Miesięczne archiwum: Luty 2014

Pączki puszyste i okrąglutkie

pączki

Bardzo Tłusty Czwartek 2014

Ostatni raz smażyłam pączki tak dawno temu, ze ledwo to pamiętam. Nie bardzo lubię smażenie w głębokim tłuszczu, toteż ostatnio w karnawale robiłam różne racuchy , które tego nie wymagają. Ale w tym roku Rodzinka zaczęła się domagać domowych pączków, więc w końcu uległam. Wykorzystałam przepis ze starego zeszytu z rodzinnymi przepisami. Przypomniało mi się  jak w dzieciństwie pomagałam Mamie formować pączki – najpierw nakładałam konfiturę łyżeczką, potem już sama turlałam pączusie. A trzeba się było uwijać, z całej porcji wychodziło ponad 50 pączków. Ja zrobiłam z połowy porcji, wyszły mi 24.

 

PĄCZKI MOJEJ MAMY

60 dkg mąki

35 g drożdży

2 jajka i 2 żółtka

100 g masła

5 łyżek cukru

szklanka mleka

łyżka spirytusu ( dałam 2 łyżki wiśniówki)

dżem wiśniowy z całymi wiśniami

drobny cukier do obsypania

litr oleju do smażenia

Drożdże rozrobiłam  z łyżeczką cukru w miseczce, dodałam 1/3 szklanki letniego mleka, wymieszałam, posypałam  łyżką mąki i odstawiłam  w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 minut.

Masło stopiłam i wystudziłam do temperatury pokojowej. Mąkę z odrobiną soli  wsypałam do miski. Cukier wymieszałam z jajkiem. Do mąki dodawałam  stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, cukier z jajkami  ,  resztę letniego mleka  , wiśniówkę ( alkohol ułatwia smażenie bez przypalania) i stopione masło. Wyrabiałam  dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto odstawało od brzegów miski i pojawiły  się pęcherzyki powietrza. Przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrośnięcia na około godzinę a  nawet dłużej, żeby podwoiło objętość. Ciasto musi być dość zwarte.

Tak, jak to robiłam z Mamą, nabierałam łyżką kawałki ciasta i omączonymi dłońmi formowałam kulkę, robiłam palcem głęboką dziurkę, wkładałam tam dżem, zamykałam i ponownie kulając w dłoni robiłam kulkę. Pączki kładłam na posypanej mąką desce i przykryłam ściereczką , rosły tak sobie ze 20 minut.

Rozgrzałam w garnku olej ( powinno być do 170-180 C, ale nie mam termometru, wiec wrzuciłam na próbę kawałek chleba- jak zaczął się smażyć w dobrym tempie, to uznałam olej za gotowy) i wrzucałam pączki po kilka tak, by swobodnie pływały. Smażyłam po kilka minut, jak się zarumieniły, to przewracałam na drugą stronę i dosmażałam. Córcia odsączała na papierowych ręcznikach i gorące obtaczała w drobnym cukrze.

pączki2

 

Spróbowaliśmy ledwo trochę ostygły. Wyszły pyszne, puszyste i bardzo smaczne. Przyznam, że z tremą smażyłam pączki po tak długiej przerwie i jestem bardzo dumna z efektu.

Smacznego !

pączki1

 

 

Wegetariańskie burgery sojowe

burger sojowy1

 

Robiłam ostatnio na obiad greckie klopsiki a dla Córci, która mięsa znowu nie jada wymyśliłam na poczekaniu klopsy sojowe, które uformowałam w formie burgerów. Bazą był granulat sojowy , który doskonale może zastąpić w klopsach mielone mięso, jeśli się go namoczy. Ja namoczyłam w bulionie, przyprawiłam ziołami i pieprzem – córcia była zadowolona z efektu.

 

WEGETARIAŃSKIE KLOPSY SOJOWE

ok. 2/3 szklanki  granulatu sojowego

tyle samo bulionu warzywnego

dwie kromki razowego chleba

białko jajka

pieprz , majeranek, zioła prowansalskie, estragon

mąka do obtoczenia

olej do smażenia

W miseczce zalałam granulat sojowy gorącym bulionem warzywnym i przykryłam, żeby napęczniał i zmiękł . Potem dorzuciłam chleb, tak, aby też się zamoczył. Po 20 minutach odcisnęłam nieco masę, dodałam białko , przyprawy i wyrobiłam. Sprawdziłam, czy nie trzeba dosolić, bo bulion jest słony – nie trzeba było.  Uformowałam dwa spore burgery, obtoczyłam w mące ( krupczatce, daje ładniejszą skórkę) i usmażyłam na oleju , po kilka minut z każdej strony.

Podobnie można zrobić burgery wegańskie, zamiast jajka do spojenia używając łyżki oliwy lub oleju i zostawiając masę na pół godziny , żeby się lepiej zespoiła i nie rozpadała przy smażeniu.

Podałam sojowe klopsy z ziemniakami i surówką i w ten sposób wszyscy mieliśmy podobny obiad. Jak już wspomniałam, córci bardzo podeszły do gustu.

Smacznego !

 

burger sojowy

Muffinki czekoladowo-pomarańczowe

muffinki pomarańczowe

 

Już od kilku lat uczestniczę w czekoladowym tygodniu i w tym roku o mało co go nie przegapiłam… Ale dzięki Karolinie ze  Sto kolorów kuchni przypomniałam sobie o nim i akurat miałam  na weekend odpowiednie muffinki. Zrobione są z mojego bazowego ciasta czekoladowego z dodatkiem soku z pomarańczy i likieru Grand Marinier. Wyszły pyszne i aromatyczne, doskonałe do weekendowej kawy.

 

MUFFINKI CZEKOLADOWO – POMARAŃCZOWE

1, 5 szklanki mąki ( szklanka ” z górką”)

1/2 szklanki cukru

2-3 łyżki kakao

1/3 łyżeczki cynamonu

spora szczypta imbiru

kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

1/3 szklanki mleka

sok z jednej pomarańczy z elementami miąższu

2 łyżki likieru Grand Marinier

jajko

Suche składniki mieszamy w misce. Dodajemy mieszając łyżką olej, sok, mleko i likier. Na koniec wbijamy jajko i mieszamy dokładnie.

Z tej ilości starczyło mi na 12 muffinek, bo taką mam formę. Nakładałam ciasto łyżką do natłuszczonych foremek do 2/3 ich wysokości. Piekłam około 15 minut w 180 C.

Wyszły pyszne i aromatyczne. Można je posypać cukrem-pudrem, polukrować, albo zrobić do nich krem. Ja liczę kalorie, więc tylko posypałam i to nie wszystkie. Cieszyły  się nie mniejszym powodzeniem, niż drożdżowe rogaliki z poprzedniego wpisu.

Smacznego !

 

muffinki pomarańczowe1

Wypiekanie na śniadanie – rogaliki maślane

rogalik maślany

 

Tym razem nic mi nie przeszkodziło w dołączeniu do akcji Małgosi – Wypiekanie na śniadanie. Propozycja- maślane rogale z bloga Ciasto z dziurką bardzo mi się spodobała, bo uwielbiam drożdżowe wypieki. Wprawdzie w ich forowaniu nie jestem tak biegła, jak niektóre koleżanki blogerki, rogaliki, jak to ciasto drożdżowe wyrastają nie tak równo, jak bym chciała, ale wyszły tak smaczne, że mankamenty się nie liczyły . Znikają szybko 🙂

 

ROGALIKI MAŚLANE

500g mąki pszennej
2 łyżki miodu
5 łyżek ciepłej wody
30g drożdży świeżych
100ml mleka
50g masła
1 jajko
1/4 szklanki cukru

ode mnie- szczypta soli i łyżka wiśniówki
Na wierzch:
1 jajko
mak

Ja zrobiłam nieco inaczej, według swoich zwyczajów dotyczących ciasta drożdżowego. Drożdże rozpuściłam w mleku, bo tak mi lepiej wychodzi.

Drożdże rozrobiłam  z łyżeczką cukru w miseczce, dodałam 1/3 szklanki letniego mleka, wymieszałam, posypałam  łyżką mąki i odstawiłam  w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 minut.

Masło stopiłam i wystudziłam do temperatury pokojowej. Mąkę z odrobiną soli  wsypałam do miski. Cukier wymieszałam z jajkiem, ubijając lekko widelcem. Do mąki dodawałam  stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, cukier z jajkiem  i płynny miód ,  resztę letniego mleka  i wody , wiśniówkę ( przyspiesza rośnięcia i dodaje aromatu)  i stopione masło. Wyrabiałam  dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto odstawało od brzegów miski i pojawiły  się pęcherzyki powietrza. Przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrośnięcia na około godzinę, żeby podwoiło objętość.

Wyrośnięte ciasto podzieliłam na dwie części. każdą rozwałkowałam na koło i podzieliłam na osiem trójkątów. Każdy trójkąt zwijałam i formowałam rogaliki.

Ułożyłam je na natłuszczonej blasze, posmarowałam rozkłóconym jajkiem  i posypałam makiem. Zostawiłam w ciepłym miejscu na ok. 20 minut, żeby podrosły.

Piekłam w 180 C około 20 minut, aż się zezłociły.

Rogaliki wyszły pyszne, u mnie błyskawicznie znikają.  Dziękuję Ci Małgosiu za pomysł na wspólne pieczenie, koleżankom za wymianę doświadczeń a efekty wspólnego pieczenia można zobaczyć tutaj .

Smacznego !

 

rogaliki maslane2

 

Pasztet porosołowy z wątróbkami

pasztet porosołowy

 

U mnie rosołek jest na obiad w każdą niedzielę. Kiedy próbuję podać inną zupę , domownicy protestują – bez rosołku to nie niedziela. Przemożna jest siła tradycji… Podobnie jest u mojego Rodzeństwa i choć nie mieszkamy blisko, to gdy zasiadam w niedzielę do obiadu myślami jestem z rodzinką , u której też zaczynają obiad od  do rosołku…

Mięso gotowane nie cieszy się u mnie powodzeniem, toteż wykorzystuję je na różne sposoby. Czasem wykorzystując rosół robię kurczaka w galarecie, czasem porosołową pastę do pieczywa. A ostatnio miałam kilka drobiowych wątróbek , które usmażyłam , dodałam do ugotowanego mięsa, dorzuciłam to i owo i powstał smaczny pasztet.

 

PASZTET POROSOŁOWY Z WĄTRÓBKAMI I POREM

miseczka obranego mięsa z rosołu

4-5 wątróbek drobiowych

cebula

kawałek pora ugotowanego w rosole

czerstwa bułka

jajko

trochę tartej bułki do posypania

sól, pieprz, majeranek, cząber, zioła prowansalskie

szczypta gałki muszkatołowej

olej do smażenia

trochę rosołu

Oczyszczone wątróbki smażymy na oleju z pokrojoną cebulką, do miękkości. Bułkę moczymy w mleku lub w rosole, potem dokładnie odciskamy i rozdrabniamy. Do miski wkładamy mięso i pora z rosołu, dodajemy wątróbki z cebulką i miksujemy. Dodajemy rozdrobnioną bułkę, wbijamy jajko, przyprawiamy do smaku w/w przyprawami, mieszamy i wyrabiamy dokładnie. Wkładamy do natłuszczonego naczynia żaroodpornego lub innej formy , posypujemy po wierzchu tarta bułką, skrapiamy rosołem i pieczemy w piekarniku około 20 minut w 180 C, aż wierzch się przyrumieni.

Możemy go jeść na ciepło lub na zimno. Doskonale pasują do niego kiszone ogórki.

Smacznego !

 

pasztet porosołowy1

 

Kremowa zupa warzywna z suszonymi pomidorami

krem z pomidorami1

 

Ostatnio robię sporo zup warzywnych z jarzyn dostępnych o tej porze roku. Niemal wszystkie miksuję, bo nikt mi nie marudzi, że w zupie pływa jakieś nielubiane warzywo, wszyscy wcinają chętnie i ze smakiem. Staram się je urozmaicać pod względem smaku i aromatu, żeby nie były nudne. Ostatnio do kremu warzywnego na bazie pora i marchewek dodałam kilka suszonych pomidorów ,  doprawiłam papryką i suszoną bazylią. Wyszła bardzo smaczna sezonowa zupa.

 

ZUPA – KREM Z WARZYW I SUSZONYCH POMIDORÓW

duży por bez zielonych liści

3 marchewki

pietruszka

kawałek białej kapusty

5-6 ziemniaków

garść suszonych pomidorów

3 łyżki oliwy

sól, pieprz i ziele angielskie w ziarnach

liść laurowy, suszona bazylia ( łyżeczka)

papryka słodka i wędzona

W garnku , najlepiej z grubym dnem podsmażamy na oliwie pora pokrojonego w talarki. Po chwili dorzucamy suszone pomidory i posypujemy paprykami , smażymy dalej . Gdy wszystko się zeszkli, zalewamy wodą ( ok. 6 szklanek) i dodajemy pokrojone resztę warzyw oprócz ziemniaków i  przyprawy ( bez bazylii) . Gotujemy wszystko około pół godziny, dorzucamy obrane i pokrojone ziemniaki, gotujemy do miękkości. Pod koniec gotowania dorzucamy bazylię. Wyjmujemy liść laurowy , kulki ziela i pieprzu i miksujemy zupę.

Możemy ją podać z groszkiem ptysiowym, drobnymi grzankami z chleba ale sama też jest dobra. Moim dzieciom ( zupa była dla nich jak  wyjechałam z domu) bardzo smakowała. Suszone pomidory dodały jej ciekawego smaku i aromatu.

Smacznego !

 

krem z pomidorami

Drożdżówki z malinami ze wspólnego pieczenia

drozdzowka z malonami

 

Wróciłyśmy do Ezoterycznych spotkań przy piekarniku w kameralnym gronie i Ania z Evereday Flavours zaproponowała drożdżówki według przepisu Liski  z White Plate.  Ja uwielbiam drożdżowe wypieki, poza tym zaciekawiło mnie ciasto drożdżowe z dodatkiem ziemniaków ( robiłam z podobnego niedawno pizzę ) więc z ochotą przystąpiłam do pieczenia. Znalazłam jeszcze w zamrażalniku resztę malin do nadzienia, lekko je przerobiłam w stosunku do oryginału.  Poza tym dałam świeże drożdże bo z suszonymi nie mam doświadczenia.

Razem ze mną piekły oprócz Ani Moniki – z Pin-up-cooking-looking i Matka Wariatka oraz  Pati z Patison w kuchni.

 

DROŻDŻÓWKI Z MALINAMI

7 g drożdży instant ( dałam 20 g świeżych)
250 ml mleka
100 g masła
1 cukier waniliowy
450 g mąki (ok. 3 szklanek)
100 g cukru
1/2 łyżeczki soli
120 g gotowanych, utłuczonych ziemniaków

szczypta soli, łyżka wiśniówki ( ode mnie)
NADZIENIE

1 łyżka śmietany
3 łyżki dżemu malinowego( u mnie 2 łyżki twarożku homogenizowanego wymieszanego z 2 łyżkami rozgniecionych malin i łyżką cukru)
1/2 łyżeczki cynamonu
maliny ( u mnie rozmrożone)

Ja na moją Rodzinkę zrobiłam z półtorej  porcji, wyszło mi 18 drożdżówek.

Drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru w miseczce, dodajemy 1/3 szklanki letniego mleka, mieszamy, posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 10 minut.

Masło topimy i studzimy do temperatury ciała. Mąkę z odrobiną soli ( poprawia smak) wsypujemy do miski. Dodajemy stopniowo mieszając drewnianą łyżką wyrośnięte drożdże, puree ziemniaczane,cukier i waniliowy,  resztę letniego mleka  , wiśniówkę ( przyspiesza rośnięcia i dodaje aromatu)  i stopione masło. Wyrabiamy dokładnie ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza.

Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ( godzina- półtorej, bo to dość gęste ciasto).

W międzyczasie przygotowałam nadzienie – część malin rozgniotłam z cukrem i wymieszałam z twarożkiem.

Gdy ciasto wyrosło, łyżką odrywałam kawałki ciasta wielkości sporego jajka , formowałam w omączonej ręce w kulę i spłaszczałam.  Układałam drożdżówki na  natłuszczonej blasze w sporych odstępach, robiłam w środku wgłębienia i napełniałam malinowym twarożkiem , na który kładłam po kilka malin. Brzegi smarowałam rozmąconym jajkiem , żeby były ładniejsze. Drożdżówki odpoczywały około 20 minut w ciepłym miejscu, by trochę podrosły a potem powędrowały do piekarnika nagrzanego do 180 C na około 20 minut.

Wyszły pyszne ! Już kilka razy próbowałam ciasta drożdżowego z dodatkiem ziemniaków ( niedawno do pizzy) i bardzo wszystkim smakowało. Na słodko to był pierwszy raz i jestem z niego bardzo zadowolona. Malinowe nadzienie też zrobiło swoje a patent z dodaniem odrobiny soli i wiśniówki ( mojej Mamy) okazał się niezawodny- ciasto było puszyste i aromatyczne. Na razie jedliśmy je we dwoje, bo dzieci mają imprezowy weekend – już się nie mogę doczekać, kiedy ich spróbują moi najwięksi amatorzy drożdżówek !  Na pewno powtórzę ich wypiek, może z innym nadzieniem.

Dziękuję dziewczynom z Grupy za wspólne pieczenie i wymianę doświadczeń.

Smacznego !

 

drozdzowki z malinami

 

Budyń szafranowy i masa z niego do tortu

budyń szafranowy

 

Kilka dni temu zadałam zagadkę na fanpage bloga, co przedstawia to zdjęcie i jaki był efekt finalny deseru na jego bazie. Padały bliskie odpowiedzi, że to budyń domowy na żółtkach i baza do kremu do karpatki. Jednak lekko żółty kolor budyń zawdzięcza szafranowi a masa na jego bazie posłużyła do przełożenia czekoladowego ciasta i powstał bardzo przyjemny torcik. A że szafran i aromatyczne ciasto mają w sobie coś z afrodyzjaków, prezentuję torcik właśnie dzisiaj. Jestem od kilku dni w podróży i nic specjalnego na Walentynki nie uda mi się przygotować.

 

MASA BUDYNIOWA O SZAFRANOWYM SMAKU

BUDYŃ SZAFRANOWY

1, 5 szklanki mleka

2 łyżki mąki ziemniaczanej

2 łyżki cukru

szczypta szafranu

Szafran zalewamy łyżką gorącej wody. Szklankę mleka z cukrem gotujemy. W reszcie zimnego mleka rozpuszczamy mąkę ziemniaczaną. Dodajemy odcedzony szafranowy wywar do mleka. Gdy się zagotuje , wlewamy rozpuszczoną mąkę ziemniaczaną, mieszamy do zagotowania.

MASA BUDYNIOWA Z SZAFRANEM

budyń szafranowy

1/2 kostki masła

łyżka cukru-pudru

Budyń studzimy często mieszając. Miękkie masło miksujemy z cukrem-pudrem na puszystą masę, dodajemy miksując po łyżce budyniu. Najlepiej zrobić to z pomocą drugiej osoby, bo pod koniec miksowania masa często owija się wokół trzepaczek i trzeba przerywać miksowanie i strząsać ją z nich. Ale efekt jest smakowity. Masę wkładamy do lodówki na co najmniej pół godziny.

 

TORCIK Z MASĄ BUDYNIOWO-SZAFRANOWĄ

Ciasto czekoladowe, takie, jak tutaj

masa budyniowa o szafranowym smaku

cukier-puder do posypania

Ciasto kroimy na trzy blaty, przekładamy stężałą w lodówce masą budyniową i posypujemy cukrem-pudrem. Wkładamy na trochę do lodówki, potem się lepiej kroi.

 

tort z masą szfaranową

 

Masa szafranowa doskonale pasuje do lekko korzennego czekoladowego ciasta. Torcik jest pyszny i aromatyczny, nadaje się świetnie na wyjątkowe okazje.

Smacznego !

 

tort kawałek

Sałatka z jajkiem i szynką w pomidorowym winegrecie

sałatka z jajkiem i szynką1

 

U nas w domu na niedzielne śniadania jemy zwykle jajka na miękko i do tego jakieś lekkie sałatki . Jajka gotuje mój mąż a sałatki ja robię. Ostatnio jednak zachciało mi się odmiany i potraktowałam jajka jako element sałatki, gotując je na twardo. Jako bazę wykorzystałam liście kapusty pekińskiej, która o tej porze roku ma jeszcze jakiś smak w odróżnieniu od „plastikowej” sałaty. Dla aromatu dodałam nieco suszonych pomidorów z zalewy a oliwę od nich wykorzystałam do sosu winegret, którym polałam sałatkę. Nie miałam akurat żadnej zieleniny, ale pokroiłam drobno liście pora, nasoliłam by zmiękły i doskonale uzupełniły wszystko.

 

SAŁATKA Z JAJKIEM, SZYNKĄ I SUSZONYMI POMIDORAMI

 

kilka liści kapusty pekińskiej

2 jajka na twardo

kilka plastrów wędzonej szynki

trochę duszonych pieczarek

kilka suszonych pomidorów z zalewy

zielony liść  pora

sól, biały pieprz, papryka wędzona

2 łyżki oliwy od suszonych pomidorów

niepełna łyżka octu winnego

Liście kapusty pekińskiej porwałam na kawałki ,  posoliłam lekko i ułożyłam na talerzu. Liść pora pokroiłam drobno , posypałam solą i wymieszałam żeby zmiękł. Obrane jajka pokroiłam na ćwiartki.

Na kapuście ułożyłam posolone  jajka, kawałki szynki, pieczarki i suszone pomidory. Zmieszałam oliwę od pomidorów z octem, dodałam biały pieprz , ubiłam  lekko widelcem. Polałam tym sosem sałatkę i na koniec posypałam kawałkami pora i wędzoną papryką. Ostawiłam na 15 minut dla nabrania smaku.

Sałatka bardzo nam smakowała, była miłą odmianą od standardowych niedzielnych śniadań.

Smacznego !

 

sałatka z jajkiem i szynką2

Pizza z lekko ziemniaczanego ciasta na dzisiejsze święto

pizza ziemnaiczana1

 

Jakie miłe dziś święto ! Międzynarodowy Dzień Pizzy ! Jest okazja żeby zrobić to jedno z ulubionych dań ( na pewno nie tylko u mnie w domu ) i zjeść w rodzinnym gronie !

Jakie pizze lubicie ? Ostatnio w mediach spotkałam się z opiniami Włochów mieszkających w Polsce, że my pizzę profanujemy, bo prawdziwa włoska jest prosta, z niewielkiej ilości składników i zrobiona według określonych reguł. Owszem, taką pizzę zjem chętnie od czasu do czasu ale lubię też taką z różnorodnymi składnikami. U nas w domu czasami każdy sam układa na pizzy ulubione dodatki. Dziś moja jest ze smażonym  mielonym mięsem, porem i pieczarkami, dla Córci, która wieczorem wraca z ferii zrobiłam z salami i pieczarkami, dla panów z mięsem mielonym i wędzonym boczkiem – to wszystko posypane tartym żółtym serem . Sosu czosnkowego do pizzy nie robię, ale lubimy zjeść ją z keczupem i posypaną suszonym oregano lub bazylią. Wiem, że dla niektórych to profanacja – ale czy to coś bardzo złego dostosowywać przepisy do swoich upodobań ?

Tym razem poeksperymentowałam również z ciastem – dodałam jak przy langoszach nieco gotowanych ziemniaków. Wyszło pyszne i pasowało do dodatków. Poniżej przepis uwzględniający  mój kawałek.

 

PIZZA Z LEKKO ZIEMNIACZANEGO CIASTA Z POREM I PIECZARKAMI

ok. 1/2 kg mąki pszennej

4-5 ugotowanych ziemniaków ( puree)

25 g drożdży

łyżeczka cukru

łyżeczka soli

szklanka letniej wody

3 łyżki oliwy

20 dkg mielonego mięsa

sól, pieprz, majeranek

cebula

olej do smażenia

jasnozielona część pora

trochę duszonych pieczarek

tarty żółty ser ( na  dużą blachę o powierzchni piekarnika 25-30 dkg)

Ziemniaki rozgnieść ( najlepiej ciepłe, można podgrzać w kuchence). Drożdże rozetrzeć z cukrem, dodać letnią wodę ( 1/3 szklanki), zamieszać, posypać łyżką mąki i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy to zrobią, wsypać mąkę do miski, dodać rozczyn, posolić i mieszając dodawać oliwę , rozgniecione ziemniaki i resztę wody . Ubijać  łyżką drewnianą, aż ciasto będzie odstawać od boków miski i pojawią  się pęcherzyki powietrza . Postawić ciasto przykryte ściereczką w ciepłe miejsce aż podwoi  objętość.

Wyłożyć ciasto na dużą blachę i rozprowadzić równomiernie. Postawić w ciepłym miejscu na 10-15 minut.

Mięso podsmażyć na oleju z drobno pokrojona cebulą, doprawić solą, pieprzem i majerankiem. Pora pokroić w półplasterki i podsmażyć krótko na oleju. Rozłożyć mięso na podrośniętym cieście, na to rozłożyć duszone pieczarki i pory. Wstawić ciasto do piekarnika nagrzanego do 200 C na około 20 minut. Otworzyć piekarnik, ostrożnie posypać tartym serem i dopiec jeszcze ok. 10 minut, aż ser się roztopi a boki pizzy zrumienią.

Można już świętować Międzynarodowy Dzień Pizzy . Najlepiej w miłym gronie, bo dobre jedzenie doskonale rozwiązuje języki.

Smacznego !

 

pizza ziemniaczana2