłam około 50 minut w 180 C, do suchego patyczka.  Mus jabłkowo-pigwowy nadał mu ciekawy smak i wilgotną konsystencję. Smakował nie tylko Wegance 🙂

Podczas tegorocznych Świąt doszłam do wniosku, że muszę za rok przeorganizować pracę , bo przygotowania kompletnie mnie wykończyły. W efekcie nie bardzo miałam siłę  cieszyć się tymi Świętami, no może trochę dzień po Wigilii, kiedy na obiad jedliśmy jeszcze wigilijne potrawy . Marzę o solidnym wypoczynku w jakimś fajnym miejscu. Może takim, jakie znalazłam pod adresem http://perlapoludnia.pl/

Piernik długo się trzyma, Weganka zabrała sobie na drogę a my dojadamy resztę.

Smacznego !

 

wegański piernik1

Sałatka z pieczonych buraczków z łososiem i serami

sałatka z buraczków z łososiem

 

Przy okazji kupowania buraczków do wigilinego barszczyku nabyłam ich więcej, bo uwielbiam pieczone , na ciepło i w różnych sałatkach. Ta jest improwizowana, z produktów znalezionych w lodówce i w szafkach. Do pieczonych buraczków pasują sery – dałam nie tylko fetę, ale też kawałki mozzarelli i resztę sznurkowych oscypków, kupionych na świątecznym jarmarku , tym razem w Toruniu . Łosoś wędzony na zimno wydał mi się dobrym uzupełnieniem, chrupkości dodały ziarna słonecznika i prażonego sezamu a świeżości liście sałaty rzymskiej.

SAŁATKA Z PIECZONYCH BURACZKÓW Z SERAMI I PESTKAMI

1/2 główki sałaty rzymskiej

3 podłużne pieczone buraczki

po kawałku fety i mozzarelli, sznurki serowe

10-15 dkg wędzonego łososia

ziarna słonecznika, prażony sezam

sól, pieprz, świeży tymianek

łyżka octu balsamicznego, dwie łyżki oliwy

Na umytej, osuszonej i porwanej n kawałki sałacie ułożyłam plasterki pieczonych buraczków. Posoliłam lekko , polałam balsamico i oliwą. Na wierzchu poukładałam kawałki serów i łososia, posypałam pieprzem, świeżym tymiankiem i ziarnami.

Sałatka jest wyrazista w smaku i ma ciekawą fakturę – cieszyła się dużym powodzeniem. Myślę, że nada się na sylwestrowe przyjęcia w domu. Tak, pora już myśleć o miłym zakończeniu roku. Pomysłów na jedzenie jest u mnie na blogu sporo ( patrz kategorie Przekąski, Sałatki , Ciasta, Zimne desery) , a kto nie ma jeszcze kreacji może poszukać sukienek czy butów na https://www.chiclook.pl/

Buraczki mają wiele witamin i mikroelementów, o tej porze roku warto wykorzystywać je do pysznych sałatek.

Smacznego !

 

sałatka z buraczków z łososiem1

Wigilia

choinka11

Miałam zrobić wpis z przepisem, ale jestem daleko w polu z przygotowaniami, więc złożę tylko życzenia i przypomnę mój  wiersz z pierwszego wigilijnego wpisu na blogu w 2009 roku, czyli…6 lat temu 🙂 Niewielu ze znajomych wtedy czytało mój blog, a ci nieliczni pewnie nie pamiętają. Kto chce poszukać jakiegoś wigilijnego przepisu, może zajrzeć pod kategorię z boku : wigilijne.

Wiersz  nieco się zdezaktualizował, bo Mała już duża, a w przygotowaniach pomaga mi już tylko Młodsza, bo Starsza jeśli przyjeżdża ( lada moment) , to na ostatnią chwilę, bo z daleka 🙂 czekają na nią wegańskie pierniczki , nie tylko na choince :

 

pierniczki na choince

Zatem poproszę najpierw o chwilę zadumy…

ZAWSZE W WIGILIĘ…

Zawsze w Wigilię
Jestem bardzo zmęczona…

Robię dwanaście potraw
Z wielkim trudem
Pomaga mi córka
Mała i duża
Lepimy sto uszek
Bo każdy je lubi
A w kuchni pachnie
Kapustą i kutią
Choinka ubrana
Już stoi w pokoju
Zajmuję wciąż Małą
Bo jest niecierpliwa
Gdy wszystko gotowe
Siadamy do stołu
Staramy się życzyć
Nie tylko „wesołych”
Jest barszczyk z uszkami
I to, co kto lubi
Mała je szybko
Bo czeka prezentów
A potem szukamy
Ich pod choinką
Cieszymy się każdym
Miłym drobiazgiem
Spokojnie czytamy
Gwiazdkowe prezenty
Zjadamy słodycze
I kolęd słuchamy

Zawsze w Wigilię

Jestem bardzo szczęśliwa…

WSZYSTKIM MOIM BLOGOWYM PRZYJACIOŁOM ŻYCZĘ RADOSNYCH ŚWIĄT W MIŁEJ ATMOSFERZE WYWOŁANEJ CIEPŁYMI ROZMOWAMI  PRZY STOLE ZASTAWIONYMI DOMOWYMI PRZYSMAKAMI

Grażyna

choinka

 

Śledzie czosnkowe z majerankiem

śledzie czosnkowe

Te śledzie jadłam pierwszy raz kilka dni temu na imprezie promującej kultywowanie kulinarnych tradycji Gminy Inowrocław. Zostałam tam zaproszona przez poznaną na Festiwalu Smaku w Grucznie szefową lokalnego stowarzyszenia kulinarnego. Poznałam tam mnóstwo zakręconych kulinarnie osób i próbowałam wielu pysznych potraw.

Jako jurorka miałam trudne zadanie, ale pośród wigilijnych potraw i deserów na bazie maku wyróżniały się śledzie autorstwa sympatycznej Pani Tereski. Pozostałe jurorki też były tego zdania, więc nagrodę przyznałyśmy jednogłośnie. A potem poprosiłam o przepis.

JURYino sledź1

I tu okazało się, ze siła smaku tkwi w prostocie. Czosnek, majeranek, trochę pieprzu – jak przy białej kiełbasie 🙂 I niewiele oleju, śledzie mają być tylko zalane , nie pływać. Poza tym mają stać co najmniej dwie doby w lodówce w słoiku.

ŚLEDZIE CZOSNKOWE Z MAJERANKIEM

4 płaty matjasów

4 ząbki czosnku

łyżka majeranku

pieprz do smaku, olej

Śledzie moczymy do pożądanego smaku. Układamy w słoiku , przesypując drobno pokrojonym czosnkiem i majerankiem oraz pieprzem ( ja z młynka), zalewamy olejem, ale nie tak, by pływały. Wstawiamy do lodówki co najmniej na dwie doby, by się ‚przegryzły”.

Ja zrobiłam dwa dni temu, dziś spróbowałam – pyszne ! Na pewno będą jednym z przebojów Wigilii.

Smacznego !

śledzie czosnkowe1

 

Wigilijna kapusta z fasolą

fasola z kapustą

 

O tej wigilijnej potrawie usłyszałam od pewnej znajomej, z którą często rozmawiam na kulinarne tematy. U niej  w domu ( rodzice pochodzą z Wielkopolski, nie wie, z jakiego regionu przywędrowała ta potrawa) jada się biała kapustę gotowaną z fasolą, lekko posłodzoną. Do mnie taka forma kapusty nie przemawia , przerobiłam więc ją nieco na pikantnie, dodając  suszone pomidory,   tymianek i wzbogacając kapustą kiszoną. Przypomina nieco klimatem moją ulubiona kapustę z grochem.

 

WIGILIJNA KAPUSTA Z FASOLĄ

mała główka kapusty

opcjonalnie – szklanka kapusty kiszonej

szklanka fasoli „piękny Jaś”

olej

sól, pieprz w ziarnach , ziele angielskie, liść laurowy

kilka suszonych pomidorów

łyżeczka tymianku lub innych ulubionych ziół

Fasolę zalewamy na noc wodą, potem gotujemy w nowej wodzie do miękkości, solimy po ugotowaniu.

Poszatkowaną białą kapustę gotujemy w wodzie z dodatkiem oleju, przypraw i suszonych pomidorów. Gdy się ugotuje, dodajemy połowę fasoli, resztę rozcieramy na puree z odrobiną wody, w której się gotowała i zagęszczamy potrawę, mieszając. Jeśli chcemy zrobić wersję z kapustą kiszoną, gotujemy ją osobno i dodajemy przed fasolą. Na koniec doprawiamy  jeszcze według gustu.

Przed Świętami mam zawsze problem z umieszczeniem wszystkich produktów i dań w lodówce, korzystam więc z nieogrzewanego garażu ( jest nim tylko z nazwy, od dawna nie trzymamy w nim auta), mam tam półki jak w spiżarni. Prowadzą do niego drzwi prosto z kuchni. Teraz często ich używam , czasem mając zajęte ręce i stare ciężkie drzwi nieraz sprawiają mi kłopot. Widziałam nowoczesne drzwi na http://www.moric.pl/, może uda się nasze wymienić na bardziej odpowiednie.

Tymczasem na półkach w garażu stoją słoiki z zawekowaną kapustą z grzybami, jutro jej część wyląduje w pierogach a ta z fasolą dla pewności ( jest ciepło) poczeka sobie na Wigilię w lodówce.

Smacznego !

 

fasola z kapustą1

Blogowigilia 2015 – piernik jak opłatek

blogowigilia 1

Po raz pierwszy zdecydowałam się pojechać na Blogowigilię do Warszawy – poprzednio kolidowała albo z naszymi poznańskimi , albo z rodzinnymi planami. W tym roku nasza blogowokulinarna w Poznaniu była tydzień wcześniej , ogólna grupy Blogerki i blogerzy w Poznaniu już 8 grudnia, tak, że w tym roku zaliczyłam aż trzy blogowe Wigilie i jestem tak nabita pozytywną energią , jak nie pamiętam kiedy 🙂

Najważniejsze na takich wydarzeniach są dla mnie spotkania z ludźmi – i dawnymi znajomymi i nowymi, które być może zaowocują kolejnymi przyjaźniami. W tym roku były też dwa szczególne – z dwiema zaprzyjaźnionymi i znanymi z sieci koleżankami , które wreszcie spotkałam na żywo. Najpierw, przed imprezą , nieblogerskie, choć dzięki blogosferze – z Olą, która rysuje ( ilustrowała moje opowiadania w Bajecznej Fabryce) i jej mamą, z którą zaprzyjaźniłam się, bo Ola uznała ( słusznie), że nadajemy na tych samych falach 🙂 Przy kawie rozmawiałyśmy o wszystkim, jakbyśmy się znały od lat .

Na Blogowigilię jechałam z Poznania okrężną drogą , przez Inowrocław i Toruń. W okolicach tego pierwszego byłam jurorką na spotkaniu kultywującym kulinarne tradycje zorganizowanym przez Gminę Inowrocław ( oceniałam z lokalnymi znawczyniami kulinariów wigilijne potrawy). W Toruniu zanim wsiadłam w autobus kupiłam pierniczki i podziwiałam wystawę zdjęć Republiki z okazji Dni Ciechowskiego.

ciechowski1

Toruń zawsze w okolicach 22 grudnia, rocznicy odejścia autora ” Nie pytaj mnie o Polskę” żyje klimatami Republiki i Grzegorza Ciechowskiego. Obok najbardziej rozpoznawalnego symbolu miasta – pomnika Kopernika stoi choinka i powiewa flaga Republiki :

 

toruń1

 

Na samą Blogowigilię trafiłam więc w doskonałym nastroju i już przed wejściem spotkałam Adama z Parowaru faceta, który był głodny, więc zapytał mnie od razu o ciasto, które zapowiadałam w przedwigilijnych komentarzach ! To już taka moja tradycja, rodem z Blog Forum Gdańsk 2011 🙂

Tym razem miałam piernik, podobny do tego, tylko zamiast orzechów była mąka żytnia i drobno pokrojona wędzona śliwka, suska sechlońska. Częstowałam nim znajomych dawnych i nowych, Blogomamę czyli organizatorkę – Ilonę z Blogostrefy, nazywanego ( sama słyszałam:) szefem polskiej blogosfery Mediafuna, pomagającą organizatorkom Renatę z Jedz naturalnie, spotkane po raz pierwszy i  kolejny blogerki kulinarne i autora zdjęć ze ścianki , Krzysztofa Kotkowicza 🙂

blogowigilia 2015

 

Spotkałam też Asię , z którą zaprzyjaźniłam się wirtualnie przy okazji cyklu Kulinarne koty, w realu rozmawiało się nam jeszcze lepiej. Nie miałam już wtedy piernika ( rozszedł się szybko) , ale znalazłam jeszcze w torebce pierniczki z rodzinnego przepisu, więc poczęstowałam Asię i nowo poznane blogerskie mieszane towarzystwo siedzące razem z nami przy stole . Było więcej osób, więc jeden przełamałam, potem jedna z blogerek ułamała swój, mówiąc – może ktoś jeszcze będzie chciał spróbować – i w tym momencie stało się coś magicznego. Cały zgiełk i światła wokół ucichły, wyłączyłam się na chwilę, bo właśnie dotarła do mnie istota wigilijnego dzielenia się opłatkiem. Chyba nigdy w swoim życiu ( a trochę ono trwa) tak tego nie poczułam, tej więzi z ludźmi spotkanymi po raz pierwszy czy kolejny, tego wspólnego przeżywania wydarzenia polegającego na wspólnym dzieleniu się , tutaj-swoją pasją wyrażaną w blogowaniu. Nie ważne, że nie było to przy wspólnym stole z tradycyjnymi potrawami, a w klubowej atmosferze – magia podziałała ! Ledwo ukryłam łzy, które zakręciły mi się w oczach…

Ciastem-piernikiem też się dzielono, gdy wokół było sporo chętnych. Gdy uświadomiłam sobie, że moim piernikiem i pierniczkami blogerzy dzielą się jak opłatkiem, pomyślałam, że dla takich chwil watro żyć i warto prowadzić bloga 🙂

pierniczki

 

O nasze dobre samopoczucie dbali sponsorzy, o jedzenie Tesco,  była strefa Podaruj Radość z Colą, mogliśmy zrobić sobie zdjęcia a misiem, Mikołajem, dostaliśmy spersonalizowane puszki i drobne kosmetyki od Rimmel  :

cola

Kto chciał, mógł  podarować swoje Rzeczy od Serca na aukcję allegro na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ja podarowałam moje kultowe kiszone ogórki , które co roku jeżdżą z córką na Przystanek Woodstock i własnoręcznie zrobioną szydełkową serwetkę ( bieżnik), tło blogowych dań, której już kilka wersji poszło na aukcje charytatywne. Dziewczyna kręcąca filmik tak się zasłuchała w historię ogórków pochwalonych w ciemno przez Jurka Owsiaka, że …musiałam kręcić jeszcze raz !

Do domu wróciłam po dwudniowej podróży zmęczona, ale bardzo szczęśliwa , naładowana pozytywną energią i świąteczną atmosferą . Ilona, Ania, wszyscy, którzy przyczynili się do zorganizowania tego wspaniałego wydarzenia – dziękuję 🙂

 

fotobudka

Piernik z masą mascarpone

piernik z masą mascarpone

 

Uwielbiam piernik jako ciasto i w sezonie okołoświątecznym  często robię jego różne wersje. Ta jest z poprzedniego weekendu ( o tej z aktualnego będzie niebawem, niektórzy  uczestnicy Blogowigilii w Warszawie może się ucieszą przepisem), upieczona z myślą o dzieciach. Zrobiłam go w stylu tiramisu, spód z kawowym dodatkiem, masa z serka mascarpone z bitą śmietaną.

PIERNIK W STYLU TIRAMISU

1/2 porcji ciasta takiego, jak tutaj

250 g serka mascarpone

200 ml śmietanki kremówki

2-3 łyżki cukru-pudru

posypka do piernika

Ciasto upiekłam w okrągłej formie ( 23 cm średnicy) i wystudzłam.

Śmietankę ubiłam z dwoma łyżkami cukru-pudru. Serek zmiksowałam z łyżką tegoż, dodawałam miksując śmietankę, aż się wszystko połączyło na gładka masę. Wyłożyłam ją na upieczony spód w zamkniętej tortownicy, włożyłam do lodówki by zastygła – najlepiej zrobić to na noc, ale na 2-3 godziny też wystarczy. Możemy posypać masę ciemnym kakao, tartą czekoladą, u mnie na życzenie dzieci była posypka do piernika. Klimat świąteczny już u nas panuje 🙂

Mam już część prezentów, wyraziłam też życzenia do Świętego Mikołaja zgodne z moimi zainteresowaniami 🙂 Może dostanę coś z nazwą bloga, np  szklanego, co można zamówić na http://www.cels.pl/ ? 🙂

Póki co sprawdza się mój pomysł, że najlepszą wizytówką  bloga są jadalne prezenty, którymi częstuję sporo osób w sezonie świątecznym. Ten piernik też został doceniony nie tylko przez Rodzinkę.

Smacznego !

piernik z masą mascarpone1

 

Domowa mielonka

domowa mielonka2

 

To wspomnienie słonecznej i ciepłej jesieni , wcale nie tak wczesnej, bo z października. Zakwitły wtedy ponownie ogniste nasturcje a na grządkach bujnie jeszcze rosły małe kolorowe pomidorki. Pasowały kolorystycznie, stąd pomysł na takie zdjęcie . A ten kwiatek na zdjęciu poniżej, to kwitnąca wyrośnięta…sałata 🙂

 

domowa mielonka1

A pomysł na domową mielonkę w słoiku powstał, gdy zostało mi mięsa mielonego od klopsów i gotowanego z rosołu, które było bazą do terriny z rieslingiem ( napiszę o niej przed Sylwestrem ).

DOMOWA MIELONKA W SŁOIKU

Ok. 15- 20  dkg mielonego mięsa wieprzowego

pół cebuli

ok. 1/2 kubka zmiksowanego mięsa z rosołu

ząbek lub dwa czosnku

majeranek, tymianek, sól, pieprz

Nie ma tu dużej filozofii, mięso mielone i miksowane dokładnie mieszamy, dodajemy posiekane drobno cebulę i czosnek, przyprawiamy do smaku, wyrabiamy ręką na gładką masę.  Wkładamy do słoika , zakręcamy i pasteryzujemy około pół godziny . Po wystudzeniu zajadamy do kanapek lub czego chcemy.

Ja pasteryzowałam mięso razem z sałatką szwedzką, bo ogórki sałatkowe były o tej porze w dobrej cenie i zawekowałam je  w tej formie.

Zapasy słoików wyjmowane co jakiś czas z piwnicy ( większe ilości, bo trudno do niej się wchodzi) trzymam w szafce obok kominka . Ledwo się tam mieszczą, bo przybywa mi wciąż kuchennych gadżetów – muszę pomyśleć o większej szafce. Zajrzę w wolnej chwili na http://meblohand.eu/, na pewno coś ciekawego wyszukam.

Improwizowana mielonka cieszyła się powodzeniem, pasowała do sałatki szwedzkiej . Polecam zamiast sklepowych wędlin, robi się ją łatwo a przyprawić można według gustu.

Smacznego !

domowa mielonka

Wigilia Wielkopolskich Blogerów Kulinarnych 2015

wigilia dzieci

Trzeba przyznać, że nasza wielkopolska Grupa dba o przyszłość narodu, bo  widać na tym zdjęciu trzy młode Mamy blogerki – Kasię z W krainie smaku z Alicją, Anię z Green Plums z Polą i Anię z Everyday Flavours , której udało się zostawić Tymka pod opieką rodziny. W związku z tym tegoroczna Wigilia miała moją ulubioną rodzinna atmosferę i naładowałam sobie akumulatory na przygotowania do Świąt.

Gościła nas poznańska restauracja Pastela położona w pobliżu Starego Rynku, której właścicielami są zdolny i kreatywny szef kuchni Marcin Michalski i rozmiłowana w sztuce ( w Pasteli odbywają się też wernisaże i wystawy sztuki) Asia. Restauracja należy do Dziedzictwa Kulinarnego , słynie z doskonałej gęsiny serwowanej w sezonie.

Przygotowałam dla naszych Gospodarzy  prezent od serca, własnoręcznie zrobiony , który im się przyda do ciekawych „pastelowych” herbatek. Dziękujemy bardzo za gościnę 🙂

ocieplacze

Prócz młodych mam przyszła Gosia ze Smaków Alzacji z piszącą koleżanką  i Piotr z Najsmaczniejszy.com.pl. Menu wigilijne było naszego autorstwa, po szczegóły zapraszam do relacji Kasi . Linki do blogów  wszystkich uczestników Wigilii są u mnie z boku w ulubionych na Blogroll.

Spotkała się grupa wielbicieli śledzi, były więc ich trzy rodzaje, moje były najłagodniejsze. Kasia zaskoczyła nas uszkami w sałatce, Piotr soczewicą z austriackiego przepisu. Mój barszczyk wywołał dyskusję o rodzajach kwasu burakowego  i ulubionych smakach barszczu:)

wigilia barszcz sałatka

 

Po zjedzeniu „konkretów” raczyliśmy się herbatką ze specjalnymi cytrynkami , pierniczkami, ciastem i ” Łucjowymi” drożdżówkami autorstwa Piotra oraz domowymi suszonymi śliwkami i pieczonymi orzechami Ani.

wigilia śledzie i pierniki

 

Temat dzieci i ulubionych wigilijnych potraw zdominował rozmowy, zapanowała prawdziwie świąteczna atmosfera. Na koniec zrobiliśmy sobie „rodzinne ” zdjęcie, bez najmłodszej uczestniczki, która słodko spała w wózku. Dzieci reprezentowała Pola, która jak na córkę blogerki kulinarnej przystało zajadała pierniczki i owoce z dużym apetytem .

wigilia grupa

 

Stary Rynek był blisko, zajrzałam więc po spotkaniu na początek Festiwalu Rzeźby Lodowej ( trudnego w tym roku, bo jest bardzo ciepło ). Udało mi się niewiele zdjęć, kto chce zobaczyć jak to wygląda, zapraszam na archiwalny wpis.

lodowe rzeżby

 

Było bardzo tłoczno, ale atmosfera już prawdziwie świąteczna 🙂

jarmark poznań