Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

Domowy ocet jabłkowy i akcja z przepisami na dania z jabłek

ocet jabłkowy2

baner_Grazynka

Cztery tygodnie temu nastawiłam odpadki jabłek na ocet i dziś się doczekałam – sprawdziłam smak, jest doskonały, prawdziwy ocet jabłkowy. Jestem bardzo dumna z efektu. Przepis mam od cioci mojego męża, która robiła taki ocet od dawna ku zdziwieniu znajomych- no, bo przecież można gotowy w sklepie kupić.

Ja mam co dwa lata wysyp jabłek i szukam wciąż nowych sposobów na ich wykorzystanie. Trochę się obawiałam, jak taki ocet wyjdzie , ale w tym roku zdecydowałam się go nastawić. W międzyczasie robi się następny , z dodatkiem ziół prowansalskich a dziś nastawię kolejny, z estragonem.

 

DOMOWY OCET JABŁKOWY

ok. 1/2 kg okrawków jabłek

3 szklanki letniej wody ( przegotowanej)

3 łyżeczki cukru lub 2 łyżeczki miodu

opcjonalnie- łyżeczka dowolnych ziół

Do zrobienia octu możemy wykorzystać całe pokrojone jabłka ( bez ogonków), z gniazdami nasiennymi albo tylko obierki i ogryzki, np. po jabłkach do ciasta czy kompotu. Ilość wody na jabłka jest podana orientacyjnie, w słoju połowę objętości powinny zajmować jabłka, uzupełniamy resztę wodą, posłodzoną w proporcjach łyżeczka cukru ( może być brązowy lub trzcinowy) na szklankę wody.

Zalewamy cząstki jabłek osłodzoną wodą, dodajemy zioła , mieszamy. Przykrywamy kawałkiem płótna i zabezpieczamy dla wygody gumką recepturką, bo lepiej codziennie zaglądać do słoja i mieszać – gromadzące się u góry jabłka fermentują i lepiej nad tym panować. Jak dzień czy dwa o tym zapomnimy, to nic się nie stanie, ale lepiej mieć na ocet „oko”. Najlepiej też zanotować datę nastawienia, bo cztery tygodnie to najlepszy okres formowania się octu. Jest gotowy, gdy smakuje jak ocet – trudno mi to inaczej wytłumaczyć 🙂

Po odpowiednim czasie przelewamy go przez gęstą, kilka razy złożona gazę do butelek. Jest nieco mętny i ma lekki osad na dnie, ale to nic nie szkodzi, taka jego uroda. Dla pewności dodam, że ocet cydrowy, który przywiozłam dwa lata temu z Francji też był taki i służył mi bez problemów. Mój ma kremowy kolor, nie wiem, czy rodzaj jabłek ma na to wpływ.

P.S. Następne zrobiłam aromatyzowane ziołami – estragonem, ziołami prowansalskimi i cząbrem . Do sałatek z warzyw późnego lata- rewelacyjne 🙂

Wypróbowałam też wersję z gruszkami, dodając je w proporcji 2 do 1 ( więcej jabłek) -też wyszedł ciekawy smak.

Na koniec zapraszam do akcji pomagającej propagować jedzenie polskich jabłek – takiej bardzo na czasie, bo na skutek gospodarczych i nie tylko perturbacji ograniczyły się możliwości eksportu tych owoców. Poprosiłam znajomych – blogerów kulinarnych i nie tylko o przepisy na dania z udziałem jabłek, aby zainspirować potencjalnych konsumentów polskich jabłek .

Wydarzenie to można znaleźć na Facebooku tutaj- klik, klik .

Nie muszą to być skomplikowane przepisy. Ja na przykład zajadam się ostatnio takim prostym deserem – starte na tarce jabłka wymieszane z tatą miętą. Pycha! jedzmy polskie jabłka, to samo zdrowie !

 

jabłka z miętą1

Placek owsiano-jabłkowy z suską sechlońską i miodem drahimskim

placek owsiany z suską sechlońską

To wpis na konkurs ” Blog ze znakiem smaku” w kategorii desery, z wykorzystaniem produktów  , które cechują Trzy Znaki Smaku. U mnie królują ostatnio jabłka, więc one są bazą tego ciasta a dla ciekawszej faktury prócz mąki dodałam płatki owsiane.

Na temat Trzech Znaków Smaku pisałam szerzej tutaj. Do mojego placka wykorzystałam dwa produkty z Chronionego Oznaczenia Geograficznego, czyli związane z regionem pochodzenia  : suskę sechlońską i miód drahimski.

Pod tajemniczą nazwą suski sechlońskiej kryje się suszona i podwędzana w gorącym dymie ( 45-60 C) śliwka z okolic miejscowości Sechna w Małopolsce, słynącej z tradycji suszenia śliwek w ten sposób. Ma charakterystyczny , lekko słodki smak i dymny aromat. Jako dodatek do jabłkowego ciasta – doskonała !

Miód drahimski to miód pszczeli nektarowy  i może występować w postaci płynnej, kremowej lub skrystalizowanej, w pięciu rodzajach : gryczany, rzepakowy, wrzosowy, lipowy i wielokwiatowy. Są w nim pyłki z regionu ( znane mi z wakacji kilka lat temu okolice Drahimia na Pojezierzu Drawskim) i pachnie miejscem, z którego pochodzi.

Jabłka wykorzystane do placka ( również w formie  musu i soku) to tradycyjne papierówki  z mojego ogrodu.

 

PLACEK OWSIANY Z JABŁKAMI, SUSKĄ SECHLOŃSKĄ I DRAHIMSKIM MIODEM

szklanka płatków owsianych

szklanka mąki

3 spore jabłka

3 łyżki musu jabłkowego

2 łyżki miodu drahimskiego

10 susek sechlońskich

3 łyżki brązowego cukru

duże jajko

1/3 szklanki oleju

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki cynamonu i szczypta imbiru

Glazura : łyżka miodu drahimskiego i łyżka soku jabłkowego

Mąkę, płatki owsiane, cukier , przyprawy i proszek do pieczenia zmieszałam w misce. Dodałam mieszając olej, mus jabłkowy i starte na tarce o grubych oczkach jabłka oraz płynny miód. Wbiłam jajko, wymieszałam dokładnie. Na koniec dorzuciłam pokrojone w kostkę śliwki- suski sechlońskie.

Włożyłam do wysmarowanej masłem formy-serduszka i piekłam około 40 minut w 180 C, do „suchego patyczka”.

Po wyjęciu z piekarnika, gorący, posmarowałam glazurą z łyżki miodu drahimskiego rozcieńczonego łyżką soku jabłkowego. Placek pięknie błyszczał od tego i zyskał dodatkowy smaczek.

Smakował doskonale, płatki owsiane dały mu ciekawą fakturę, jabłka wilgotność i świeżość, miód i śliwki wspaniały aromat wzmocniony imbirem i cynamonem. Poezja smaku  a dla mnie kolejny doskonały pomysł na wykorzystanie lawiny jabłek sypiącej się z drzew.

Smacznego !

 

placki z jabłkami

 

Patison faszerowany pod mozzarellą albo duszony z jabłkami

patison faszerowany1

 

Zachęceni udanymi zeszłorocznymi zbiorami cukinii i dyń posialiśmy je też w tym roku, dodając patisony. Te obrodziły pięknie, jemy je jako dodatek do leczo, faszerowane, duszone a czasem na surowo z warzywami albo nawet z …owocami, bo młode niewiele ustępują smakiem i konsystencją melonom.

Ten u góry jest faszerowany i zapieczony pod mozzarellą. Nadziałam go ugotowanym ryżem wymieszanym z pieczarkami duszonymi z cebulą, doprawiłam solą, pieprzem i świeżą bazylią . Na wierzch położyłam kawałki pomidorów i małej mozzarelli, zapiekłam razem z cukinią pokazywaną wcześniej, w piekarniku na 180 C około 25 minut.

Smakował doskonale ! Nadzienie harmonizowało z delikatnym miąższem patisona a pomidor i mozzarella dopełniły smaku.

 

patison faszerowany

 

A dziś postanowiłam sprawdzić, jak smakowo patison pasuje do moich papierówek, których mam wielka obfitość. Lubię je na wytrawnie do mięs, z majerankiem lub chrzanem, najczęściej w postaci musu. Teraz poddusiłam je dokładając do patisona. Papierówki mają raczej wytrawny smak i dobrze pasują do dań z warzyw .

patison

 

 

PATISON DUSZONY Z PAPIERÓWKAMI I MAJERANKIEM

patison młody

3-4 papierówki

sól, pieprz biały, majeranek, zioła prowansalskie

olej

Patisona bez pestek pokroiłam na kawałki, podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju na parowej patelni. Gdy się zeszklił, dodałam obrane i pokrojone na kawałki papierówki, smażyłam chwilę. Doprawiłam i podlałam niewielką ilością wody i dusiłam kilka minut pod przykryciem, aż jabłka zmiękły.

Ale to było pyszne ! delikatne i ożywcze zarazem .  Może być potraktowane jako dodatek do mięsa, abo zjedzone z makaronem lub ryżem, ewentualnie a pieczywem. Chyba powtórzę to w wersji z miętą , doskonale zajada się lekko przestudzone w upały.

Smacznego !

 

patison z jabłkami1

Kulinarne koty – bywalcy i goście u Bartka z przepisy.com

gosc1a

 

Bartka z bloga przepisy.com poznałam na Food Bloger Fest w Warszawie we wrześniu ubiegłego roku. Rozmawialiśmy nie tylko o kulinariach i blogowaniu, ale też o zwierzętach. Oprócz smakowitego bloga z różnorodnymi przepisami ( wśród których moim zdaniem najlepsze są te z warzyw z własnego ogrodu) Bartek prowadzi też pod Krakowem hotel dla zwierząt – Sielsko. Dlatego na zdjęciach, oprócz jego dwóch kotów – Japonii i Romana są i hotelowi goście ( także na zdjęciu powyżej)

 

Jak kot pojawił się w Twoim życiu?

 

Oba koty, które nam towarzyszą to klasyczne ‚znajdy’. Starsza Japonia pętała

się po klatce schodowej bloku, w którym mieszkałem w kawalerce. Trafiła na

dzień, kiedy kupiłem z moją obecną – a wtedy przyszłą – żoną nasze pierwsze

wspólne łóżko. Weszła razem z łóżkiem, pomagała skręcać i tak już została.

 

japonia1

 

Imię dostała w związku z trwającymi w tamtym okresie eliminacja do MŒundialu

w Japonii i Korei. Japonia brzmi chyba ładniej 😉

 

Roman trafił do nas dwa lata temu. Dzieci we wsi znalazły dwa małe kotki

porzucone w krzakach i jeden dostał się nam. Przygarnęliœmy biedaka i daliœmy

na imię Roman, bo w ten dzień przypadały imieniny Romana i Teodora, a że

wœród znajomych mamy Teodora to wyboru jakby nie było.

 

roman mały

 

Co w nim najbardziej lubisz?

 

Mamy w domu dwa psy i dwa koty i każdy z tych zwierzaków jest inny. Nasze

koty, jak to koty, to indywidualiśœci. Japonia potrafi znikać na całe dnie i co

jakiœ czas przynosi nam upolowane myszy i nornice co jest jej istotnym wkładem

w pielęgnację naszego ogrodu i za co jestem jej bardzo wdzięczny.

 

japonia3

 

Roman to znowu typ domatora, chociaż ostatnio coraz częściej  ma odwagę

spacerować po ogrodzie miedzy ganiającymi psami. Czas jednak spędza głownie

na piętrze i stamtąd głoœdnym miauczeniem wzywa nas do siebie i oznajmia o

pustej misce. Z domowników szczególnie upodobał sobie naszego syna, z którymi

zazwyczaj œśpi. Jest bardzo kontaktowy zupełnie nie jak kot 😉

roman4

 

 

Kot w kuchni

 

W naszym domu koty do kuchni nie wchodzą. Nie dlatego, że takie grzeczne i

mądre ale dlatego, że tam pilnują jedzenia nasze psy i to one czekają na

spadające z blatu/stołu smakołyki. Koty natomiast polują na jedzenie

pozostawione w jadalni czy na tarasie. Z zostawionej na stole kanapki z szynką

w tajemniczy sposób znika wszystko poza warzywami 😉

 

gosc bartka3

 

Co jada Twój kot?

 

Oba koty karmimy suchą karmą ale też w ramach smakołyków dostają puszki,

saszetki czy też resztki mięsa. Skrawki z pieczeni, rosołu czy resztki wędlin

solidarnie rozdzielamy miedzy wszystkie zwierzęta.

 

Najciekawsza historia

 

Królową zabawnych ale i mrożących krew w żyłach historii jest Japonia. Roman

wiedzie spokojne i ułożone życie bez wybryków. Japonia natomiast w swoim życiu

dośœwiadczyła już kąpieli w białej farbie, której zmywanie było czasłochłonne i

bardzo kłopotliwe. Udało jej się też dwa razy spaśœć z 3 piętra bloku i nic

sobie nie zrobić. Także po przeprowadzce na wieśœ zgubiła się w okolicznych

łąkach i trafiła do domu dopiero po 4 dniach. Jak widzicie nic jej nie jest w

stanie pokonać i jest naprawdę twardą sztuką. Często tez okazuje specyficzne

uczucie jakim darzy moją żonę i rzuca się do nóg, rąk żeby sobie trochę

pogryźŸć i podrapać. To chyba zazadroœść 😉

Z innych zabawnych i dodatkowo kulinarnych historii wspominam jak lata temu

zadzwonił telefon domowy w trakcie szykowania obiadu. Musiałem przerwać

rozbijanie piersi z kurczaka i odebrać w sąsiednim pokoju. Po 3 minutach i

powrocie do kuchni Japonia w poœśpiechu przełykała resztki z olbrzymiej

podwójnej piersi. Do tej pory nie wiem jak była w stanie w tak krótkim czasie

zjeśœć taki duży kawałek mięsa.

 

japonia2

 

Na zakończenie…

 

Oprócz naszych kotów i psów prowadzimy też domowy hotel dla zwierząt

(sielsko.pl) dzięki czemu mam okazję goœścić i poznawać dużo różnych kotów i

ich charakterów. Tak jak oba nasze koty są różne tak i hotelowi goœście potrafią

zachowywać się zupełnie inaczej. Jedne zaraz po przyjeŸździe wskakują na nasze

kolana a inne potrzebują czasem 2-3 dni żeby odważyć się wyjœść z kryjówki. Koty to

ciekawe stwory 😉

Dziękuję za rozmowę 🙂

 

gosc bartka 2

 

Uwaga !  Zwalniam koci cykl, bo mam spore zaległości w publikowaniu przepisów i relacji z wydarzeń kulinarnych. Następny odcinek za dwa tygodnie. Wszystkich blogerów chętnych do opowiedzenia o swoich pupilach zapraszam do kontaktu pod blogowym adresem 🙂

Cały cykl Kulinarne koty można zobaczyć tutaj .

 

roman3

Szybki placek z owocami „na trzy „

placek z owocami1

 

W sezonie owocowym przypomniał mi się ten przepis na placek z owocami rodem z rodzinnego domu. Mama dostała go od znajomej i piekła często z sezonowymi owocami. Mnie najbardziej smakował z porzeczkami. Nie miałam go zapisanego , ale zapamiętałam zasadę składników – wszystkiego po trzy, albo po trzy czwarte. Łatwo to zapamiętać, kiedy nie mamy pod ręką źródła przepisów – choć, czy w dzisiejszej rzeczywistości tak się może zdarzyć ? Teraz, jak już będę go miała na blogu, nie będę musiała się martwić, że coś pomyliłam.

Zrobiłam go „na czysto”, ale można też dać na wierzch kruszonkę ( dobra będzie np. kokosowa) albo posypać cukrem-pudrem.

 

PLACEK Z OWOCAMI ” NA TRZY”

3 jajka ( duże)

3/4 szklanki cukru

3/4 kostki masła lub dobrej margaryny

3 szklanki mąki

3 łyżeczki proszku do pieczenia

opcjonalnie- 3 łyżki mleka lub wody gazowanej

owoce sezonowe ( u mnie porzeczki, jagody i maliny)

ewentualnie kruszonka lub cukier-puder do posypania

Miękkie masło ucieramy mikserem z cukrem na puszystą masę. Dodajemy  po jajku na zmianę z przesianą mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia i miksujemy na mniejszych obrotach. Jeśli ciasto jest zbyt gęste, na koniec dolewamy mleko lub wodę gazowaną.

Wykładamy ciasto do natłuszczonej formy ( średniej, ja mam 24 na 30 cm) i posypujemy po wierzchu owocami, można je lekko wcisnąć, jeśli są większe ( np śliwki). Jeżeli decydujemy się na kruszonkę, to posypujemy nią i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 C. Pieczemy około 45 minut, aż wierzch się zezłoci a wbity patyczek wyjdzie suchy.

Placek ma konsystencję podobną nieco do babki piaskowej i doskonale komponuje się z każdymi owocami, a najlepiej z kwaskowatymi, jak agrest, wiśnie czy porzeczki. Moim domownikom bardzo smakował i wspominaliśmy jedząc go moją Mamę , dzięki której przepisom jadamy wiele pyszności.

Bardzo się cieszę, że udało mi się odtworzyć ten rodzinny przepis  a teraz , kiedy  już jest na blogu to mi nie zginie.

Smacznego !

 

placek z owocami

Pasta z bobu do kanapek i cukinii faszerowanej kaszą jaglaną

cukinia faszerowana kasza jaglaną1

 

Dla mojej wegetariańskiej córki poszukuję wciąż past kanapkowych, które wykorzystuję też do makaronu, ryżu lub kasz. W ogrodzie cukinie obrodziły mi pięknie, wykorzystuję je więc nie tylko do faszerowania. Trochę cukinii duszonej z cebulą i pomidorami dodałam do ugotowanego bobu i zmiksowałam na pastę. Dodałam nieco zieleniny z domowych grządek, wyszła bardzo smaczna.

Córka wyjechała a prócz mnie nikt na pastę chęci nie wyrażał, więc dodałam ją do ugotowanej kaszy jaglanej wraz z kremowym topionym serkiem , nadziałam tym wydrążoną cukinię i zapiekłam w piekarniku. Ale wróćmy do pasty :

 

pasta z bobu1

 

WEGAŃSKA PASTA Z BOBU, CUKINII I POMIDORÓW

szklanka ugotowanego bobu

4 plastry sporej cukinii

pół średniej cebuli

miękki pomidor

sól morska, pieprz z młynka, zioła prowansalskie

kilka listków mięty, po dwie gałązki koperku i pietruszki naciowej

oliwa

Na rozgrzanej oliwie podsmażyłam pokrojoną cebulę, dodałam cukinię a po chwili pomidora bez skórki. Gdy warzywa się zeszkliły dołożyłam zieleninę i doprawiłam. Dusiłam w soku , który puścił pomidor , do miękkości. Dołożyłam bób , trochę świeżej zieleniny i zmiksowałam. Wystudziłam.

Na kanapkach smakowała doskonale .

 

pasta z bobu

 

Farszowi na bazie kaszy jaglanej nadała ciekawy warzywny smak. Zrobiłam to danie w ten sposób :

 

CUKINIA FASZEROWANA KASZĄ JAGLANĄ I PASTĄ Z BOBU

 

nieduża cukinia

1, 5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej

2/3 szklanki pasty z bobu ( patrz wyżej)

2 łyżki kremowego serka topionego

sól, oliwa

Cukinię wydrążyłam i posoliłam w środku. Ugotowaną kaszę jaglaną wymieszałam na ciepło z serkiem i z pastą, doprawiłam solą i pieprzem . Wylałam wodę z cukinii , osuszyłam ją, nadziałam farszem i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym nadzianym oliwą. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 C na około pół godziny.

Farsz okazał się pyszny i pasujący do delikatnego smaku cukinii.  Pasta z bobu okazała się uniwersalna w zastosowaniu i na dodatek pyszna, i sama i w połączeniu.

Smacznego !

 

cukinia faszerowana kasza jaglaną

 

Nowe technologie, nowi sponsorzy, nowa rola Roberta Makłowicza- taki będzie VIII Festiwal Dobrego Smaku w Poznaniu .

makłowicz

 

Jak co roku od lat w sierpniowy długi weekend na poznańskim Starym Rynku będzie smacznie i ciekawie. Ósmy już Festiwal Dobrego Smaku  zgromadzi nie tylko wystawców ciekawych produktów spożywczych, będzie też mnóstwo dodatkowych atrakcji. Konkursy kulinarne dla restauratorów – w tym roku golonka i dla amatorów- kolejny raz domowe nalewki, pokazy kulinarne szefów kuchni i sław takich jak Grzegorz Łapanowski  i Robert Makłowicz . Ten ostatni w nowej dla siebie roli – sommeliera, będzie udowadniał wyższość win bliższych nam geograficznie nad  egzotycznymi.

 

organizatorzy

 

Organizatorzy zapewniają, że pomimo wycofania się miasta jako sponsora, dadzą sobie radę. Z nowych przybył Browar Perła a ponownie mocno wspierają Trzy Znaki Smaku promujące lokalne tradycyjne produkty z europejskimi znakami jakości. Właśnie z tych produktów poczęstunek dla dziennikarzy i gości konferencji prasowej ( bo z niej mam niniejsze informacje) przygotował przy pomocy kucharzy hotelu Sheraton Grzegorz Łapanowski. I tu miła niespodzianka dla mnie – słynny kucharz poznał mnie po wrześniowym wspólnym gotowaniu na Food Bloger Fest. Pochwaliłam się mu, że umiejętnościami zdobytymi na tamtych warsztatach ( obróbka piersi kaczki) zadziwiłam kucharzy na niedawnym gotowaniu  z Książęcym w poznańskim Spocie ( relacja niebawem).

 

sałatka z bobem

 

Próbowaliśmy sałatki z bobem i bryndzą z malinowym dressingiem oraz  grzanek z długo pieczonym schabem ze świni złotnickiej i wielkopolskim smażonym serem.

 

kanapka

 

Na deser Grzegorz zaproponował andruty kaliskie  i bitą śmietaną i sezonowymi owocami  z dodatkiem miodu drahimskiego .

 

deser andruty

 

Ja dołożyłam sobie konfitur zaproponowanych przez kucharzy Sheratona – gospodarza konferencji i jednego z licznych patronów Festiwalu :

patroni

 

 

Tradycyjnie powiat poznański obejmuje patronat nad jednym z dni festiwalu ( pierwszym)  i wtedy będzie można będzie spróbować lokalnych przysmaków podczas pokazów kulinarnych i konkursów lokalnych produktów.

Już w przeddzień Festiwalu będzie coś nowego : 13 sierpnia o godzinie 18.00, w Słodowni Starego Browaru na scenie Hive61 wystąpią twórcy polskich i zagranicznych startupów dedykowanych branży gastronomicznej i jedzeniu. Wśród gości znajdą się między innymi założyciele platformy lokalnyrolnik.pl oraz twórcy aplikacji e-food.

Dokładny program można śledzić na bieżąco na fecebookowym fanpage Festiwalu.

Dla blogerów będzie nowa możliwość doskonałej zabawy – restauracja Vine Bridge zaprasza ich w tym roku do udziału w Biegu Kelnerów w osobnej kategorii. Byłam na ubiegłorocznym i atmosfera była znakomita. W tym roku ponownie będę w jury wypatrywać pechowców , bo mam dla nich nagrody pocieszenia w postaci słoiczków z domowymi przetworami. Tak to było :

 

bieg kel.nerów nagrody

 

W tym roku będzie ciekawiej a okazja do dobrej zabawy i zdobycia atrakcyjnych  nagród dodatkowo dla blogerów . Zgłaszać się można od sierpnia na profilu Biegu.

A tak zachęcała do imprezy jej  organizatorka Aga Zając :

 

aga bieg kelnerów

 

Dodatkowymi atrakcjami będą specjalne warsztaty dla dzieci ( temat- pyra) i dla dorosłych. Wieczorami na scenie zabrzmi muzyka, będą też pokazy w kinach i wystawy, wszystko o tematyce kulinarnej.

Nowością tez będą Europejskie Dni Produktu Regionalnego i Tradycyjnego „Trzy Znaki Smaku ” , gdzie w strefie produktu goście będą mogli spróbować przyrządzonych na ich oczach przez Grzegorza Łapanowskiego o Michała Henzla m. in pierekaczewnika czy pierogów z suską sechlońską.

Mimo sezonu urlopowego zgodził się na udział w Festiwalu Robert Makłowicz – będzie jurorował wraz z Piotrem Bikontem w konkursach oraz prowadził jeden z wiodących tematów – o winach z najbliższych nam niedużych rejonów winiarskich – Moraw, Słowacji, Austrii i Węgier.

Miejsce – poznański Stary Rynek, czas- 14-17 sierpnia. Dobre Smaki – zapewnione !

logo

 

Improwizowany blogerski piknik w upale

upał daria przemek

W niedzielę 20 lipca planowaliśmy blogerski piknik na Cyplu nad Wartą w gościnie u Marinarzy, ale upał był tak nieznośny, że zamiast nadwarciańskiej patelni wybraliśmy chłód mojego ogrodu pod zaimprowizowaną plandeką i drzewami. Daria z Trufelkowa miała i tak bliżej do mnie, niż do Poznania a osoby deklarujące  udział w pikniku z Poznania miały zapewniony transport dzięki Piotrowi z Najsmaczniejszego, jednak  nie chciało im się ruszać w tym upale.
Piotr był po próbie gotowania w Wielkim Żarciu przed swoim popisowym występem, więc zaczęliśmy wczesnym popołudniem od kawy i słodkości oraz mojego napoju jabłkowo- miętowego oraz jabłkowo- porzeczkowego z papierówek, które schodziły błyskawicznie . Napełniałam kolejne dzbanki z profilaktycznie zgromadzonych zapasów 🙂 Osoby niezmotoryzowane raczyły się zimnym piwem 🙂

 

upał stół

 

Na zdjęciu moje ciasta – czekoladowo-cynamonowe, biszkopt przełożony musem jabłkowym, improwizowany krem jagodowy i pleśniak z owocami Darii , który może pokażę osobno :

piknik ciasto darii

Ciasto Darii cieszyło się sporym powodzeniem ale mój improwizowany i zrobiony w ostatniej chwili krem jagodowy miał największe wzięcie 🙂 Przepis był posty – bita śmietana zmieszana ze słodzonymi zmiksowanymi jagodami a mimo to w tym upale smakował wszystkim doskonale.

Jak widać, słodkości są poprzykrywane moimi serwetkami, ze względu na zainteresowanie os – jakoś nikogo nie pogryzły 🙂

 

słodkości grillowe

Potem przyszła pora na dania grillowe, szaszłyki Piotra , moje kawałki kurczaka w jogurtowej marynacie, kiełbaski i warzywa – w tym cukinie i patisony, które obficie mi w tym roku obrodziły :

 

 

upał grill1

 

Po zmęczenia w Wielkim Żarciu Piotr stwierdził, że u nas odpoczął  ( mój kot Nuki ustąpił mu miejsca na huśtawce :), zatem ochoczo i ze znawstwem podjął się grillowania .

 

upał grill

 

Do grilla było sporo dodatków, moje głównie jabłkowe, bo to pełnia sezonu nacechowanego klęską urodzaju 🙂 Ale najpierw pokażę sałatkę makaronową z kukurydzą i krewetkami Piotra , którą ja wcinałam najchętniej :

 

sałatka z krewetkami

Były też moje małosolne ogórki, surówka z młodej kapusty z jabłkami, a jakże i chutneye jabłkowe , z chrzanem i majerankiem – przepisy można zobaczyć tutaj – klik, klik.

chutney z chrzanem

chutney z majerankiem

surówka-z-kapusty-z-jabłkami1

 

Przy tych wszystkich pysznościach bardzo miło nam się rozmawiało .

 

piknik upał 1

 

Bohaterami popołudnia były też moje koty- Daria polowała na Nuka z aparatem , on jest bardziej towarzyski . Wzbudzał zainteresowanie swoimi skokami na huśtawkę i głośnym domaganiem się, aby go pohuśtać ( hehe, trochę mu się to udawało). Frida zaś mniej garnęła się do gości, po porostu usnęła w ogrodzie 🙂

 

upał frida

 

Mimo upału był to bardzo udany piknik, w kameralnym gronie. Objedliśmy się tak, że na koniec musieliśmy się ratować mocną miętową herbatą. A po hucznie obchodzonej piątej rocznicy bloga, to kolejne udane blogerskie wydarzenie w moim ogrodzie 🙂

 

upał daria nuk

Deser ryżowy z malinowym sosem i tartą miętą

deser ryżowy z miętą

 

Upały wymuszają kreatywność , bo trudno stać przy garach lub piekarniku w nagrzanej kuchni. Ten deser powstał jako wykorzystanie reszty ugotowanego ryżu, która została z obiadu. Teraz na tapecie ( oprócz jabłek ) są u mnie kończące się już maliny i to one , przesypane cukrem i zmiksowane nadały najważniejszy smak deserowi. Jako dodatek aż prosiła się  tarta mięta z cukrem, dająca sporą nutę orzeźwienia i miłego chłodu na języku.

 

DESER RYŻOWY Z MALINAMI I TARTĄ MIĘTĄ

1, 5 szklanki ugotowanego ryżu

szklanka malin i 1-2 łyżki cukru

2 gałązki mięty i 2-3 łyżeczki cukru

kawałek czekolady

Umyte maliny przesypujemy cukrem i stawiamy w pokojowej temperaturze, by puściły lekko sok. Gdy to zrobią, miksujemy albo i nie, taki deser nawet ciekawszy.

Umyte listki mięty kroimy drobniutko i wkładamy do kubka. Zasypujemy cukrem , mieszamy i ucieramy w kubku łyżeczką aż mięta puści sok, a cukier zachowa kryształki ale przybierze zielony odcień.

Zimny ryż ( najlepiej wprost z lodówki) rozkładamy w deserowych naczyńkach, polewamy malinowym sosem , posypujemy tartą  miętą, ścieramy na to czekoladę. Letni deser gotowy, mamy konkretny wkład, owoce i orzeźwiającą miętę. Myślę, że w czasie upałów solidniejszą porcję można np. dać dzieciom na obiad . Na pewno zjedzą z apetytem 🙂

Smacznego !

 

deser ryżowy z miętą1

Kulinarne koty – Zuziek Dusi z Dusiowej Kuchni

dusia z kotem

 

Autorkę bloga Dusiowa Kuchnia zauważyłam na blogerskich forach internetowych już dawno. Na jej blogu można znaleźć oprócz smacznych potraw dostosowanych do sezonu ciekawe relacje z warsztatów i wydarzeń kulinarnych, w których Dusia aktywnie uczestniczy. Na żywo poznałyśmy się na którymś z Blog Forum w Gdańsku, gdzie w kuluarach spędziłyśmy nieco czasu na blogerskich ploteczkach.

Oddaję głos Autorce dzisiejszego , piątego już odcinka cyklu :

Jak kot pojawił się w twoim życiu ?

Pojawił się dość niespodziewanie.  Pewnego ranka, gdy wychodziłam na zajęcia mała czarno-biała kulka wleciała mi do mieszkania. Pojawiło się pytanie, co teraz? Mama zadecydowała, że zostaje, a ja musiałam lecieć na zajęcia. Jakieś dwie  godziny później dostałam sms’a od mamy, że musi chyba wyjść po piasek na plażę (na szczęście do plaży mamy jakieś 50m). Okazało się, że kot polubił się z mamą, która bała się kotów, więc został z nami ku mojemu szczęściu. Myśleliśmy, że to kotka, więc padło na imię Zuzia, a po dwóch miesiącach doznaliśmy szoku, że jest to jednak kocur i trzeba było odrobinę zmienić imię (na które już reagował) na trochę bardziej męskie, czyli Zuziek  🙂

 

kot dusi2

 

Co w nim lubisz najbardziej ?

To, że ma swój charakterek i jest niezwykle inteligentny. Zuziek nie jest typem pieszczocha ani mruczka, to prawdziwy indywidualista. Zamruczy czasem z rana, albo da kuksa w moją głowę, jak chce jeść.  W związku z tym, że przez wiele lat mieliśmy psa, jest też trochę wychowany jak pies. Biegnie do drzwi, gdy ktoś dzwoni, aportuje zabawki, bawi się w chowanego, a gdy jest na balkonie i widzi, że wchodzę do klatki to za chwilę czeka już pod drzwiami.

 

kot dusi3

 

Był prawdziwym towarzyszem podczas nauki, wiernie pilnował moich notatek wylegując się na nich. Uwielbia towarzyszyć mi podczas sesji fotograficznych i doglądać, co tam na talerzu wykombinowałam. Kiedy się zdenerwuje to gryzie np. w łydki. Trudno jest kochać kota z ciężkim charakterkiem, ale tą miłość bardziej się docenia. Wiem, że ją odwzajemnia i tęskni za mną, bo kiedy wyjeżdżam chodzi smutny i przesiaduje w oknie na parapecie.

Kot w kuchni

To prawdziwy obserwator, który uważnie kontroluje mój każdy ruch. Jest bardzo ciekawski, ale nie podkrada nam nic z blatów ani ze stołu. Lubię jego grzeczne towarzystwo w kuchni. Ożywia się, gdy kroję filety z kurczaka i wtedy kręci ósemki wokół moich nóg. Na hasło „saszeteczka” biegnie do lodówki i czeka aż mu się nałoży jedzonko do miseczki.

 

kot dusi1

 

   Co jada Twój kot ?

Najbardziej lubi podjadać suchą karmę, w szczególności Purina One, choć jada także mokrą karmę w saszetkach. Lubi też skubnąć miętę i kwiaty lawendy – ma to chyba po mnie 🙂   Z wielką radością biegnie do mnie, kiedy widzi, że niosę dla niego świeżą trawę do podgryzania.

 

kot dusi4

 

Najciekawsza historia

Pewnego razu nie mogliśmy znaleźć nigdzie kota. To był letni wieczór, więc szukaliśmy na balkonie, w domu w różnych kątach, na meblach, w szafkach, po prostu nigdzie go nie było. Zaczęliśmy wpadać w panikę, bo to kot niewychodzący z domu – wybiegłam na klatkę, potem na podwórko i załamana zwracam się ku górze, patrzę na swoje okna na pierwszym  piętrze i widzę kota… nie na balkonie, a na parapecie zewnętrznym w oknie obok. Szaleniec przeskoczył z balkonu na okno obok i się sprytnie schował. Po wpuszczeniu przez okno do domu zrobił wielkie „miaaaaauuu”, jakby chciał powiedzieć „tyle musiałem tam czekać aż mnie znajdziecie” .

Dziękuję za rozmowę 🙂

Cały cykl Kulinarne koty można zobaczyć tutaj .

kot dusi5