Miesięczne archiwum: Kwiecień 2015

Ciasto czekoladowe z kajmakiem , wiśniami i orzechami

ciasto czekoladowe z kajmakiem

Masa kajmakowa to jeden z ulubionych przysmaków mojej córki, toteż specjalnie z myślą o niej przełożyłam nią czekoladowe ciasto . Teraz, gdy się uczy do matury , potrzebuje sporo energii , magnez zawarty w kakao użytym do ciasta też jej się przyda. Dołożyłam też do nadzienia nieco włoskich orzechów, dobrze wpływających na pracę mózgu i drążone wiśnie z kompotu, by było nieco lżejsze . Całość wyszła pyszna .

CIASTO CZEKOLADOWE Z MASĄ KAJMAKOWĄ, WIŚNIAMI I ORZECHAMI

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

2- 3  łyżki kakao

1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 łyżeczki imbiru

łyżka cukru z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

szklanka mleka

2 jajka

szklanka kajmaku

1/2 szklanki wydrążonych wiśni z kompotu

2 łyżki posiekanych włoskich orzechów

Suche składniki zmieszałam w misce.  Olej  dodałam do miski z suchymi składnikami , mieszając widelcem. Potem dodałam mleko a na końcu wbiłam jajka i dokładnie wymieszałam.

To ciasto piekłam z przygodami. Miałam już gotowe w misce, kiedy w domu wyłączył się prąd, a mój piekarnik jest elektryczny. Najpierw poprosiłam syna, by sprawdził domowe bezpieczniki, ale było wszystko w porządku. Wstawiłam więc ciasto w misce do lodówki, denerwując się, czy mu to nie zaszkodzi. Trochę trwało, zanim mogłam włączyć piekarnik, bo okazało się, że były zerwane w pobliżu przewody wysokiego napięcia. Wystawiłam ciasto , by nabrało znów pokojowej temperatury i włączyłam piekarnik.

Przelałam do natłuszczonej formy ( 26 na 30 cm) i piekłam w 180 C około 40 minut.

Połowę ostudzonego przekroiłam ( nie zrobiłam w ten sposób całego, bo to istna bomba kaloryczna), posmarowałam wymieszanym z orzechami kajmakiem (przywiezionym z tych warsztatów), włożyłam do niego wiśnie i przykryłam drugą warstwą.

Stres przy pieczeniu wynagrodził nam rewelacyjny smak ciasta.

Smacznego !

 

ciasto czekoladowe z kajmakiem1

Zdrowa sałatka dla maturzystki

sałatka z pestkami

Mam trójkę dzieci i to ze sporą różnicą wiekową miedzy nimi (na zasadzie 5-10-15) i oto doczekałam czasu, kiedy Najmłodsza kończy szkołę i zdaje maturę … Nie jest mi łatwo oswoić się z tą myślą, na szczęście sprawy związane z prowadzeniem bloga , spotkania warsztatowe i piknikowe pomagają mi odwrócić uwagę od tych problemów.

Na razie staram się robić dla córy dania ułatwiające uczenie się i wzmacniające odporność ( to też jest bardzo ważne). Sama czuwałam nad edukacją dzieci, naprawiając nieraz błędy systemu… Teraz mam dylemat, bo z przedmiotu ( języka) , którym córka posługuje się biegle, a kto wie, czy z niektórych bliskich jej dziedzin mogłaby robić tłumaczenia specjalistyczne , dostała kiepską ocenę na koniec. Na szczęście próbną maturę zdała doskonale, co więc myśleć o takim systemie ocen ?

Wracając do sałatki : pieczone buraczki, źródło żelaza, domowy szczaw z trawnika ( taki, jak na łące), serek cammembert , źródło białka i wapnia, do tego pełne przydatnych mikroelementów pestki dyni, orzechy i prażony sezam . I jeszcze  natka pietruszki, podobnie jak szczaw – źródło witaminy C wzmacniającej odporność. Winegret jest na zdrowym lnianym oleju ( może sam wejdzie do głowy 🙂

SAŁATKA Z PIECZONYCH BURACZKÓW ZE SZCZAWIEM I PESTKAMI

2-3 pieczone buraczki

garść młodych liści szczawiu

1/2 krążka cammemberta

natka pietruszki, po garści orzechów włoskich i pestek dyni

łyżka prażonego sezamu

2 łyżki oleju lnianego

łyżka domowego octu jabłkowego z estragonem

sól morska, pieprz z młynka

Umyte i pozbawione ogonków listki szczawiu rozłożyłam na talerzu. Na nich ułożyłam plasterki pieczonych i obranych buraczków, posoliłam lekko. Na to poukładałam kawałki serka, polałam sosem z oleju lnianego i winnego octu. Dodałam pieprzu z młynka, na koniec posypałam pestkami dyni, posiekanymi orzechami i prażonym sezamem.

Sałatka smakowała jej adresatce, kwaskowy szczaw równoważyły słodkie buraczki, pestki i orzechy przyjemnie chrupały a winegret  i prażony sezam dopełniły smaku. Ja też co nieco spróbowałam, przecież nie mniej się stresuję, prawda ?

Smacznego !

 

sałatka z pestkami1

 

Relacja z warsztatów Spiżarni Kujawsko-Pomorskiej

sypniewo kuchnia

Z wielką przyjemnością przyjęłam zaproszenie na warsztaty kulinarne w moich rodzinnych stronach. Tym razem nie były to ściśle Kujawy, ale położona w województwie kujawsko-pomorskim Krajna, na północny zachód od Bydgoszczy. Cała impreza odbyła się w pałacu Sypniewo a było to spotkanie założycieli i członków Kujawsko-Pomorskiej Spiżarni.

To bardzo ciekawa i pożyteczna inicjatywa mająca za cel pomóc lokalnym małym producentom żywności w promowaniu swoich wyrobów.  I właśnie z produktów Spiżarni miałam przyjemność przygotowywać dania w towarzystwie blogerki  znanej dotąd z sieci, Marzenki , kulinarnych pasjonatów i dziennikarzy. Całością kierował ekspert kulinarny Piotr Lenart a w pałacowej, przestronnej i dobrze wyposażonej kuchni dzielnie pomagał nam miejscowy personel. Właściciele obiektu, państwo Adamscy , zaglądali też często do kuchni pytając, czy czegoś nam nie brakuje.

sypniewo kuchnia 2

Mimo, że pracy było sporo, atmosfera przy wspólnym gotowaniu była bardzo sympatyczna i kreatywna. Powstały nowe pomysły na wykorzystanie spiżarnianych produktów, w tym jeden prosty a rewelacyjny : pieczone jabłka nadziewane kajmakiem. Ale zaczęliśmy od mięsa – zrazy z jelenia , marynowane w soli, pieprzu i musztardzie.

zrazy z jelenia1zrazy z jelenia2

Potem były podsmażane i duszone w towarzystwie warzyw w czerwonym winie .

steki jelenie

Warzywa, które dodawaliśmy, przedtem je podsmażając, to cebula, czosnek, marchew, seler, pietruszka , fenkuł oraz ziemniaki. Efekt końcowy był powalający – mięso rozpływało się w ustach, warzywa nadały rewelacyjny smak sosowi i świetnie uzupełniały mięso.

 

jeleń 2

Nie mogło się obyć bez gęsiny, udka były smażone w sosie i podane z musem jabłkowo-cebulowym a rosół ugotowany na gęsich korpusach nie tylko był serwowany  z domowym makaronem ( z miejscowej kuchni) ale też wzbogacał smaki sosów i ugotowanego na nim pęczaku. Zrobiliśmy tez gęsią okrasę, z mięsa mielonego wraz z tłuszczem – została podana na przekąski wraz z pasztetem .

 

gęsina sypniewo

W tle masełko ziołowe by Ryszard, pasjonat kulinariów i historycznych rekonstrukcji. Z jego popisowych dań powstały jeszcze pieczone z ziołami i olejem ziemniaczki ( w innej formie niż moje, skorzystam z pomysłu), śledzie w pikantnej, mocno czosnkowej zalewie śmietanowej z lubczykiem, . On też wymyślił pieczone jabłka nadziewane kajmakiem- najpierw upiekliśmy jedno na próbę, potem dla wszystkich gości. Zostały podane na deser w towarzystwie gryczanych naleśników  z sosem kajmakowym.

jabłko z kajmakiem

Na gęsim rosole powstała też chwalona przez wszystkich zupa pomidorowa. Przerabialiśmy także  młode koźlę na „ajntopf” a na wywarze powstał biały barszcz. Samo mięso koźlęcia było też przyrządzone w delikatnych smakach w miodowej marynacie. Pierwszy raz jadłam ten specjał i bardzo mi smakował.

 

sypniewo obiad

Słodyczami na bazie kajmaku z firmy Polder zajmował się specjalista cukiernik , pan Tomek i jego dzieła złamały niejedno postanowienie o diecie….

kajmakowe słodycze

W rogu zdjęcia widać karafkę z rewelacyjną kajmakówką , która zrobiła na spotkaniu furorę. Żeby nie było, piliśmy też pyszne soki jabłkowe Klimkiewicza z dodatkami i próbowaliśmy samych jabłek, nie tylko pieczonych. Było też lokalne piwo Krajan.

soki jabłkowe

W tle obiadowego stołu można było zapoznać się z ofertą Spiżarni – były też oleje tłoczone na zimno, lniany i rzepakowy. Stały się  bazą zalew do śledzi podanych na przekąskę oraz tzw ” oliwki północy” czyli ‚maczanki” do chleba z olejów z cebulą i przyprawami.

 

kajmak olej

Z Ciechocinka przybyła zdrowa sól i woda :

 

krystynka

Przy obiedzie Piotr Lenart tłumaczył, jak zostały wykorzystane produktu spółdzielni, podkreślając ekologiczne użytkowanie całych tuszek zwierzęcych ( wywary, zupy z mięsem, ajnopfy, pasztety, smalec). Chodzi bowiem o to, by producenci znaleźli odbiorców swoich produktów umiejących je dobrze spożytkować.

Jak zwykle przy stole toczyły się ciekawe rozmowy , najpierw o jedzeniu, potem o planach  rozwoju Kujawsko-Pomorskiej Spółdzielni.  Po szczegóły tego projektu zapraszam do relacji znanego z portalu Potrawy Regionalne Stanisława Gazdy ( dziękuję za kilka zdjęć).

Do domu miałam daleko więc zanocowałam w komfortowym pokoju Pałacu Sypniewo, nie zważając na opowieści gospodarzy o straszących tu duchach. Trochę mi wyobraźnia ruszyła tuż przed zaśnięciem i wystraszyłam się niemal własnego oddechu, ale dałam radę. Obudził mnie rano śpiew ptaków w pałacowym parku.

Cieszę się bardzo , że w moich rodzinnych stronach powstała tak piękna inicjatywa i że mogłam wziąć udział w jej promowaniu. Dziękuję bardzo organizatorce spotkania, Ani Siudzińskiej, za zaproszenie a współgotującym za ciekawe ,  inspirujące pomysły i dobrą zabawę w kuchni.

 

sypniewo pałac

 

Muffinki drożdżowe z serem i suszonymi pomidorami

muffinki z serem i suszonymi pomidorami2

 

Bardzo lubię ciasto drożdżowe we wszelkich postaciach. Takie wytrawne muffinki zawsze cieszą się powodzeniem. Do zrobionych ostatnio  dodałam oprócz suszonych pomidorów kawałki różnych serów, które znalazłam w lodówce , nieco suszonych ziół i świeży szczypiorek oraz natkę pietruszki.  Wyszły pyszne i aromatyczne.

MUFFINKI DROŻDŻOWE Z SERAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

1/2 kg mąki

30 g drożdży i łyżeczka cukru

3 łyżki oliwy

jajko

Ok. 15 dkg kawałków sera , żółtego i mozzarelli

Kilka suszonych pomidorów z zalewy

Łyżeczka suszonej bazylii i oregano

Płaska łyżeczka soli

Szczypta pieprzu ziołowego

Natka pietruszki i szczypiorek

szklanka wody

Pół szklanki mleka

Najpierw zrobiłam rozczyn -drożdże rozrobiłam z cukrem , dolałam letniego mleka i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w cieple miejsce na 10 minut do wyrośnięcia .

Do miski z mąką dodałam zioła, sól, pokrojone serki, pezyprawy. Potem dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajko,oliwę,  letnią wodę, . Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Nakładałam ciasto łyżką do natłuszczonej formy do muffinek ), do połowy , bo drożdżowe ciasto bardzo rośnie.

Piekłam około 25 minut w 180 C.

Wyszły aromatyczne i bardzo smaczne, zostały docenione nie tylko przez domowników.

Polecam np. na pikniki.

Smacznego !

muffinki z serem i suszonymi pomidorami1

Sernik nowojorski lekko modyfikowany

sernik nowojorski1

Do zrobienia tego sernika zabierałam się od dawna, w końcu udało się na Wielkanoc. Wyszedł tak pyszny, że spora blacha zniknęła już w pierwsze święto. Przepis zaczerpnęłam od Ani z Bajkorady, jednak zrobiłam sernik na większej blasze, prostokątnej ( 26 na 30 cm)i zamiast spodu z ciastek zrobiłam taki na bazie ciemnej kruszonki. Zrobiłam go też sposobem , który wypraktykowałam kiedyś przypadkiem– bez użycia miksera. Wtedy mi nie opadł, więc i teraz liczyłam na sukces.

SERNIK NOWOJORSKI

kilogram twarogu ( miałam z wiaderka)

250 ml śmietany 18%

200 g cukru-pudru

2 łyżki soku z cytryny i otarta skórka

4 jajka

spód taki, jak tutaj

Kruszonkowy spód rozłożyłam równo na spodzie natłuszczonej formy  i lekko uklepałam.

Ser wymieszałam w misce z cukrem pudrem, za pomocą drewnianej pałki, dodając go stopniowo na zmianę z całymi jajkami. Pod koniec po łyżce , mieszając cały czas  dodawałam śmietanę, sok i otartą skórkę z cytryny .

Masę serową wylałam na spód i wstawiłam sernik do piekarnika nagrzanego do 160 C, pod spód wstawiłam formę napełnioną wrzątkiem, by placek piekł się w kąpieli wodnej. Po godzinie z kawałkiem ( 5-10 minut ) sernik był gotowy – ściął się na całej powierzchni a przy brzegach lekko zrumienił ( bo taki lubimy). Studziłam go w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, cały czas podglądając, czy aby nie opadnie. Udało się !

Sernik był pyszny, smakował Rodzince i gościom, znikał też w szybkim tempie, mimo, że były jeszcze babki i mazurki .

Na pewno go nieraz powtórzę.

Smacznego !

sernik nowojorski

 

Studencka kuchnia i mój jurorski debiut :)

mc makaron

Muszę przyznać, że z wielką ciekawością przyjęłam zaproszenie na kulinarną imprezę Studenckiej Wiosny ( UAM Poznań). Zostałam zaproszona wraz z koleżankami blogerkami do oceny dań w Studenckim Master Chefie.  Był to mój debiut jako jurorki, ale w towarzystwie Kasi z W krainie smaku , doświadczonej w imprezach Bloger Chefa i Agnieszki ze Studni smaków poradziłam sobie.

Chciałam porównać studenckie gotowanie z tym z moich czasów. Było dość specyficzne, bo w warunkach totalnego kryzysu , mięsa na kartki i bazowało na produktach przywiezionych z domu. Po dwóch latach jadania w studenckiej stołówce miałam rozregulowany żołądek ( prawdopodobnie od sody dodawanej do zup, by się prędzej gotowały) i zdecydowałam się wraz z koleżanką na samodzielne gotowanie –  Dorotka pozdrawiam  🙂

Z domów najczęściej przywoziliśmy jajka , więc one były podstawą wyżywienia. Moim „odświętnym ” studenckim daniem były jajka faszerowane ( farsz najczęściej z niewielkim dodatkiem wędzonego boczku, cebuli  i koncentratu pomidorowego), do tego tosty francuskie podpatrzone w kinowym hicie „Sprawa Kramerów” z Meryl Streep i Dustinem Hoffmanem, czasem z ekstra dodatkiem w postaci groszku konserwowego w majonezie . Majonez kręciłam sama, małą drewnianą pałkę zakończoną kulką , zakupioną do tego celu mam do dziś 🙂

Odmian jajecznicy robionej wówczas nie zliczę ( moje ulubione to na pomidorach oraz  z żółtym serem), makaron też był popularnym daniem, sos pomidorowy na bazie koncentratu z różnymi dodatkami rządził. Robiliśmy też spaghetti, rzadko z mięsem, częściej podpatrzone w Picollo na Starym Rynku „con pisselli” z konserwowym groszkiem.

Jak już wspomniałam , mięso było towarem  bardzo deficytowym , więc wyobraźcie sobie co się działo w kuchni akademika , gdy jakieś dziecko rolnika piekło w piekarniku przywiezionego z domu kurczaka ! Albo smażyło schabowe 🙂  Jeden z moich kolegów wyznał kiedyś, że podkradł takiego schabowego z patelni korzystając z nieobecności właściciela w kuchni  , zamknął się w pokoju i zjadł , nie zważając na okrzyki i walenie w drzwi !

Kreatywność była bardzo potrzebna, toteż wymienialiśmy się przepisami . Kiedyś zdarzyła mi się zabawna sytuacja , do od koleżanki usłyszałam , entuzjastycznie oceniany …mój własny przepis , który ona z kolei dostała od kogoś innego 🙂

mc szpinakowy

Wracając do konkursu – zostałyśmy też poproszone o własne popisowe dania , ja zrobiłam wytrawny placek szpinakowy – jak widać na załączonym obrazku , cieszył się powodzeniem wśród studentów. Kasia upiekła ciasto marchewkowe a Agnieszka kruche ciasteczka z konfiturą.

Nagrodziłyśmy sałatkę makaronową ( można ją jeść i w wersji na ciepło) z tuńczykiem, pomidorami, fetą i kukurydzą, ciekawie doprawioną ziołami, pieprzem ziołowym i papryką. Makaron to jedno z typowych studenckich dań, dający wiele pola do popisu, ten spodobał nam się ze względu na kreatywne podejście. Jest na zdjęciu u góry .

Wahałyśmy się między nim a pyszną krucha tartą z budyniem czekoladowym i orzechową posypką , z właściwym poziomem słodyczy. Ostatecznie zajęła drugie miejsce.

 

mc tarta

Reszta dań była mało wyrazista , więc nagrodziłyśmy niemal artystycznie przygotowane parówki w formie ośmiorniczek, za pomysł.

Wniosek, który nam się nasunął , to to, że studenci lubią fetę, bo była w każdej sałatce. Mam nadzieję, że nie ze względu na nazwę…

Po części konkursowej wszyscy obecni zaczęli zajadać nasze i oceniane potrawy z apetytem godnym studentów. Impreza była bardzo sympatyczna, jak zwykle okazało się, że nie mam problemów z kontaktem z kolejnym pokoleniem, dla mnie to było bardzo ciekawe doświadczenie. Za zdjęcia dziękuję Agnieszce ( żyję ostatnio w biegu i zapomniałam włożyć karty do aparatu…).

Gościliśmy w Olala Cafe w kompleksie OFF Garbary a inicjatorką udanej imprezy była Ania Wojtkowiak z NZS UAM. Brawo za pomysł 🙂

Relację z wydarzenia mozna zobazcyć w studenckiej telewizji Kontra – klik, klik .

mc parówki

Dzikie pesto z pokrzywy i słonecznika

pesto z pokrzywy

Do pesto na bazie pokrzyw przekonała mnie koleżanka blogerka, bynajmniej nie kulinarna. Ona i jej córki zajadają się nim w sezonie, dlatego jak tylko zabrałam się za pielenie chwastów w ogrodzie, wykorzystałam zebrane pokrzywy w pożyteczny sposób.

Na blogu mam już zupę z młodych pokrzyw i pikantny sos.

Do pesto , dla złagodzenia smaku dodałam natkę pietruszki , którą znalazłam przy porządkach w zamrażalniku.  Dobrałam do tego pestki słonecznika a sera żadnego nie dorzucałam , bo miało byś zdrowe i dietetyczne.

 

PESTO Z POKRZYWY I PIETRUSZKI Z PESTKAMI SŁONECZNIKA

szklanka młodych pokrzyw

dwie garście natki pietruszki

kilka gałązek gwiazdnicy

2 łyżki pestek słonecznika

dwa ząbki czosnku

łyżka oliwy

sól, pieprz ziołowy i czarny z młynka

Pokrzywy i gwiazdnicę umyłam w kilku wodach zmieniając je i zaparzyłam wrzątkiem tak, by przykrył je. Przykryłam pokrywką i zostawiłam kilka minut, by złagodniały.

Odcedziłam i przestudziłam. Wywar dałam do wypicia córce na wzmocnienie włosów.

Przestudzone pokrzywy, natkę pietruszki, czosnek, pestki słonecznika i oliwę włożyłam do blendera i zmiksowałam.

Zjadłyśmy je ( tylko żeńska część rodziny zdecydowała się na ten specjał) z kaszą pszenną, mnie smakowało bardziej, niż z makaronem. Miało przyjemny , lekko pikantny warzywny smak. Myślę, że zostanie zaakceptowane jako danie z domowego repertuaru.

Smacznego !

 

pesto z pokrzywy z kaszą

Kulinarne koty- Bohun Szkatułki Cook z Sekretów małych i dużych

bohun2

Szkatułka Cook to kolejna blogerka, którą poznałam dzięki kociemu cyklowi 🙂 Na jej blogu Sekrety małe i duże   spodobały mi się przede wszystkim pyszne ciasta . Oddaję głos Joannie.

Pierwszy kot pojawił się w moim życiu prawie dwadzieścia lat temu. Blogowy Pan K. najpierw złapał maleństwo na wielkiej górze węgla, a potem przywiózł umorusane i przestraszone w parcianym worku do naszego domu prosto z Wisły i tak Wiślaczek został z nami do końca swoich dni. Zmieniał kilkakrotnie swoje miejsca pobytu i adresy zamieszkania, ale widać było, że serce zawsze miał tam gdzie my byliśmy z nim. Odszedł do Krainy Wiecznych Łowów dwa i pół roku temu i niemal natychmiast pojawił się w naszym domu Bohun.

 

bohun0

Nie chciałam tak szybko nowego kota, ale nowy kotek szybko sprawił, że mój maleńki synek przestał rozpaczać po Wiślaczku. Ja długo rozpamiętywałam jeszcze stratę po Wiślaczku, wspominałam, ale mały czarny gość w naszym domu zaczął nam dostarczać coraz to nowych wrażeń. Kot rodem z piekła, choć wzięty z Brzozowej Gaci koło Kurowa 🙂 Kot iście charakterny jak na imiennika z powieści sienkiewiczowskiej przystało. Pierwsze kilka tygodni życia spędził w swojej pierwotnej rodzinie, więc nauczyła go mama kocica i polowania i zabawy ze swoim kocim rodzeństwem. Przyszedł, więc do naszego domu z nawykami, których nie wyzbył się Bohunek do dziś 🙂 Uważa, więc kocisko – płocisko mego syna, a swego Pana (haha) za swego „braciszka”, którego co rusz atakuje, co rusz w sposób mniej lub bardziej wyrafinowany zachęcając do wspólnej zabawy – wyciągając przy tym swoje ostre pazurki.

bohun3

Całą zimę „poluje” … dewastując mi parapet i doniczki i kwiaty na nim stojące, bo … czai i maskuje się za kwiatami, a potem z Nienacka rzuca się na szybę – strasząc ptaszki i dewastując kwiaty 🙁 Niestety z tego powodu – prawie całą zimę i wiosnę nasz niecnota może wychodzić na balkon dopiero po zachodzie słońca, kiedy cały ptasi ruch na balkonie ustaje. Psotnik nad psotnikami, trudno zliczyć wszystkie jego harce i wybryki – powkładane rzeczy do butów, zjedzone sznurówki, potłuczone naczynia, powylewane wody i pozjadane kwiaty z wazonów, ucieczki przez balkon do sąsiadów, wylegiwanie się na jeszcze ciepłych, świeżo wyprasowanych – świątecznych obrusach, zjadanie pasztetu wielkanocnego … itp.

 

bohun4

Bohun ( nazywany Buhciem )  jest amatorem suchej kociej karmy dla kotów wysterylizowanych. Największym przysmakiem jest dla niego jajo i mielone mięso wprost z maszynki. Kiedy słyszy dźwięk mielonego mięsa w elektrycznej maszynce nie odstępuje mnie na krok. Przepada też za wodą z kwiatów w wazonie i bitą śmietaną 🙂 Nie gardzi parówką. Zawsze żebrze u Pana K. kiedy ten jada je na śniadanie – to standard.
Nasz Bohun to mały nicpoń. Choć ma swoją kuwetę i potrafi z niej korzystać często łapiemy go na korzystaniu z naszej dużej umywalki do załatwiania pewnych potrzeb. Niestety nie wpadł jeszcze na pomysł by korzystać z kranu 🙂 Podobnie jest ze spaniem … Ma swój ulubiony mały wiklinowy domek, w który chętnie się chowa, lecz jeśli chodzi o spanie to sprawa wygląda inaczej. Najczęściej budzę się o poranku z Bohunem rozwalonym tuż o bok mnie w najlepsze i nawet nie ma mowy by się ciut posunął 🙂

bohun6
Jednak najfajniejsze w naszym kocie jest to, że kiedy wyjeżdżam ( a zdarza mi się to dosyć często)
i wracam do domu – Bohunek jest jak psiak 🙂 Okazuje radość, łasi się, przybiega na powitanie, czasem trąca łapą. Wyraźnie okazuje radość z mojego powrotu i zadowolenie – jedynie nie szczeka 🙂

Dziękuję za historię 🙂

Cały cykl Kulinarne koty można zobaczyć tutaj .

 

bohun7

Dietetyczne pulpeciki z kurczaka w sosie kaparowym

dietetyczne pulpeciki1

Nadal pozostaję w poświątecznych klimatach i serwuję dania mniej kaloryczne. Wprawdzie dziś sos do pulpecików jest bardziej „konkretny”( przepis inspirowany tym )  , ale zrobiłam go w odchudzonej wersji. Pulpeciki są zrobione z mielonej piersi kurczaka, z dodatkiem suszonych pomidorów i aromatycznych przypraw, złączone samym białkiem i ugotowane w warzywnym bulionie, więc same w sobie są lekkie. Sos pasuje do nich i podkreśla smak.

 

PULPECIKI Z KURCZAKA Z SUSZONYMI POMIDORAMI W SOSIE KAPAROWYM

400 g mielonej piersi z kurczaka

białko dużego jajka

3-4 suszone pomidory z zalewy

sól, pieprz czarny i ziołowy, słodka papryka

suszona bazylia i oregano

litr bulionu warzywnego do ugotowania

SOS KAPAROWY

łyżeczka masła i łyżka oliwy

łyżka mąki

2-3 łyżki marynowanych kaparów

1, 5 szklanki bulionu

2 łyżki kwaśnej śmietany ( dałam 12 %, ale możecie dać bardziej kaloryczną )

pieprz z młynka

Mielone mięso mieszamy z przyprawami , pokrojonymi drobno pomidorami i białkiem, dokładnie wyrabiamy. Wilgotną ręką toczymy niewielkie pulpeciki i wrzucamy je na wrzący bulion. Gotujemy na niewielkim ogniu około 5 minut, wyjmujemy łyżką cedzakową.

Na patelni roztapiamy masło , dodajemy oliwę. Podsmażamy na tym odcedzone kapary, po chwili dodajemy mąkę i robimy lekką złotą zasmażkę. Rozprowadzamy ją przestudzonym bulionem, na koniec dodajemy zahartowaną  kilkoma łyżkami sosu śmietanę . Doprawiamy pieprzem z młynka i w razie potrzeby solą.

Ja zjadłam pulpeciki z brązowym ryżem i niewielką ilością sosu. Wyszły bardzo smaczne i lekkie a sos kaparowy podkreślił ich smak.

Smacznego !

 

dietetyczne pulpeciki

 

Lekka sałatka z wędzonym kurczakiem i rzeżuchą

lekka sałatka z kurczakiem

Święta się skończyły, pora na coś lekkiego by wrócić do formy. Wprawdzie u mnie do wielkanocnych śniadań są na stole lekkie sałatki na bazie sałaty w winegrecie ale traktowane są jako dodatki, nieraz zaostrzające apetyt na świąteczne wędliny 🙂

Dziś zrobiłam już taką sałatkę jako samodzielne danie a kawałki wędzonego kurczaka są jej elementem.

SAŁATA W WINEGRECIE Z WĘDZONYM KURCZAKIEM I ZIELENINĄ

kubek mieszanki sałat z roszponką

2-3 liście sałaty lodowej

pomidor

kawałek zielonego ogórka

wędzone udko kurczaka

po garści rzeżuchy i szczypiorku

sól, pieprz ziołowy

łyżka domowego octu jabłkowego z cząbrem

łyżka oliwy

Porwane liście sałaty lodowej zmieszałam z mieszanką sałat , dodałam pokrojonego  w półplasterki zielonego ogórka i pomidora, posoliłam lekko. Dołożyłam pokrojone na kawałki wędzone udko kurczaka, posypałam pieprzem ziołowym , polałam octem jabłkowym i oliwą, wymieszałam.

Na koniec posypałam rzeżuchą i szczypiorkiem. Wstawiłam do lodówki  by się przegryzła. Przeznaczyłam ją na kolację, ale widać jest smaczna, bo zaczęła już znikać z lodówki, chyba resztę schowam dla siebie „za sałatą ” 🙂

Jest lekka, dałam mniej oliwy, niż zwykle do winegretu, polecam po świątecznych kulinarnych szaleństwach.

Smacznego !

 

lekka sałatka z kurczakiem1