Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

Ciasto dyniowe z piernikową nutą

ciasto dyniowe

Przerabiam moje ogrodowe dynie na różny sposób. Część przepisów zostawiam sobie na październikowy Festiwal Dyni organizowany co roku przez Beę, ale kończy się akcja Warzywa w słodyczach i chcę do niej to ciasto dołączyć.

A dynie jeszcze rosną – to zdjęcie sprzed kilkunastu dni, teraz ta już tak urosła, że pójdzie „pod nóż ” :

 

dynia w ogrodzie

 

A wracając do ciasta – dynia sama w sobie jest mało wyrazista w smaku. W daniach wytrawnych dodaję do niej różne intensywne dodatki i przyprawy, szczególnie gałka muszkatołowa do nich  pasuje. Do ciasta, które zrobiłam na bazie mojego często praktykowanego, szybkiego na oleju, dodałam łyżeczkę przyprawy do pierników i smak wpasował się w moje oczekiwania. Do ciasta dodałam dyniowe puree i wyszło bardzo wilgotne.

 

CIASTO DYNIOWE Z PIERNIKOWĄ NUTĄ

3 jajka
4 łyżki cukru
½ szklanki oleju
2 niepełne szklanki mąki
3/4 szklanki puree dyniowego
½ szklanki mleka
łyżeczka przyprawy do pierników
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka roztrzepać z cukrem trzepaczką ale nie ubijać. Lekko ubijając dodać olej, mleko  i puree dyniowe , następnie mąkę z proszkiem i przyprawę do pierników. Wymieszać wszystko dokładnie.
Wlać do wysmarowanej tłuszczem formy i piec w 180 C około 45 minut.

Ciasto miało przyjemny jesienny smak i wilgotną konsystencję. Piernikowa przyprawa dobrze się komponowała ze smakiem dyni .

Smacznego !

ciasto dyniowe1

 

Konkursowe roladki z wieprzowiny z bakłażanem i cynamonem

roladki z bakłażanem

 

Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, na konferencji Food Blogger Fest miałam przyjemność gotować z blogerami i pasjonatami gotowania pod okiem Grzegorza Łapanowskiego dla wszystkich uczestników . Blogerzy bardzo sobie chwalili naszą kuchnię – ja przygotowywałam piersi kaczki w miodowo- sojowej glazurze ze smażonymi jabłkami  na kremie selerowym.

Ale żeby dostać się na warsztaty ( bo prócz gotowania była i nauka), musiałam wystartować w konkursie Kamisa Trendy w smakach. Spośród kilku trendów wybrałam najbliższy mi – mięso i cynamon. Tę przyprawę dodaje się chętnie do mięsa w mojej ulubionej kuchni greckiej i robiłam już z cynamonem i miętą dolmady i klopsiki. Tym razem postawiłam na smaki zbliżone do bułgarskiej lutenicy – posypane cynamonem i papryką roladki z wieprzowej szynki nadziałam bakłażanem, papryką i pomidorem. Efekt się spodobał jury, bo konkurs wygrałam .

 

ROLADKI Z SZYNKI WIEPRZOWEJ Z CYNAMONEM I BAKŁAŻANEM

ok. 1/2 kg mięsa z szynki wieprzowej

4 plastry bakłażana

4 plastry pomidora

8 pasków kolorowej papryki

sól  morska, papryka słodka

cynamon

3 suszone pomidory

bulion do podlewania

olej do smażenia

Plastry bakłażana posoliłam , żeby pozbyć się goryczki, po 20 minutach opłukałam i wysuszyłam.

Mięso pokroiłam na plastry w poprzek włókien, rozbiłam , posypałam solą morską, lekko cynamonem i słodką papryką. Na każdy kawałek mięsa położyłam cienki plaster bakłażana i pomidora oraz po dwa paski papryki. Zawinęłam ciasno roladki i położyłam je na patelni z rozgrzanym olejem złączeniem do dołu ( wtedy się nie rozpadają ). Obsmażyłam je na rumiano z każdej strony. Potem dodałam pokruszone suszone pomidory , podlałam bulionem i dusiłam pod przykryciem do miękkości, uzupełniając wyparowany bulion. Na końcu sos zredukowałam.

Cynamon dodaje ożywczego smaku  mięsu, w połączeniu z papryką i nadzieniem roladek smakował bardzo ciekawie. Rodzince te roladki bardzo smakowały i cieszę się, że dzięki temu przepisowi mogłam pod okiem Grzegorza Łapanowskiego gotować pyszności dla blogerskiej braci.

Smacznego !

 

roladki z bakłażanem2

Wspólne gotowanie, prelekcje i blogerskie pogaduszki na III Food Blogger Fest

warsztaty2

 

Ubiegłą sobotę spędziłam bardzo miło w Warszawie na trzecim już festiwalu blogerów kulinarnych zorganizowanym w siedzibie głównego organizatora imprezy Agory. To radosne święto blogerów kulinarnych z całej Polski, okraszone ciekawymi prelekcjami a w tym roku dodatkowo wspólnym gotowaniem pod szefostwem Grzegorza Łapanowskiego według trendu smaków. Abym mogła w tym gotowaniu wziąć udział, wystartowałam w konkursie jednego z organizatorów , Kamisa pod hasłem Trendy w smakach. Wybrałam połączenie mięso i cynamon i moje roladki wieprzowe z cynamonem i papryką nadziewane bakłażanem spodobały się jury – dostałam się do gotującej grupy.

Przy rejestracji dostaliśmy od drugiego organizatora kupony na torciki wedlowskie i mogliśmy sobie wybrać napis , który panie z Wedla robiły na miejscu. Ja się zdecydowałam na nazwę bloga :

torcik1

 

 

Niedawno w relacji pisałam, że na takich blogerskich imprezach najmilsze są spotkanie w realu z osobami znanymi dobrze z sieci. Tym razem spotkałam Anię z Bajkorady i Peggykombinerę i część czasu spędziłyśmy w hallu przy kawie na pogaduszkach w towarzystwie dobrze mi już znanej Gosi Oczko. A prelekcje były ciekawe – Najpierw Grzegorz Łapanowski opowiedział nam o trendach w smakach .

 

food fest wykład

 

Nie na wszystkich prelekcjach mogłam być ( dla ciekawych program ), bo sporo czasu spędziłam na gotowaniu . Tu muszę wrócić do początku podróży – dzięki życzliwości Joli i Piotra z Damsko-męskiego spojrzenia na kuchnię dojechałam autem  wraz z Karmel-itką ( ekipa z Pyrlandii) wygodnie do Warszawy spod samego domu. I właśnie w towarzystwie Piotra i Asi z bloga W królestwie garów przygotowywałam smażone piersi kaczki w miodowo-sojowej glazurze z czosnkiem w towarzystwie smażonych jabłek na kremie z selera.

kaczka surowa

 

To przygotowany surowiec, a efekt jest poniżej. Nie wszystkiego, co blogerzy ugotowali próbowałam, ale nasze danie moim zdaniem było najsmaczniejsze !

piersi kaczki

 

 

Obok ekipa gotowała risotto z pęczaku z aromatycznymi grzybami, była też zupa-krem z dyni z pomarańczą, jagnięcina z pikantnymi warzywami, boczek z cynamonem i jabłkami, baba ganoush w grillowanej cukinii….

 

baba gan w cukinii

 

Pracy było tyle, że nie miałam czasu robić zdjęć, bo po ugotowaniu wydawaliśmy jeszcze przystawki. Nasza grupa ustawiała na talerzach  zaskakująco pyszną kaszankę z karmelizowaną cebulą , w towarzystwie buraczka, sera koziego i marchewki z sezamem, w miodowym sosie. Tempo było takie, że nie wszystkich potraw posmakowałam a nawet nie  widziałam. Na szczęście desery były przy stanowisku obok i spróbowałam odrobiny kremu  czekoladowego z bazylią i kawałek aromatycznego brownie.

desery

 

 

Równolegle z naszym gotowaniem odbyły się warsztaty fotograficzne, a po konferencji jeszcze winiarskie i z zarabiania na blogu.

Po tym gotowaniu nie miałam siły wrócić na salę wykładową i przy kawie ( Mokate latte serwowanej przez organizatorów) słuchałam prelekcji z hallu , rozmawiałam ze znanymi i nowo poznanymi blogerami , zbierając autografy blogerów w mojej książce ( już mi brakuje miejsc !). Wróciliśmy do domów obładowani prezentami od sponsorów festiwalu – Wedla , Kamisa i Mokate . Był to bardzo intensywny i długi dzień, ale jakże przyjemny. Miło jest spotkać blogerską brać, porozmawiać i wspólnie pogotować na takich imprezach i za tę możliwość jestem wszystkim organizatorom bardzo wdzięczna.

ksiazka

 

Śledź w oleju lnianym z sezonowymi warzywami

sledz z papryką

 

Bardzo lubię śledzie i pokazywałam na blogu już ich kilka wersji. Teraz, w czasie dojrzałych pysznych pomidorów i papryki postanowiłam wypróbować coś nowego. Do mojego ulubionego śledzia w zalewie z kiszonymi ogórkami dodałam pokrojoną w kosteczkę paprykę i pomidory. Jako przyprawę zostawiłam niezawodny do ryb estragon.

 

ŚLEDZIE W OLEJU LNIANYM Z PAPRYKĄ I OGÓRKIEM

 

3-4 filety typu matjas

 

1/2 szklanki oleju lnianego

 

1/4 szklanki soku z kiszonych ogórków

 

małą cebula

 

1 kiszony ogórek

po pół czerwonej i żółtej papryki

duży jędrny pomidor ( bez pestek)

 

pieprz z młynka

 

płaska łyżeczka estragonu

 

Śledzie płuczemy i moczymy w wodzie do pożądanego smaku – ja około 2, 5  godziny. Kroimy na kawałki.

Kroimy cebulę, paprykę, ogórka i pomidora  w drobną kostkę,  mieszamy dokładnie. Dolewamy sok z kiszonych ogórków do oleju, dosypujemy pieprz  i estragon,  mieszamy ponownie.

 

Śledzie w słoiku przekładamy kawałkami warzyw  i zalewamy przygotowaną zalewą. Wstawiamy do lodówki na co najmniej 24 godziny.

Pyszne wczesnojesienne smaki a śledź pasuje doskonale do tego zestawu warzyw.

Smacznego !

 

sledz z papryką1

Torcik z masą z kaszki manny

torcik z kaszką

 

Myślałam długo nad pomysłem na tort urodzinowy dla syna. W końcu przypomniała mi się widziana kilka razy na blogach masa z kaszki manny, którą zamierzałam wypróbować. Kaszka manna to przysmak ( choć nie dla wszystkich) z dzieciństwa. Mój syn ten okres ma już dawno za sobą, ale bardzo lubi kaszkę mannę na mleku i jest to jedna z nielicznych potraw, którą sam potrafi ugotować. Pomyślałam więc, że masa z kaszki przypadnie mu do gustu. I miałam rację !

 

TORCIK CZEKOLADOWY Z MASĄ Z KASZKI MANNY

2 szklanki mąki
¾ szklanki cukru
½ szklanki oleju
szklanka mleka
2 czubate łyżki kakao
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cynamonu

Masa :

1/2 litra mleka

5 łyżek kaszki manny

3 łyżki cukru

1/2 kostki masła

Dodatkowo- polewa czekoladowa

Mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia, cynamon  mieszamy w misce. Mieszając, wlewamy olej i  mleko . Na koniec wbijamy jedno jajko. Mieszamy łyżką lub widelcem, nie miksujemy. Pieczemy około 40 min w 180 C.

Przepisy na masę były różne, w końcu zrobiłam swoim sposobem, podobnie do masy budyniowej. Najpierw ugotowałam kaszkę mannę na gęsto z cukrem i wystudziłam do temperatury pokojowej, często mieszając, żeby rozbić jej strukturę.

Masło zmiksowałam na puszystą masę i miksowałam dalej dokładając stopniowo po łyżce kaszki. Wyszedł smaczny gładki krem o przyjemniej konsystencji. Starczyło go do przełożenia i posmarowania wierzchu. Górę ozdobiłam łatkami z domowej polewy czekoladowej.

W poprzednich latach prócz słodkich robiłam synowi „męskie” torty – kanapkowy i kebabowy. W tym roku konkrety wymyśliłam inne ( pokażę niebawem )  , natomiast torcik z masą z kaszki manny smakował i Solenizantowi i domownikom. Na pewno będę tę masę robić teraz częściej.

Smacznego !

 

torcik z kaszką1

 

Placuszki z cukinii z pomidorem

placuszki cukiniowe1

 

Dochowałam się w tym roku własnych cukinii i nie mogłoby się obejść na blogu bez cukiniowych placuszków. Te są trochę nietypowe, bo dodałam do ciasta starte pomidory. Podejrzałam kiedyś w programach o greckiej kuchni szybki sposób na przecier z surowych pomidorów – jędrne owoce ( pamiętacie, że pomidor to nie warzywo ? ) ściera się na tarce o drobnych oczkach . Skórka zostaje w ręku a w miseczce mamy samą pomidorową surową pulpę !

Do ciasta dałam mąkę pełnoziarnistą , co uczyniło je zdrowszymi a smak ciekawszym.

 

PLACUSZKI CUKINIOWE Z POMIDOREM

średnia młoda cukinia

2 jędrne pomidory

2 jajka

szklanka z górką mąki pełnoziarnistej ( miałam Lubelli)

sól, pieprz ziołowy, słodka papryka

olej do smażenia

płaska łyżeczka proszku do pieczenia  (dowolnie)

Obraną cukinię starłam na tarce  o grubych oczkach ( nie miała jeszcze dobrze wykształconych pestek, więc starłam całą) i posoliłam, żeby pozbyć się wody, która potem utrudnia smażenie. Po 15 minutach odcisnęłam ją.

Pomidory starłam na tarce o drobnych oczkach , dodałam do cukinii. Wbiłam jajka, wymieszałam, dodałam mąkę i  przyprawiłam solą, pieprzem ziołowym i słodką papryką, bo mi to pasowało do pomidorów i ożywiało smak. Potem znowu zamieszałam dokładnie. Kto chce placuszki bardziej puszyste może dodać proszku do pieczenia, ale nie jest to konieczne.

Na patelnię z rozgrzanym olejem kładłam łyżką owalne placuszki i smażyłam, aż się zrumieniły od spodu i ścięły na wierzchu, potem przewracałam i dosmażałam z drugiej strony. Odsączyłam z tłuszczu na papierowych ręcznikach.

Taka wersja cukiniowych placuszków bardzo nam posmakowała. Jedliśmy je z sosem czosnkowym ( jogurt, majonez, czosnek, pieprz) doprawionym świeżą bazylią. Pomidory i przyprawy bardzo ożywiły smak cukinii w placuszkach.

Smacznego !

 

placuszki cukiniowe

 

 

Szybki placek ze śliwkami

placek ze śliwkami

 

Bardzo lubię ciasta ze śliwkami. Robię najczęściej z nimi placek drożdżowy i ucierany ze starego rodzinnego przepisu. Tym razem postanowiłam wypróbować coś innego – temat placka ze śliwkami wypłynął podczas wspólnej podrózy do Poznania z Jolą i Piotrem z Damsko-męskiego spojrzenia na kuchnię i wtedy Jola poleciła mi placek z przepisu Piotra, który zawsze pięknie wyrasta. Poszukałam przepisu i oto jest :

 

SZYBKI PLACEK ZE ŚLIWKAMI

  • 1 kg dużych śliwek,
  • 1 kostka margaryny,
  • 2,5 szkl. mąki,
  • 3 szt jajka,
  • 1/3 szkl. mleka,
  • 1 szkl. cukru
  • 15 g proszku do pieczenia
  • kruszonka

Margarynę rozpuszczamy i studzimy do temperatury pokojowej. Wsypujemy  szklankę cukru do miski, dodajemy margarynę, wbijamy  3 jajka i dokładnie mieszamy ( wystarczy łyżką)  . Wsypujemy po kolei mąkę małymi porcjami, dodajemy  mleko, pod koniec wsypujemy  proszek do pieczenia i dokładnie mieszamy.

Wykładamy ciasto na natłuszczoną blachę , na wierzch kładziemy śliwki skórką do dołu i posypujemy kruszonką.

Pieczemy w 180 C około 50 minut.

Bardzo jestem zadowolona z tego placka – robi się szybko i niekłopotliwie a smakuje doskonale.

Smacznego !

 

placek ze śliwkami1

Sałatka z pęczaku z grillowanymi warzywami

sałatka z pęczakiem

 

Z niedzielnego grilla zostało mi trochę zgrillowanych warzyw, a że nie lubię nic marnować, to wymyśliłam z nich taką sałatkę. Tym bardziej, ze reszta pęczaku ugotowanego do gulaszu pałętała mi się po lodówce. Dla urozmaicenia smaku dodałam trochę świeżo ukiszonych ogórków . Nie obyło się też bez pomidorów, którymi teraz, w pełni sezonu objadamy się wszyscy bez opamiętania, gromadząc zapasy witamin przeciw jesienno-zimowym przeziębieniom. Natka zielonej pietruszki dopełniła smak i wygląd sałatki.

 

SAŁATKA Z PĘCZAKU Z GRILLOWANYMI WARZYWAMI

 

szklanka ugotowanego pęczaku

kilka plastrów grillowanego bakłażana

żółta i czerwona papryka, też ugrillowana

kilka grillowanych pieczarek

2 świeżo ukiszone ogórki

2 podłużne pomidory

natka pietruszki

oliwa

sól, pieprz kolorowy z młynka, zmielona kolendra ( nasiona)

Pęczak włożyłam do miseczki, dodałam pokrojone na kawałki grillowane warzywa, potem kawałki kiszonych ogórków i pomidorów. Posoliłam ostrożnie, bo w sumie wszystko było przyprawione, dodałam pieprzu i kolendry z młynka. Polałam oliwą, wymieszałam i posypałam natką pietruszki.

Zjedliśmy ją na kolację z dużym smakiem. Grillowane warzywa same w sobie są pyszne, pęczak bardzo do nich pasował a i pomidory i ogórki okazały się odpowiednim dodatkiem. No i wykorzystałam pozostałości z grilla w ciekawy sposób.

Smacznego !

 

sałatka z pęczakiem1

Cukiniowe keftedes i tzatziki

cukiniowe keftedes1

 

Wczoraj oglądałam program Roberta Makłowicza z greckiego Korfu i zobaczyłam te kotleciki z cukinii i sera. W ogrodzie mam jeszcze kilka młodych cukinii, mięta i pietruszka też rośnie, sera grackiego wprawdzie nie miałam, ale zastąpiłam go innym i dziś na obiad zrobiłam pyszne greckie keftedes z cukinii i sera. Do tego Makłowicz podał kupione tzatziki – ja zrobiłam sama z własnych ogrodowych ogórków i mięty. W przepisie była małą cukinia i jedno jajko- ja miałam większą cukinię, więc dodałam dwa jajka.

KEFtEDES Z CUKINII I SERA

średnia młoda cukinia

ok. 25 dkg dojrzewającego sera ( najlepiej greckiego)

2 jajka

po łyżce posiekanej mięty i natki pietruszki

sól, mielona kolendra ( dodałam od siebie)

tarta bułka do gęstości

oliwa do smażenia

Cukinię obrałam i starłam na tarce o grubych oczkach. Posoliłam i odstawiłam, by puściła wodę na kilkanaście minut. Odcedziłam. Dodałam starty na takiej samej tarce ser ( nie powinien być twardy), wbiłam jajka, doprawiłam kolendrą i wymieszałam. Dodałam do gęstości tartej bułki ( około pół szklanki ). Ciasto powinno byś takie, żeby można było uformować kotleciki. Robert Makłowicz formował je w dłoniach, ja kładłam ciasto łyżką na patelnię z rozgrzaną oliwą i rozpłaszczałam na patelni ( spieszyłam się).

Smażyłam aż się zrumieniły od spodu, kilka minut, potem odwracałam i dosmażałam z drugiej strony. Odsączałam na papierowych ręcznikach, bo „piją” sporo tłuszczu.

Podałam z domowymi tzatzikami. Były pyszne, zielenina a zwłaszcza mięta dodała smakowi aromatu i lekkości a tzatziki doskonale do nich pasowały.

Smacznego !

cukiniowe keftedes

Integracja wielkopolskich blogerów w Matii Sushi

 

sushi2

W ubiegłym tygodniu wielkopolscy blogerzy kulinarni zostali zaproszeni przez panią Barbarę Pilawską na spotkanie integracyjne w restauracji  Matii Sushi. Mieści się ona przy centrum biznesowym na poznańskim Placu Andersa. Oprócz znanych sobie bywalców kulinarnych warsztatów przybyło kilku nowych blogerów, więc integracja powiodła się , w bardzo przyjemnych i smakowitych okolicznościach.

Po przywitaniu się i zapoznaniu mogliśmy testować różne rodzaje sushi popijając je pysznym śliwkowym winem. A było w czym wybierać – oprócz różnych rodzajów sushi maki były tez sashimi. Kto nie przepadał za nori, mógł spróbować sushi zawiniętych w omlety, w naleśniki albo w papier ryżowy a nawet z samym ryżem.  Wybór nadzienia też był różnorodny  – łosoś, tuńczyk, ryba maślana, krewetki, nie brakło też warzywnych. Do tego oczywiście wasabi i marynowany imbir.

 

sushi1

W blogerskim świecie bardzo często nawiązują się internetowe przyjaźnie, znamy się ze wzajemnych odwiedzin na blogach. I właśnie w Mati Sushi spotkały się w realu pierwszy raz dwie zaprzyjaźnione blogerki – Gosia z Amku-Amku i Kamila z Ogrodów Babilonu. Rozmowom nie było końca !

sushi blogerki

Po degustacji sushi odbył się pokaz umiejętności sushi mastera z dokładnymi instrukcjami. Ja robiłam sushi samodzielnie dotąd tylko raz, pod okiem doświadczonej w tym względzie córki ale teraz nabrałam chęci na szybką powtórkę !

 

sushi master

Później udaliśmy się do ViP – roomu na dalsze pogaduszki. Omawialiśmy wrażenia z degustacji , rozmawialiśmy o różnych aspektach blogowania.

Ja skorzystałam z okazji i zebrałam kolejne autografy blogerów  do mojej książki . Mam już sporo ponad 100 !

 

sushi książka1

Na koniec zostaliśmy poczęstowani pysznymi deserami.  Ja spróbowałam creme brulee i cytrusowego sorbetu.

W miłej atmosferze blogerskich ploteczek czas nam szybko mijał. Wracałam z Jolą i Piotrem z Damsko- męskiego spojrzenia na kuchnię, oni mieli daleko, więc czas było kończyć. W drodze powrotnej dzieliliśmy się wrażeniami  i Piotrek wyznał, że przejrzał kartę – oprócz sushi i deserów można w restauracji zjeść  też azjatyckie zupy a ceny są przystępne.

Zdjęcia są moje ( w przyćmionym świetle mój lekceważony Lumix nieźle się spisał) i fotografa organizatorów.

Był to bardzo udany wieczór , i kulinarnie i towarzysko !

sushi ploty