Miesięczne archiwum: Grudzień 2014

Golonka po norwesku lekko zmodyfikowana

golonka2

Tę golonkę robiłam na przełomie października i listopada , ale potem tyle się działo i na blogu dominowały relacje i świąteczne przepisy. W Wielkopolsce jest tradycja jedzenia golonki na noworoczny obiad, podaję więc przepis teraz, może komuś się przyda.

Ten jest inspirowany  golonką po norwesku z bloga najsmaczniejszy.com.pl, a ja go lekko zmodyfikowałam, mam bowiem do golonki swoje ulubione podejście , które przynosi dodatkowy efekt w postaci białego barszczyku. Uwielbiam taki na golonce na pierwsze danie i bez niego samo mięso z golonki na drugie nie smakowało by mi tak samo 🙂

Dodatkowo zrobiłam trochę żeberek – specjalnie dla syna, który za golonką nie przepada.

 

GOLONKA PO NORWESKU DUSZONA W CZERWONYM WINIE

 

2 przednie golonki

ok. 1/2 kg żeberek

ok 1/2 litra  czerwonego wytrawnego wina

1 łyżeczka suszonego tymianku

liść laurowy

1 cebula podzielona na ćwiartki

włoszczyzna, ziele angielskie, pieprz w ziarnach

smalec i olej

Najpierw gotujemy golonkę w wywarze z warzyw i przypraw , tak około godziny. Wrzucamy ją do gorącego wywaru, żeby zachować smak mięsa, bo o to nam chodzi. Na tym wywarze możemy zrobić potem biały barszczyk.

Ostudzoną golonkę obsmażamy  w rondlu o grubym dnie  na rumiano na oleju z dodatkiem  smalcu w towarzystwie surowych, przyprawionych solą i pieprzem żeberek oraz pokrojonej cebuli . Potem dodajemy marchewkę  i dusimy pod przykryciem do miękkości, podlewając na zmianę czerwonym wytrawnym winem  oraz  wywarem z gotowania golonki.

Sos odparowujemy i możemy go zaciągamy gęstą śmietaną – należy ją najpierw zaprawić kilkoma łyżkami ciepłego sosu, wymieszać i dopiero wlać do reszty sosu energicznie mieszając. Ja z tego zrezygnowałam , bo bałam się protestu ze strony mojego żołądka, wolałam się delektować samym mięsem .

golonka po norwesku4

Ale to było pyszne ! Zrobiłam do tego według sugestii autora przepisu puree ziemniaczane z ajwarem i doskonale do tego pasowało, jak też i surówka zielonych ogórków w winegrecie.

Uważam, że jest to danie godne ostatniego wpisu w roku.

Ten rok był dla mnie bardzo bogaty w kulinarne wydarzenia. Byłam na wielu w Poznaniu i Warszawie, poznałam mnóstwo nowych, ciekawych ludzi, nie tylko osobowości kulinarnych . Wzbogaciłam swoją książkę o nowe, w tym niektóre bardzo cenne ( m.in. Hanny Szymanderskiej) autografy i wpadłam na pomysł, jak to wykorzystać we własny, kreatywny sposób. Z pomocą przyjaciół z Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych urządziłam kilka klimatycznych imprez. Zdaniem moich dzieci , pod wpływem warsztatów i kulinarnych inspiracji zaczęłam jeszcze lepiej gotować.

Dodałam  cieszący się popularnością cykl Kulinarne koty i przekształciłam blog w kulinarno-dziennikarski. Nie chcę zapeszyć, ale  mam wiele nowych planów i liczę na ich realizację w nadchodzącym roku.

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM MOJEGO BLOGA ŻYCZĘ SPEŁNIENIA MARZEŃ, NIE TYLKO KULINARNYCH W NADCHODZĄCYM 2015 ROKU !

 

golonka31

 

 

Piersi kaczki z karmelizowanymi jabłkami i moje dania wigilijne w mediach

kaczka7

To danie, zrobione niedawno na niedzielny obiad z okazji przyjazdu syna jest powodem mojej wielkiej dumy. Kaczki zazwyczaj piekłam w całości, a same piersi  robiłam dotąd tylko na warsztatach kulinarnych. Chciałam się pochwalić Rodzince tym, czego się nauczyłam i przyznam, że robiłam je z wielką tremą. No, ale szkoły Grzegorza Łapanowskiego I Jurka Sobieniaka zrobiły swoje i efekt przeszedł moje oczekiwania.

PIERSI KACZKI SMAŻONE Z KARMELIZOWANYMI JABŁKAMI

piersi kaczki

sól, pieprz, majeranek i tymianek

kilka winnych jabłek

łyżka brązowego cukru

rozmaryn

Przygotowując piersi kaczki do smażenia zrobiłam tak, jak na warsztatach  , nacięłam  fachowo skórkę w kratkę tak, by nie uszkodzić mięsa. Zaczęłam smażenie od zimnej patelni – nauczyłam się tego gotując pod okiem Grzegorza Łapanowskiego na ubiegłorocznym Food Bloger Fest w Warszawie. Kaczkę smażyłam z obu stron tyle minut, ile wynosiła podzielona przez pól i 10 jej waga w dekagramach – czyli po 1, 5 minuty ( 30 dkg). Potem dokończyłam ją w piekarniku w 180 C przez kilka minut – wyszła idealna.

Po odpoczęciu ( pamiętałam , że soki muszą przeniknąć do mięsa by nie wypływały ) pokroiłam ją na plastry.

Na wytopionym tłuszczu ( nie całym, odlałam trochę ) podsmażyłam al dente pokrojone w ósemki i obrane jabłka, dodając łyżkę brązowego cukru i lekko soląc dla załamania smaku. Pod koniec dosypałam do jabłek nieco igiełek suszonego rozmarynu.

Kaczka po przekrojeniu była różowa w środku, ale nie surowa-idealnie mi się udała.

 

Kaczka9

Najbardziej smakowała mojemu synowi, który lubi mięso przyrządzone w ten sposób. Niestety rzadko jest teraz w domu, więc staram się zrobić na jego przyjazd coś specjalnego.

Jabłka karmelizowane na kaczym tłuszczu zdjęłam z patelni, a jej zawartość z zdeglasowałam czerwonym winem i wyszedł pyszny sosik. Polałam nim drożdżowe pyzy, a prócz karmelizowanych jabłek była jeszcze sałata w winegrecie.

Polecam na specjalne okazje i nie tylko, bo przy odrobinie staranności każdemu to danie powinno się udać.

Smacznego !

I jeszcze miła wiadomość – poznańskie media zauważyły mój blog i zaprezentowały potrawy wigilijne z niego w internetowym wydaniu gazety z 23 grudnia. Wprawdzie to poniekąd musztarda po obiedzie, ale miłośnicy śledzi, pasztecików czy ciast mogą znaleźć tam inspiracje na cały rok. Żeby nie było tylko o mnie, na dole artykułu link do podobnego,  kolegi z blogerskiej Grupy . Kto ciekawy, to zapraszam tutaj – klik, klik 🙂

 

kaczka10

 

Relacja z Wigilii Wielkopolskich Blogerów w jasnej części Dark Restaurant

chlebki

Dziś  nareszcie mam dość czasu, żeby zdać relację z blogerskiej Wigilii . Gościł nas 14 grudnia Jarek Ludwicki w jasnej części Dark Restaurant, która niedługo rusza z nowym projektem. Będzie to kuchnia mi bliska, związana z moimi i Jarka rodzinnymi stronami, z Kujawami. Dlatego zrobiłam na tę uroczystość coś typowego dla tej kuchni – groch z kapustą oraz makowiec, z przepisu mojej Mamy, który pokazywałam już na blogu. Oprócz tego ugotowałam kompot z suszu, bo właśnie ususzyłam owoce na mój domowy.

kompot z  suszu

Ale głównym autorem dań był Radek Nejman, szef kuchni Dark i Vine Bridge. Potraktował nasze spotkanie w sobie właściwy sposób- kreatywnie i z pomysłem. Tematem przewodnim był burak i dania z niego wyczarowane to aromatyczny barszczyk, który popijaliśmy do naszych pasztecików i takie cudeńka jak carpaccio z kawiorem z octu balsamicznego :

carpacio

Było niezwykle smaczne , doskonale przyprawione. Zachwyt wzbudził też łosoś zawinięty w burakową galaretkę i kuskus z kalafiora na różowo :

101_2002

W tle widać pierniczki Eweliny z Przy kubku kawy i moje literkowe, o których już wspominałam.

Na słodko Radek zaserwował ciasto z piernikową nutą i górą z  buraczków, a jakże 🙂

ciasto z buraczkami

 

Były też śledzie z buraczkami i granatem :

sledz z  garnatem

Naszą  ciekawość wzbudził chleb w niezwykłej formie, specjalność restauracji Vine Bridge, tym razem w różowej wersji, z dodatkiem soku z buraka. Była z mąki żytniej i gryczanej , w pięknej, dekoracyjnej formie i smakował rzeczywiście jak chleb .

Na poniższych  zdjęciach jest na pierwszym planie – tu przechodzę do uczestników wigilijnego spotkania i ich dań :

 

blogerzy wigilia

blogerzy wigilia1

O pierniczkach Eweliny już wspomniałam, na niższym zdjęciu w rogu widać śledzie na pomidorowo Piotra z Najsmaczniejszy.com.pl ( były ich dwa rodzaje, nie wiem, które smaczniejsze), i popisowe ciasto marchewkowe Anity z Nerds’Kitchen , która przybyła tym razem w towarzystwie Marka i Arka.

Obok niej siedzi Agnieszka z Estetyki kulinarnej , oraz Ania z Green plums z malutką Polą, którą pozwoliła mi się trochę zająć 🙂

Z nami przy stole siedziała ekipa Dark Restaurant z właścicielem i szefem na czele a także menagerowie Vine Bridge i Dark Restaurant oraz drugi kucharz. Wszyscy dostali piernikowe literki ze swoimi inicjałami.

I tu wróćmy do wigilijnych potraw – Pora zaprezentować jeszcze przepyszne paszteciki z drożdżowego ciasta  kapustą i grzybami autorstwa Anity z Nerds’Kitchen :

paszteciki

Wspaniale doprawione były też te z mięsem Agnieszki z Estetyki kulinarnej :

 

pasztecikAnityi

Jak zwykle przy stole zapełnionym przysmakami rozmawialiśmy o wigilijnych zwyczajach w różnych częściach Polski ( niezła mieszanka się bowiem zebrała , prócz Poznanianek  blogerzy z „napływowi”) , poruszyliśmy też temat przyszłych spotkań  ( niebawem będzie komunikat na forum Grupy).

Dziękujemy bardzo Ekipie Dark Restaurant za gościnę i życzymy wszystkiego najlepszego nowo powstającym projektom obu restauracji  , oby były tak udane jak nasza blogerska Wigilia.

 

 

 

 

 

 

Pierniczki świąteczne i życzenia

pierniczki2

Co roku robiłam tradycyjne pierniczki karmelowe ze starego przepisu, który jest w naszej rodzinie od ponad 50 lat – moje ciocia Stasia, najstarsza siostra Mamy dostała go od sióstr zakonnych ze Strzelna. Z przyjemnością przekonałam się w tym roku , że tradycja nie ginie- wnuczka cioci Stasi , córka mojej kuzynki , z którą mam kontakt na FB , piekła pierniczki z tego przepisu.

Przy okazji ujawniła się dodatkowa funkcja mojego bloga – mąż córki kuzynki szukał w sieci przepisu na białą kiełbasę w słoikach i trafił na mój, z bloga, który robię według receptury Mamy. Miło mi, że mój blog przyczynił się do kontynuacji rodzinnych kulinarnych tradycji 🙂

Ja w tym roku zrobiłam inne pierniczki , bo tamte karmelowe wymagają nie lada siły przy wałkowaniu, a kondycja mi na to nie pozwala.

Wybrałam pierniczki z bloga Kulinarne przygody Gatity – leciutko przerobiłam przepis zastępując dwie łyżki miodu aromatycznym syropem z akacji ( sprawdził się w pierniku-cieście). Dodałam też oprócz przyprawy do pierników szczyptę pieprzu ziołowego, jak do naszych karmelowych. Jak widać na zdjęciu, nie dałam rady ich polukrować, były inne preferencje w tym toku – mi. in. hucznie obchodzone wejście w dorosłość najmłodszego dziecka ( założycielki bloga).

 

pierniczki1

 

Te pierniczki w formie literek zabrałam na blogową Wigilię w Dark Restaurant dla jej uczestników. O samej Wigilii napiszę później, bo strasznie jestem zabiegana ostatnio a chcę to zrobić starannie, by odwdzięczyć się odpowiednio za gościnę.

 

dark4

Kulinarnie od ostatniej Wigilii był to dla mnie bardzo dobry czas, przede wszystkim wielu udanych spotkań nacechowanych kulinarną magią.

WSZYSTKIM CZYTELNIKOM MOJEGO BLOGA ŻYCZĘ WIĘC, BY KULINARNA MAGIA SPRAWIŁA TO, ŻE DZISIEJSZY WIECZÓR BĘDZIE WYJĄTKOWY I JEGO MOC DA NAM SIŁY NA CAŁY NASTĘPNY ROK.

NIECH SPOTKANIA PRZY WSPÓLNYM STOLE JEDNOCZĄ LUDZI , UMACNIAJĄ WIĘZY RODZINNE I PRZYJAŹNIE.

GRAŻYNA CO GOTUJE

 

pierniczki na choince

Sernik na zimno na spodzie brownie z czekoladami i kakao Horeca Select

1sernik+z+białą+czekoladą+1

Akurat na Gwiazdkę  mam dużą przyjemność wypróbowania do świątecznych wypieków czekolad i kakao Horeca Select , które są dostępne w sieci Makro .

Są to biała czekolada Cioccolato bianco i ciemna czekolada Cioccolato fondente extra. Ta ostatnia zawiera 60 % kakao. Obydwie są doskonałej jakości i nadają się świetnie do wykorzystanie przy wypiekach. bez problemów się rozpuszczają (  ja to robiłam w mikrofalówce, co stałych czytelników mojego bloga pewnie nie zdziwi). Nie zostawiają grudek i nie trzeba się bardzo spieszyć z ich użyciem do wypieków, bo są płynne po rozpuszczeniu i nie ulegają ponownemu zestaleniu.

Oprócz tego do mojego sernika użyłam ciemnego Cacao Amaro, produktu dedykowanego cukiernikom ( tak samo, jak wspomniane wyżej czekolady) .Myślę, że amatorzy  dobrej jakości wypieków domowych też się ucieszą z efektów jego wykorzystania.

Czekolady są podzielone na duże kostki, można sobie z kilogramowej dużej  porcji wygodnie odłamać, ile nam potrzeba. Aha, same w sobie też doskonale smakują, więc jeśli chcecie przeznaczyć je tylko do wypieków, to pilnujcie ich przed domowymi łasuchami – mnie otwarte czekolady zaczęły znikać w tajemniczy sposób i zapewne nie była to wina domowych kotów ani tym bardziej myszy, bo jak są koty w domu, to ich nie ma 😉

 

produkty Horeca

 

Kakao Amaro zawiera  aż 22% tłuszczu, a to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. Dlatego prawdziwe kakao w czystej postacie jest gorzkie w smaku i ma ponad 20% tłuszczu. Zazwyczaj w sklepach znajdujemy  kakao modyfikowane o zmniejszonej zawartości tłuszczu lub mieszanki, w których beztłuszczowa część miazgi kakaowej zawiera min 9,5% kakao. Resztę stanowią dodatki: cukier, glukoza, mleko w proszku itp.  W przeciwieństwie do nich  kakao Amaro jest gwarancją idealnej, ciemnobrązowej barwy i prawdziwego kakaowego smaku .

Przepisy na wykorzystanie czekolad dostępnych w sieci Makro możemy znaleźć na stronie projektu Makro Inspiracje  – o tutajklik, klik.

Tyle o  czekoladzie i kakao, przejdźmy do gwoździa programu, czyli sernika na zimno z białą czekoladą . Wybrałam taki deser, bo można w nim wykorzystać wszystkie opisywane przeze mnie powyżej produkty. Jest improwizowany,  jak większość moich przepisów. Zrobiłam go troszkę w stylu tiramisu, jednego z moich ulubionych deserów.

1sernik+z+białą+czekoladą+2

 

 

Najpierw może przypomnę , w jaki sposób bezpiecznie roztopić czekoladę w mikrofalówce, bo z tym często są problemy. Stali i dawni czytelnicy mojego bloga wiedzą, że lubię w kreatywny sposób używać tego urządzenia, przez niektórych mocno hejtowanego. Teraz jednak myślę, że się przyda , bo roztapianie czekolady jest w niej bardzo wygodne 🙂

Pisałam już o tym na blogu, jednak czekolada Ciocolato fondente extra i biała Ciocolato bianco dostępne w sieci Makro wymagały nieco wyższej mocy mikrofali do  topnienia, więc przypomnę dokładnie jak to zrobić, krok po kroku :

JAK BEZPIECZNIE ROZTOPIĆ CZEKOLADĘ W MIKROFALÓWCE

Po pierwsze – niska moc, najlepiej 400 lub  300 W ( 200 służy do rozmrażania). Topienie czekolady na wysokiej mocy kończy się spaleniem jej a czasem i naczynia.

Po drugie –  naczynie szklane lub ceramiczne, nigdy plastikowe – potrafi się spalić razem z czekoladą.  Ja roztapiam czekoladę w żaroodpornych miseczkach.

Po trzecie – etapami, mieszając w międzyczasie. Najpierw kładziemy połamane kawałki czekolady do miseczki i  przez pierwsze trzy minuty możemy nie zaglądać do niej. Potem nastawiamy kuchenkę na minutę i po każdej minucie mieszamy, dokładnie aż do skutku. Trudno określić ile minut to będzie trwało, bo to zależy od  ilości czekolady i właściwości kuchenki. Wbrew pozorom ich parametry nie zawsze są identyczne i każdą kuchenkę trzeba „wyczuć”.

Czekolady Horeca Select stopiły mi się idealnie, bez żadnych grudek i bez tendencji do ponownego zastygania.

SERNIK NA ZIMNO NA SPODZIE BROWNIE

spód :

150 g ciemnej czekolady Ciocolato fondente extra Horeca Selact

100g masła

jajko

3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej

1/3 szklanki cukru ( najlepiej brązowego)

Masa serowa :

750 g twarogu sernikowego ( dobrej jakości z wiaderka lub mielony)

3-4 łyżki cukru-pudru

80 g masła

200 g czekolady Cioccolato bianco Horeca select

1-2 łyżki likieru Amaretto

2 łyżki żelatyny i 1/4 szklanki mleka

Cacao Amaro Horeca Select do posypania

Najpierw zabieramy się za spód – roztapiamy ciemną czekoladę Cioccolato fondante extra opisanym wyżej sposobem lub w kąpieli wodnej.  Najlepiej od razu przy topieniu dodać do niej masło i stopić razem. Studzimy mieszając.

Jajko miksujemy z cukrem  aż się lekko napuszy. Zmniejszamy obroty miksera i dosypujemy mąkę , potem stopniowo dolewamy masę czekoladowo maślaną i dalej miksujemy na niedużych obrotach aż do połączenia składników.

Ciasta z tego wychodzi niewiele, ale ma ono stanowić tylko bazę sernika, spód ma być cienki – takie są wymagania moich dzieci 🙂

Rozprowadzamy ciasto na dnie natłuszczonej tortownicy ( ja mam o średnicy 24 cm) i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 C kilkanaście minut. Studzimy.

Do masy serowej rozpuszczamy białą czekoladę Ciocollato bianco samą, bez masła – wierzcie mi, nie będzie z tym problemów . Sposobem takim , jak powyżej  napisałam, albo w kąpieli wodnej.

Miękkie masło miksujemy z cukrem-pudrem. Potem stopniowo dodajemy miksując po łyżce twarogu i stopionej czekolady, aż wszystko ładnie się połączy w gładką masę. Na koniec dolewamy Amaretto.

Żelatynę moczymy  w 3 łyżkach przegotowanej zimnej wody na 5 minut. Potem zalewamy zimnym mlekiem , wstawiamy  do mikrofalówki na 300 w na minutę, energicznie mieszamy i gotowe. Możemy też namoczoną żelatynę zalać gorącym mlekiem i rozpuścić mieszając równie energicznie. Wtedy jednak trzeba ją wystudzić, zanim dodamy ją do masy serowej.

Dolewamy do masy rozpuszczoną i zimną żelatynę powoli i mieszamy delikatnie.  Teraz możemy ją wlać do tortownicy na podpieczony spód i wstawić do lodówki aby zastygła. Na kilka godzin a najlepiej na noc .

Gotowy już sernik posypujemy przez sitko Cacao Amaro, które jest gorzkie i doskonale złamie słodki smak czekoladowego zimnego  sernika.

Smacznego !

sernik z białą czekoladą 3

 

 

 

 

Golonka w piernikowych smakach

golonka piernikowa2

Dziś najkrótszy dzień w roku i mam nadzieję, że światła będzie przybywać, bo zdjęcia są nie najlepszej jakości , mimo, że robię je na dworze. Dziś w południe było piękne słońce, nawet miałam co sfotografować ( resztę pasztecików wegetariańskich z urodzin córki ), ale nie miałam czasu- gościom urodzinowym było u nas tak dobrze, że niektórzy przedłużyli swój pobyt. Przybyło mi znów młodych fanów mojego bloga, którzy spróbowali dań z niego osobiście. Największym powodzeniem cieszył się bigos i sałatka z porów z jajkiem.

A ja dziś w świątecznych klimatach , ale nie wigilijnie. Tę golonkę zrobiłam jakiś czas temu a polecam na Święta, weekend poświąteczny czy Nowy Rok- jest doskonała i w smakach piernikowo-korzennych.

Zrobiłam ją swoim ulubionym sposobem – najpierw podgotowałam i na wywarze powstał biały barszczyk , potem przyprawiłam i obsmażyłam, następnie w rondlu pod przykryciem dusiłam w piwie ( ciemnym tym razem ) . Wolę taki sposób, niż piekarnik, bo się nie wysusza i można mieć cały czas kontrolę nad mięsem 🙂

 

GOLONKA W KORZENNYCH SMAKACH

dwie przednie golonki

włoszczyzna , liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach

marynata :

2 łyżki sosu sojowego

łyżeczka imbiru w proszku i spora szczypta cynamonu

pieprz czarny i ziołowy

1/2 łyżeczki przyprawy do pierników

sproszkowana kolendra, gałka muszkatołowa

2 goździki

3 łyżki oliwy

sól

olej i smalec do smażenia

wywar z gotowania i ciemne piwo do podlewania

Najpierw gotujemy golonkę w wywarze z warzyw i przypraw , tak niecałą godzinę. Wrzucamy ją do gorącego wywaru, żeby zachować smak mięsa, bo o to nam chodzi. Na tym wywarze możemy zrobić potem biały barszczyk.

Ostudzoną golonkę solimy ( nie za dużo, bo sos sojowy jest słony), nacieramy sosem sojowym , posypujemy przyprawami i kładziemy do lodówki na co najmniej kilkanaście minut.

Obsmażamy ją w rondlu o grubym dnie  na rumiano na oleju z dodatkiem  smalcu ( proporcje według uznania). Potem dusimy pod przykryciem do miękkości, dorzucając goździki i podlewając na zmianę ciemnym piwem  oraz  wywarem z gotowania golonki. Często ją przy tym przewracamy, żeby skórka nie przywarła do dna rondla.

Ja ją podałam z pikantną surówką z kapusty i z pyzami drożdżowymi. Była doskonała i być może powtórzę ją w okresie świątecznym.

Smacznego !

golonak piernikowa 3

 

Śledzie w zalewie musztardowo- ogórkowej z cząbrem

dark2

Śledzie to ja lubię bardzo i  na Wigilię robię ich kilka rodzajów. Te  są z naszej blogerskiej Wigilii, która odbyła się w jasnej części Dark Restaurant  w ubiegłą niedzielę. Przepis na podobne znajoma blogerka podała kolegom prowadzącym pub w Irlandii i podobno cieszą się tam sporym powodzeniem.

Te są w nieco innej wersji, na oleju kujawskim ( zgodnie z przyszłymi klimatami w jasnej części Dark ) i z cząbrem. Musztarda, którą dodałam była ziarnista , francuska. W połączeniu z moimi kiszonymi ogórkami  i sokiem z nich wyszedł ciekawy melanż, dość atrakcyjny w smaku.

 

ŚLEDZIE W ZALEWIE MUSZTARDOWO-OGÓRKOWEJ Z CZĄBREM

3-4 filety typu matjas

1/2 szklanki oleju kujawskiego

1/4 szklanki soku z kiszonych ogórków

mała cebula

1 kiszony ogórek

pieprz grubo mielony

łyżeczka cząbru

łyżeczka musztardy francuskiej

Śledzie płuczemy i moczymy w wodzie do pożądanego smaku – ja około 2, 5  godziny. Kroimy na kawałki.

Kroimy cebulę w drobną kostkę, parzymy wrzątkiem. Dosypujemy pieprz , cząber, dodajemy musztardę, mieszamy dokładnie. Dolewamy sok z kiszonych ogórków , na końcu olej, mieszamy ponownie.

Śledzie w słoiku przekładamy kawałkami kiszonego ogórka i zalewamy przygotowaną zalewą. Wstawiamy do lodówki na co najmniej 24 godziny.

Smacznego !

 

sledzie1

 

Krem piernikowo-orzechowy z syropem akacjowymi i tort z nim

krem ciasteczkowy1

Od kilku lat  przed Świętami robię taki krem w różnych wariacjach, na bazie resztek pierniczków, które zostały upieczone po wycięciu z nich różnych kształtów z foremek. W tym roku piekłam inne niż zwykle pierniczki z powodu słabej kondycji , napiszę o nich niebawem, jak je z Córcią polukrujemy i zrobimy zdjęcia . Krem piernikowy jest doskonały do przekładania  wafli, herbatników, tortów a najlepiej smakuje wyjadany łyżeczką lub…palcem wprost ze słoiczka. Tym razem posłużył do dekoracji tortu . Ale najpierw o samym kremie :

KREM PIERNIKOWY Z ORZECHAMI LASKOWYMI I SYROPEM AKACJOWYM

120 g pierniczków
90 g  czekolady
50 g miodu
30 g brązowego cukru
80 ml mleka
50 ml oleju

25 g mielonych orzechów laskowych

2łyżki syropu akacjowego

W garnuszku podgrzałam  mleko z miodem oraz cukrem. Do miski włożyłam  zmiksowane pierniczki  z czekoladą, zalałam  wszystko gorącą mieszanką i wymieszałam  dokładnie. Na koniec wlałam  olej i syrop akacjowy, dorzuciłam zmielone orzechy laskowe  i wymieszałam  jeszcze raz. Jeszcze ciepłą mieszankę wlałam do słoiczka , resztę zużyłam do tortu a końcówkę zjadłyśmy z koleżanką Córy .

Po ostygnięciu trzeba krem przechowywać w lodówce.

TORT KAWOWY Z MASĄ GRYSIKOWĄ I KREMEM PIERNIKOWYM

ciasto :

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

łyżka kakao

1, 5 łyżki kawy mielonej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

spora szczypta imbiru i cynamonu

1/4 szklanki oleju

1/4 szklanki mleka

1/4 szklanki wody gazowanej

2 jajka

Suche składniki wymieszałam w misce łyżką, dodałam  mieszając olej, mleko, wodę gazowaną, na końcu wbiłam  jajka i dokładnie wymieszałam. Piekłam w natłuszczonej tortownicy ( 24 cm średnicy) w 180 C około 40 min, do suchego patyczka.

masa grysikowa

1/2 litra mleka

5 łyżek kaszki manny ( miałam Lubelli)

3 łyżki cukru i jedna z wanilią

1/2 kostki masła

Masę grysikową  zrobiłam swoim sposobem, podobnie do budyniowej. Najpierw ugotowałam kaszkę mannę na gęsto z cukrem i wystudziłam do temperatury pokojowej, często mieszając, żeby rozbić jej strukturę.

Masło zmiksowałam na puszystą masę i miksowałam dalej dokładając stopniowo po łyżce kaszki. Wyszedł smaczny gładki krem o przyjemniej konsystencji.

Tort przekroiłam na pół i skropiłam mocną herbatą z łyżką nalewki malinowej.

Przełożyłam masą grysikową, na wierzchu położyłam jeszcze resztę masy. Na brzegi tortu wylałam krem piernikowy, dałam tez kleksa kremu na środek i wcisnęłam w to orzech laskowy.

Kształt tortu pokazanego kilka dni temu na FB wywołał ciekawe skojarzenia jednego z młodych fanów   mojego bloga, z Woodstockowej ekipy mojej Córy 🙂 nawet było to przyczyną dyskusji z pewnym  znanym  blogerem  marketingowym , też fanem  mojego bloga 🙂

Mirku, proszę bardzo – chciałeś przepis na ten tort , z lekkim opóźnieniem, ale masz 🙂

A smak był rewelacyjny – kawowe ciasto pasowało do masy a krem zwieńczył dzieło.

Smacznego !

 

tort piernikowy

Tradycyjny makowiec mojej Mamy

makowiec1

Dziś Wielkopolska Grupa Blogerów Kulinarnych obchodzi Wigilię w szczególnym miejscu. Jasna część restauracji Dark Restaurant niedługo zacznie funkcjonować pod nową nazwą a specyfika jej kuchni związana będzie z moimi rodzinnymi stronami, z Kujawami.

Dlatego na dzisiejszą uroczystość inaugurującą to miejsce zrobiłam makowiec według przepisu mojej Mamy. Pamiętam , że jako dziecko jeździłam do rodziny brata mojego Taty , na wieś pod Kruszwicą i pomagałam zrywać mak a potem wytrząsać go z makówek. O negatywnych stronach słomy makowej nikt wtedy jeszcze nie słyszał…

Przepis na makowiec jest już na blogu w częściach. Ciasto jest bowiem identyczne jak to na szarlotkę a masa makowa jak do zawijanego drożdżowego .

 

KUJAWSKI MAKOWIEC PRZEKŁADANY

Ciasto :

kostka masła
3 jajka
duża kwaśna śmietana( 400 g)
kisiel cytrynowy
3/4 szklanki cukru
cukier z wanilią
ok.60 dkg mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia

kila łyżek kaszki manny

masa makowa taka, jak tutaj

cukier-puder do posypania lub lukier
Miękkie masło z cukrem i cukrem waniliowym ucieramy drewnianą łyżką w misce. Dodajemy ucierając po jednym jajku, potem kisiel cytrynowy. Mąkę z proszkiem dodajemy stopniowo, na przemian ze śmietaną, której 1/3 zostawiamy na później . Ciasto musi być bardzo gęste, pod koniec uciera się z trudem.

2/3 ciasta wykładamy na dużą blachę i posypujemy cienka warstwą kaszki manny. Na to rozprowadzamy masę makową. Resztę ciasta rozprowadzamy pozostałą częścią śmietany i przykrywamy nią masę. Pieczemy około 50 min w 180 C, do suchego patyczka i zrumienienia wierzchu.

Wystudzony posypujemy cukrem-pudrem lub lukrujemy.

Spieszę się, bo niedzielny rosołek i obiad dla rodzinki musi być przed wyjazdem, wspomnę tylko, że na dolnym zdjęciu jest jedna z piernikowych literek , które przygotowałam dla uczestników Wigilii. Ta to pierwsza litera szefa kuchni Dark Restaurant i Vine Bridge – Radka Nejmana 🙂

A makowiec jest pyszny, polecam na Wigilię – ja zrobię w tym roku taki 🙂

Smacznego !

makowiec

 

Domowa wędlina z kurczaka w korzennych smakach

wędlina z kurczaka 61

Dom mi niestety pustoszeje i teraz mój syn w nim tylko bywa i to wcale nie za często… Ostatnio przywiózł mnie z Poznania po dniu pełnym bieganiny z chwilą odpoczynku na koniec . Zamówił sobie wcześniej peklowaną pierś kurczaka, którą bardzo lubi , ale nie było czasu na jej przygotowanie. Zrobiłam więc mu rano dość szybko domową wędlinę z piersi kurczaka w korzennych smakach, rodem z kuchni chińskiej , inspirowaną jednym z przepisów Katarzyny Pośpieszyńskiej – chodzi o dobór przypraw. Wyszła wspaniała , aromatyczna i wcale nie sucha, bo duszona na małym ogniu pod przykryciem w rondlu.

 

DOMOWA WĘDLINA Z KURCZAKA W KORZENNYCH SMAKACH

pierś kurczaka, bez skóry ale z kością

sól, pieprz czarny i ziołowy

imbir, papryka słodka, mielona kolendra, trochę chili w proszku

oliwa, łyżka soku z pomarańczy,

dwie łyżki sosu sojowego jasnego

łyżka płynnego miodu

kilka goździków

olej do smażenia

bulion do podlewania

olej sezamowy  na koniec- kilak kropel

Umytą pierś lekko solimy ( sos sojowy jest słony), nacieramy sypkimi przyprawami , potem mieszaniną miodu, sosu sojowego i soku pomarańczowego. Odstawiamy do lodówki na pół godziny.

Obsmażamy w rondlu na dość ostrym ogniu, na rozgrzanym oleju, Potem podlewamy bulionem , dodajemy 1-2 goździki i dusimy na wolnym ogniu , aż widelec  będzie wchodził w nią bez oporu.

Studzimy i zajadamy na zimno jako wędlinę do chleba albo jemy grube plastry na ciepło z wytworzonym sosem i chlebem lub ryżem.

Ja spróbowałam kawałek . Jak zapytałam syna jak smakowała, to swoim zwyczajem odpowiedział – pyyyyszna, ze sporym entuzjazmem. No i jak nie chcieć dla niego gotować ? Szkoda, że teraz już tak rzadko.

A wszystkim innym polecam , nawet na świąteczny stół.

Smacznego !

wędlina z kurczaka 51