Miesięczne archiwum: Sierpień 2013

Wegańskie muffinki kawowe z cukinią

mufinki wegańskie

 

Każdy kto z różnych względów ( alergia, weganizm )  zajmuje się wypiekami bez jajek ma na to swoje sposoby. Moim ulubionym jest dodanie spulchniającego puree z owoców lub warzyw. Cukinia idealnie do tego się nadaje i dlatego przygotowując słodkości na przyjazd córki- weganki postanowiłam zrobić muffinki z jej dodatkiem. Obraną i pokrojoną  cukinię podsmażyłam krótko na oleju, dodałam nieco wody i dusiłam do miękkości. Potem ją zmiksowałam i puree do wypieków gotowe .

 

WEGAŃSKIE MUFFINKI KAWOWE Z CUKINIĄ

1,5 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

łyżka kakao

1/3 szklanki oleju

1/3 szklanki mleka sojowego

1/2  szklanki mocnej kawy

1/2 szklanki puree z cukinii

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

spora szczypta cynamonu i mniejsza kardamonu

Mąkę, kakao, cukier, proszek do pieczenia i przyprawy wsypałam do miski i wymieszałam. Dodałam mieszając łyżką olej, mleko sojowe,puree z cukinii i kawę. Wymieszałam dokładnie. Łyżką nakładałam  do muffinkowej formy do 2/3 wysokości. Z tej ilości wyszło mi ich 12.  Piekłam około 25 minut w 180 C.

Muffinki wyszły smaczne i aromatyczne, lekko wilgotne dzięki cukinii. W smaku była zupełnie niewyczuwalna, dominował smak kawy i przypraw. Polecam wszystkim amatorom ciast bez jajek.

Smacznego !

 

mufftnki wegańskie1

 

 

Coq au vin – francuski kurczak w winie

coq au vin

 

To jedno z dań z kurczaka, które zapamiętałam z warsztatów podczas Festiwalu Dobrego Smaku w Poznaniu. Miałam ochotę je wypróbować , bo degustowane podczas warsztatów bardzo mi posmakowało. Kurczak  jest typowo we francuskich klimatach – podobnie jak wołowina po burgundzku , z dodatkiem boczku, pieczarek i wina. Zamiast bulionu dodałam rosół, bo robiłam tego kurczaka na niedzielny obiad, a rosołek to w takim dniu tradycja.

 

COQ AU VINE

elementy kurczaka

1/2 butelki czerwonego wina dobrej jakości

1/2 litra bulionu drobiowego

szalotki albo  cebule

 

czosnek

 

250 g pieczarek

 

250 g boczku wędzonego

 

100 g masła

 

kilka gałązek tymianku, liść laurowy,

 

natka pietruszki

 

sól i pieprz do smaku

 

mąka

W rondlu z grubym dnem na oleju podsmażyłam najpierw boczek pokrojony w paski. Wyjęłam na talerz i na tym samym tłuszczu podsmażyłam cebulę, pod koniec dorzucając rozgnieciony czosnek . Po jej wyciągnięciu dodałam nieco masła i usmażyłam partiami pieczarki, żeby się nie dusiły a usmażyły. Grzyby również wyciągnęłam, dodałam masło i obsmażyłam kawałki kurczaka posypane solą i pierzem oraz delikatnie obtoczone w mące.

Po zrumienieniu ich z obu stron, wlałam wino i rosół, dodałam tymianek, natkę  i liść laurowy i dusiłam pod przykryciem około godziny na niedużym ogniu. Można też kurczaka wstawić do piekarnika w temperaturze 150 C na 1, 5 – 2 godziny.

Sos powinien się zredukować, a jeśli jest za rzadki, zaciągamy go łyżką mąki rozbełtanej w niewielkiej ilości wody.

Nam taki kurczak bardzo smakował – jest pyszny i aromatyczny, delikatny w smaku.

Smacznego !

 

coq au vin1

Domowa Ljutenica

 

ljutenica

Kiedy wśród warzyw na targu zobaczyłam dorodne bakłażany, zaraz pomyślałam o tej pysznej bułgarskiej paście. Przepisu najpierw szukałam w bułgarskim Przewodniku Pascala, który mi pożyczyła Ania z Green Plums, ale tam był bez pomidorów. Znacznie bardziej spodobał mi się ten zauważony na blogu Joli i Piotra, zaczerpnięty od Beaty z Lawendowego Domu, żony autentycznego Bułgara. Tu ilość pomidorów wydała mi się przesadzona, zmieniłam więc nieco proporcje zachowując ogólne zasady. Pomyślałam, że pewnie w Bułgarii z ljutenicą jest jak u nas z bigosem – co gospodyni, to przepis . Zrobiłam więc ljutenicę według własnego gustu.

 

DOMOWA LJUTENICA – BUŁGARSKA PASTA Z BAKŁAŻANÓW

kilogram bakłażanów

kilogram papryki- czerwonej i żółtej

kilogram mięsistych pomidorów

duża cebula

mała ostra papryczka

łyżka czubrycy ( miałam zieloną )

łyżka soli

płaska łyżka cukru

2 łyżki oleju

Przekrojone bakłażany i paprykę bez gniazd nasiennych oraz ostrą papryczkę upiekłam w piekarniku w 160 C, do miękkości. Z bakłażanów wybrałam miąższ łyżką, paprykę obrałam ze skórki.

Drobno pokrojoną cebulę zeszkliłam na oleju, dodałam posiekany czosnek. Potem dodałam do tego czubrycę, po chwili  pomidory, sparzone, obrane za skórki i pokrojone. Gotowałam około pół godziny, aż się sporo zredukowały.

Bakłażany z papryką zmiksowałam, ale nie na gładką pastę, aby struktura była przyjemniejsza. Dodałam do gotujących się pomidorów, doprawiłam solą i  cukrem, pogotowałam razem mieszając jeszcze około pół godziny, aż smaki przeszły sobą z pasta uzyskała właściwą konsystencję.

Niewiele  zawekowałam, wlewając gorącą pastę do słoików i stawiając odwróconą pod ręcznik. Spora część poszła od razu na  obiad jako dodatek do makaronu, a to co zostało wstawiłam do lodówki i szybko ubywa, pałaszowane do kanapek przez moje bezmięsne córki  . Pasta jest lekka i ożywcza w smaku a jednocześnie sycąca.

Domowa ljutenica przypadła do gustu wszystkim domownikom. W najbliższym czasie planuję wykorzystać ją do pizzy.

Smacznego !

ljutenica1

 

 

Drożdżowy chlebek ziołowy z pełnoziarnistej mąki

chleb pełnoziarnisty1

 

Dawno nie piekłam domowego chleba. Teraz, kiedy można wykorzystywać dojrzale w słońcu pomidory do sałatek i past kanapkowych , taki chlebek jest doskonałym dodatkiem. Postanowiłam, ze wykorzystam do jego upieczenia pełnoziarnistą mąkę , którą dostałam z Lubelli i dodam do ciasta trochę ziół oraz nieco oliwy dla aromatu.  Wyszedł zgrabny i smaczny chlebek, w sam raz do warzywnych dodatków.

 

DROŻDŻOWY CHLEBEK PEŁNOZIARNISTY Z ZIOŁAMI

 

ok. 1/2 kg pełnoziarnistej mąki

3 dkg drożdży

 

łyżeczka cukru
2 łyżki oliwy
szklanka letniej wody

 

1/2 łyżeczki soli

majeranek, oregano, tymianek, bazylia
Najpierw zrobiłam rozczyn – do drożdży dodałam łyżeczkę cukru, roztarłam je, wlałam trochę letniej wody , rozmieszałam i posypałam łyżką mąki. Odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

 

Do miski wsypałam  mąkę,  dodałam zioła, wymieszałam, posoliłam solidnie.    W to wlałam rozczyn, resztę letniej  wody oraz oliwę. Wymieszałam i wyrabiałam ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki  około pięć  minut. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, na  około pół godziny.
Przełożyłam ciasto do natłuszczonej keksówki  i zostawiłam do wyrośnięcia na 10 minut. Włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 C na około 40 minut.

Piekłam go pod wieczór a jedliśmy go na śniadanie.  Na przyjazd córki zrobiłam wegańską pastę z fasoli z pieczoną papryką i pomidorami –  przepis będzie niebawem .

chleb z pastą fasolową1

 

Poza tym był domowy twarożek z pomidorami i bazylią oraz pomidorowa sałatka, taka jak ta – klik, klik.

Chlebek nie jest i ciężki, lekko wilgotny – kawałek został po dwóch dniach i był jeszcze świeży. Za wszystkimi dodatkami doskonale smakował.

Smacznego !

 

chleb pełnoziarnisty

 

 

Spaghetti z cukinią i papryką

spaghetti z cukinią

 

Uwielbiam sierpień za wspaniałe pomidory i inne warzywa. Staram się je wykorzystywać teraz codziennie. Do spaghetti z sosem z dojrzałych pomidorów dodałam więc ostatnio trochę papryki i cukinii, aby urozmaicić jego smak i wzbogacić danie o witaminy. Cukinia była młodziutka ( prosto z mojej grządki), wiec jej nie obierałam , tylko udusiłam ze skórką.

 

SPAGHETTI Z CUKINIĄ I PAPRYKĄ

 

opakowanie makaronu spaghetti

ok. 30 dkg mielonego mięsa

cebula

kilka dojrzałych pomidorów ( mogą być miękkie)

żółta papryka

młoda nieduża cukinia

sól, pieprz z młynka

oregano, zioła prowansalskie

papryka słodka w proszku

olej i oliwa do smażenia

Makaron gotujemy al dente. Na niedużej ilości oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę, po chwili dodajemy mielone mięso, posypujemy sproszkowaną papryką i smażymy aż zmieni kolor. Dodajemy sparzone, obrane i pokrojone pomidory, dusimy do miękkości, rozgniatamy widelcem.

Osobno na oliwie podsmażamy paski papryki i cukinię pokrojoną w plastry i dalej na ćwiartki. Jak zmiękną, dodajemy je do naszego sosu. Dusimy chwilę razem, przyprawiamy solą, pieprzem z młynka i ziołami.

Gotowym sosem polewamy odcedzony makaron.

Mnie taka wersja letniego spaghetti bardzo smakowała.

Smacznego !

 

spaghetti z cukinią1

Intensywny dzień na Festiwalu Dobrych Smaków w Poznaniu

ekipa

 

Na trwający w Poznaniu przez cały długi weekend  Festiwal dobrych Smaków z przyczyn obiektywnych wybrałam się dopiero w sobotę. Ale był to bardzo intensywny dzień. Zaczął się o godzinie 11 Biegiem Kelnerów pod patronatem restauracji Vine Bridge. Mój blog był patronem medialnym tego biegu, nawet znalazłam się w jury.  Obserwację zwycięzców zostawiłam innym jurorom, ja skupiłam się na pechowcach, bo dla nich zrobiłam nagrody pocieszenia – słoiki z przetworami z mojej spiżarni : Kompoty  – wiśniowy i jabłkowo- miętowe oraz ogórki kiszone z papryką .

 

nagrody1

 

Na górnym zdjęciu jest silna ekipa z pizzerii Umberto, która przybyła z kibicami. W ogóle kelnerzy to wesoła brać i wszyscy oprócz rywalizacji dobrze się bawili. Przed biegiem zawodnicy  się rozgrzewali w takt muzyki :

 

rozgrzawka kelnerów

 

Wszyscy biegli z tacami , na których stała butelka wina i piwo w szklance, panie dodatkowo w szpilkach.

Obrady jury były bardzo intensywne ( co uwieczniła na zdjęciu Ewelina z bloga Przy kubku kawy) , bo trzeba było uwzględnić regulamin – taca bez ubytków. To właśnie pechowcom , którym przed metą powylewało się przyznałam swoje nagrody pocieszenia.

 

jury1

 

Jako jurorka nie miałam czasu zrobić zdjęć z rywalizacji, ale można je zobaczyć na profilu Biegu na Facebooku.

Przed biegiem spotkałam znajomych blogerów spoza Poznania , przybyłą z Łodzi Kasię z Gotuj z rodzinką oraz Andrzeja Tucholskiego z bloga Jest kultura. Szkoda, że już w tym tłumie nie spotkaliśmy się ponownie.

Zaraz po rozdaniu nagród ruszyłam z Anią z Green Plums na warsztaty dzikiej kuchni- Naturalnie dookoła Poznania, które prowadziła pani Krystyna Stepczyńska- Szymczak. Temat bardzo mnie interesował, bo sama mam na blogu kategorię Jadalne chwasty .

 

dzika kuchnia

 

Dowiedziałam się trochę nowych rzeczy, spróbowałam zupy z takich roślin jak lebioda,babka, pokrzywa i szczawik zajęczy z dodatkiem ziemniaków ( bardzo smaczna ). Wypiłam też napój na bazie syropu z czarnego bzu z dodatkiem marchewnika anyżowego . Zarówno ten syrop jak i miód z kwiatów mniszka robię co roku a przepisy można znaleźć na moim blogu, w kategorii jadalne chwasty.

Dzika kuchnia to temat na topie, bo warsztaty cieszyły się dużym zainteresowaniem, wśród widzów spotkałam i znanych blogerów i poznańskich restauratorów.

 

dzika kuchnia1jpg

 

Na deser dostaliśmy pyszny jogurt z mniszkowym miodem, syropem z kwiatów bzu i anyżkowymi łodyżkami.

 

deser jogurtowy

 

Na warsztaty dzikiej kuchni wpadli tez Jola z Piotrem z Damsko- męskiego spojrzenia na kuchnię. Nie mogli być na całych, bo po drodze Piotra zgarnął Marcin Budynek do pomocy w gotowaniu na scenie.

Spotkaliśmy się w restauracji Toga na warsztatach zorganizowanych przez Agencję Rynku Rolnego z wykorzystaniem hodowanych ekologicznie kurczaków, które prowadził Sebastian Gołębiewski.

 

kucharz w akcji

 

Te kurczaki zupełnie inaczej pachną i smakują , niż te dostępne w sklepach. Pan Sebastian pokazał nam najpierw jak intensywnie wykorzystać różne części z kurczaka a potem przydzielił nam zadania. Przy naszej części stołu oprócz piersi kurczaka były tak zagadkowe składniki jak ananas , banany, rodzynki i czekolada.

 

kurczak

 

Nasza ekipa ( Jola z Piotrem, Ania, Kamila z Kuźni przepisów ( która właśnie dołączyła do naszej blogerskiej grupy) i pasjonatka kuchni Ola zrobiła piersi kurczaka w sosie czekoladowym z salsą na bazie ananasa. Ten, jaki i pozostałe przepisy znajdziecie na blogu Joli i Piotra .

Hasłem warsztatów był kurczak i kuchnie świata. Inne ekipy gotowały tajską zupę na bulionie z trawą cytrynową ( przepyszna), francuskiego kurczaka w winie i pasztet z wątróbek podany na chałce ze smażonym jabłkiem oraz satay z kurczaka z dodatkiem ogórkowo-paprykowej sałatki z sezamem.

Uważam, że nasza ekipa trafiła na najlepsze danie. bardzo dobrze szła nam współpraca pod dyskretnym nadzorem Piotra. Sos czekoladowy był z dodatkiem passaty pomidorowej, wydał nam się odrobinę za kwaśny mimo dodatku rodzynek i czekolady i wraz z Piotrem postanowiliśmy zaryzykować i dodać nieco cukru. Wyszedł rewelacyjny !

 

sos czekoladowy

 

Podczas wzajemnej degustacji nasze stanowisko było wręcz oblegane. Podsmażone piersi kurczaka pokroiliśmy i zanurzyliśmy w sosie i serwowaliśmy z pyszną salsą. Niestety zdjęcia porcji nie zdążyłam zrobić , zajęta jedzeniem i częstowaniem, mam za to satay z sałatką :

 

szaszłyk

 

Chyba danie naszej blogerskiej ekipy zrobiło wrażenie, bo do wspólnego zdjęcia ustawił się z nami prócz prowadzącego kucharza przedstawiciel organizatora, pan Andrzej Bobrowski z Agencji Rynku Rolnego. Tak, promocja ekologicznych kurczaków w takiej formie to zdecydowanie dobry pomysł !

 

grupa na kurczaku

Placuszki z serem i miętą

placuszki z serem i mietą

 

W czasie wakacji, kiedy jest więcej czasu na pichcenie częściej robię ulubione potrawy moich dzieci. Jedną z nich są właśnie takie placuszki z naleśnikowego ciasta z różnymi dodatkami.

Mięta to dobry składnik potraw na lato.  Kiedy ostatnio robiłam placuszki , do ciasta dodałam ją w towarzystwie białego sera. Wyszły mi jedne z najlepszych placuszków jakie robiłam !  Smakowite i orzeźwiające  a jednocześnie konkretne w smaku.

 

PLACUSZKI Z SEREM I MIĘTĄ

Ok. 1, 5 szklanki mąki

2 jajka

1/2 szklanki mleka

ok. 15 dkg białego sera

Płaska łyżeczka proszku do pieczenia

łyżka posiekanej mięty

Olej do smażenia

szczypta cukru i soli

Ser roztarłam  z jajkami, sola i cukrem. Dodałam mieszając mleko i mąkę z proszkiem oraz posiekaną miętę. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstego naleśnikowego i nabierać się dobrze łyżką.

Na rozgrzanym oleju smażyłam niewielkie owalne placuszki, najpierw pod przykryciem, gdy się ścięły na wierzchu, odwracałam i dosmażałam bez przykrycia. Odsączałam na papierowych ręcznikach.

Jak już wspomniałam , placuszki wyszły rewelacyjne w smaku, puszyste, bardzo orzeźwiające i idealne na lato.

Smacznego !

 

placuszki z serem i mietą1

Pierś kurczaka grillowana w ziołowej marynacie

pierś kurczaka w ziołach1

 

Pogoda sprzyja grillowaniu, więc kiedy dziś wyciągnęłam pierś kurczaka na obiad, postanowiłam ją pociąć na paski , zamarynować w ziołach i oddać w ręce męża, domowego specjalisty od grillowania. Zestaw ziół skomponowałam na bieżąco – obowiązkowy majeranek, pasujący do niego tymianek, oregano i nieco szałwii. Dodałam do tego jeszcze trochę kolorowego pieprzu grubo zmielonego. Wyszła z tego całkiem niezła kompozycja smakowa.

 

KAWAŁKI PIERSI KURCZAKA GRILLOWANE W ZIOŁOWEJ MARYNACIE

 

duża  pierś z kurczaka

oliwa

sól, pieprz kolorowy z młynka

majeranek, tymianek, oregano, szałwia

Piersi kurczaka pokroiłam w poprzek w paski i lekko rozbiłam. Posypałam solą, skropiłam oliwą i obtoczyłam w mieszance ziół. Wstawiłam na pół godziny do lodówki.

Grillowaliśmy je po kilka minut z obu stron. Do tego były połówki podgotowanych  ziemniaczków też z grilla i sałatka ze wspaniałych teraz pomidorów i świeżo ukiszonych ogórków.

Smacznego !

 

pierś kurczaka w ziołach

 

Gotowany bób w sosie czosnkowym

bób w sosie czosnkowym

 

Sezon na bób w pełni a ja bardzo lubię to warzywo. Pokazywałam już bób w sałatce z grillowanymi warzywami, teraz przyszła kolej na klasyczną jarzynkę na ciepło. Sam bób jest mało wyrazisty w smaku, do sosu na bazie zasmażki dodałam więc trochę czosnku. Zrobiłam te potrawę głównie z myślą o mojej wegetariance, bo bób to nieocenione źródło białka roślinnego.

 

BÓB GOTOWANY W SOSIE CZOSNKOWYM

 

ko. 1/2 kg bobu

łyżeczka cukru

szczypta soli

sos:

2 łyżki oleju

kopiasta łyżka mąki

szklanka buliony warzywnego

2-3 ząbki czosnku

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Bób ugotowałam wrzucając do sporej ilości zimnej wody z dodatkiem płaskiej łyżeczki cukru. Gotowałam na dużym ogniu  z dodatkiem gałązki koperku 15 minut od zagotowania, posoliłam pod koniec. Spróbowałam kilku ziaren różnych rozmiarów – były miękkie- odcedziłam go, lekko przestudziłam i obrałam.

Sos zrobiłam na bazie zasmażki : Na oleju podsmażyłam drobniutko posiekany czosnek, chwilę tylko, dodałam mąkę i mieszając zrobiłam rumianą zasmażkę . Rozprowadziłam ją zimnym bulionem, mieszając intensywnie, żeby nie było grudek. Po zagotowaniu doprawiłam solą i pieprzem oraz odrobiną gałki muszkatołowej.

Ciepły sos wymieszałam z obranym bobem.

Wyszło pyszne warzywne danie, które polecam szczególnie wegetarianom i weganom. Ale na pewno każdemu posmakuje – cieszmy się świeżymi warzywami, póki na nie sezon !

Smacznego !

 

bób w sosie czosnkowym1

Wpis nr 1000 – normandzka tarta z jabłkami

tarta a jablkami

 

Tak, to już po raz tysięczny siadam przy komputerze, żeby zrobić wpis na bloga. Przez ponad 5 lat, średnio co dwa dni publikuję nowy przepis . Sprawdziłam na starym blogu na bloog.pl, gdzie zaczynałam – tam pokazuje liczbę dni bloga- jest ich 1918. Ostatnio zwolniłam nieco tempo – wpis nr 500 był 28 października 2010 roku, więc druga 500-tka to prawie trzy lata. Ale od wejścia na durszlak w 2009 roku publikowałam niemal codziennie, czasami nawet po dwa przepisy. Nazbierało się…

W tym czasie najważniejsze dla mnie było nawiązanie blogowych przyjaźni – i to nie tylko przez Internet, ale dzięki wspólnym warsztatom i Blog Forum- też na żywo. Ostatnio najwięcej w Poznaniu, dzięki naszej Wielkopolskiej blogerskiej grupie.

Zastanawiałam się, czym uczcić  ten wpis – i właśnie kilka dni temu dostałam od goszczących u mnie przyjaciół z Normandii , znających moje kulinarne pasje dwie książeczki z przepisami – jedna z terrinami ( które uwielbiam) a druga z najlepszymi normandzkimi deserami :

 

desery normandzkie

 

Normandia to kraina jabłek , więc 90 % tych deserów jest z jabłkami. Często z dodatkiem alkoholi na bazie jabłek – calvadosu i wina Pommeau albo cydru – te dwa pierwsze dostałam a cydr zrobiliśmy sami z naszych jabłek, które mniej niż zwykle, ale dopisały w tym roku. Mogłam więc zaszaleć i zrobić tartę jabłkową po normandzku w dawnym stylu !

Tak wygląda w książce :

 

francuski przepis

 

Obfitość dań  z jabłek to jedna z cech charakterystycznych mojego bloga ( mam ich około 130), więc na tysięczny wpis taka tarta jest odpowiednia 🙂

Dość już tych wspomnień , przejdźmy do przepisu :

 

NORMANDZKA TARTA Z JABŁKAMI W DAWNYM STYLU

8 dużych jabłek ( u mnie papierówki)

300 g mąki ( dałam tortową  pół na pół  z krupczatką , obie Lubelli )

25 g zmielonych migdałów

200 g masła

szczypta soli

3 żółtka

100 g cukru

szklanka calvadosu

szklanka śmietany

Mąkę mieszamy z posiekanym masłem i solą, zagniatamy kruche ciasto  ( ja dodałam odrobinę zimnej wody). Wkładamy je na godzinę do lodówki.

Z połowy jabłek i cukru robimy mus ( ja rozgotowałam pokrojone ze skórką z odrobiną wody i przetarłam przez sito). Studzimy.

Resztę jabłek bez obierania kroimy w półplasterki i macerujemy w calvadosie z dodatkiem dwóch łyżek cukru.

Po wyjęciu z lodówki ciasto rozwałkowujemy i wylepiamy nim formę. Nakłuwamy widelcem raz przy razie. wypełniamy musem jabłkowym, na to układamy odcedzone z calvadosu jabłka. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 C na pół godziny.

Wyjmujemy, zalewamy mieszaniną żółtek, śmietany, reszty cukru i zmielonych migdałów. Wstawiamy do piekarnika na około 15 minut.

Podajemy lekko przestudzoną.

Ja piekłam tę tartę wczoraj pod wieczór i rozsiewała takie zapachy, że spróbowaliśmy jej krótko po upieczeniu, ledwo zdążyłam zrobić zdjęcia. Ale i dziś na zimno smakowała  doskonale do porannej kawy.

Na prawdę to przepis godny tysięcznego wpisu !

Smacznego !

 

tarta z jabłkami 1