Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Warsztaty w Cucinie z owocowymi przeworami Eterno do wytrawnych przekąsek

słoiczki eterno

 

Oj, dzieje się ostatnio sporo w poznańskiej kulinarnej blogosferze ! Stąd też sporo u mnie relacji. Ale spotkania są tak ciekawe, że warto o nich pisać. W ubiegłą sobotę byłam na warsztatach „Owocowe szaleństwo w wytrawnej odsłonie” w restauracji Cucina Deli.  Współorganizatorem warsztatów był Bloger Chef.

Owocowe szaleństwo to były pomysłowe produkty firmy Eterno. Czy przyszło by Wam do głowy, żeby zrobić przysłowiową figę z makiem ? Taką właśnie konfiturę figową z dodatkiem maku wielu blogerów wykorzystało w swoich przystawkach. Poza tym cytrynki w różnych syropach, ananas z wanilią lub z kawą i wiele równie pomysłowych, ręcznie robionych przetworów  z naturalnych składników – to mieliśmy do dyspozycji.

Ale najpierw szef kuchni w Cucinie ( specjalizującej się w daniach śródziemnomorskich), Ernest Jagodziński dał nam popis swoich umiejętności przygotowując dwie przystawki : podsmażoną jagnięcinę  z pigwą w syropie, tajską bazylią i olejem z awokado z limonką, przybraną pianą z jabłka z galangą oraz liśćmi szczawiku zajęczego i kwiatami ogórecznika.

 

przystawka szefa

 

Było także  carpaccio z tuńczyka, z limonką w syropie, owocem granatu oraz skórką pomarańczową, z kiełkami buraka, miętą czekoladową oraz liśćmi komosy.  Tajską bazylię próbowałam pierwszy raz- smakowała lekko anyżkiem, a mięta czekoladowa zachwyciła mnie ponownie intensywnym smakiem mojej ulubionej miętowej czekolady.

Potem była pora na naszą improwizację – oprócz produktów Eterno mieliśmy do dyspozycji całą gamę warzyw, owoców, mięs, ryb i serów oraz oleje do dresingów.

 

produkty do przystawek

 

Szybko zabraliśmy się do pracy :

 

cucina praca

 

Ja do swojej przystawki wykorzystałam marynowane morelki i ananas w syropie kawowym, a dodałam je do wieżyczek postawionych na sałacie z piersi kaczki, melona, sera rokpol ( na to pasujące do niego morelki) , z dodatkiem pomidorków . Ozdobiłam to wszystko kiełkami rzodkiewki i szczawikiem zajęczym.

 

moja przystawka

 

Potem jury pod przewodnictwem szefa kuchni oceniało nasze przystawki.

 

szef próbuje

 

Oceniano w trzech kategoriach – najsmaczniejszą zrobił Paweł z Kuchni Słonia, najładniejszą Dorota z Kuchennych szaleństw, a najoryginalniejszą Ania z Everyday Flavours.

przystawka szefa cuccina

Podczas, gdy szef oceniał moich poprzedników , szybko przełożyłam przywiezione ciasto czekoladowo- miętowe z kardamonem wyjętymi ze słoiczków wiśniami w rumie i konfiturą truskawkową z migdałami. I- obok Małgosi z W garze mieszane, autorki pięknego sernika, dostałam za moje nagrodę , mimo  małej katastrofy. Pisałam o tym cieście w poprzednim wpisie. Znajdziecie tam też przepis na sałatkę owocową ze sprezentowanymi przetworami.

Po ocenie przystawek zjedliśmy je wymieniając się z sąsiadami. Wszystkie mi bardzo smakowały. A po ogłoszeniu wyników mogliśmy się napić herbatki z syropami i konfiturami Eterno i spróbować przywiezionych i dosmaczonych na miejscu ciast. Na koniec dostaliśmy w prezencie słoiczki z produktami Eterno.

Jak zwykle na tego typu imprezach było bardzo sympatycznie mimo małej rywalizacji. Kolejne udane spotkanie naszej wielkopolskiej Grupy  i okazja do poznania nowych blogerek, np. z Wrocławia. Wyjątkowa atmosfera Cuciny i nowe doznania smakowe komponowanych z owocowymi przetworami  przystawek też zrobiły swoje.

Relację z naszych warsztatów można zobaczyć w internetowych  poznańskich gazetach – Poznań nasze miasto , Lepszy Poznań,   pysznie.com.

Na koniec – jak zwykle, zbiorowe zdjęcie – autorstwa, jak większość w tej relacji , Marka Bielskiego z Bloger Chefa.

cuccina zbiorowe

 

 

 

Sałatka owocowa z waniliowym ananasem i nagrodzone ciasto

sałatka owocowa z ananasem

 

W ubiegłą sobotę byłam na świetnych warsztatach w poznańskiej restauracji Cucina.  Relację zdam jutro lub pojutrze, jak ogarnę zdjęcia. Robiliśmy kompozycje wytrawne z owocowymi przetworami Eterno, bardzo pomysłowymi. Dostaliśmy też słoiczki do domu i jeden z nich wczoraj zaraz wykorzystałam do sałatki owocowej. To był ananas z wanilią, ale dodam, ze do swojej warsztatowej przekąski wykorzystałam tez ananas w …kawie 🙂

Sałatka jest z owoców z ogrodu i banana, a wrzuciłam do niej m. in trzy rodzaje porzeczek, które mam teraz do dyspozycji.

 

SAŁATKA OWOCOWA Z WANILIOWYM ANANASEM

2 banany

pół szklanki wiśni zwykłych

pół szklanki wiśni szklanek

szklanka mieszanki białych, czerwonych i czarnych porzeczek

kilka pierwszych malin

2 łyżki ananasa z wanilią wraz z syropem

Wiśnie pozbawiłam pestek, porzeczki obrałam, dodałam pokrojone banany, wymieszałam to wszystko z ananasem z wanilią ze słoiczka i syropem z niego, posypałam malinami. Schłodziłam w lodówce. Wyszedł pyszny letni deser, ananas waniliowy świetnie uzupełnił owoce.

 

sałatka owocowa z ananasem1

 

Poza tym organizatorzy warsztatów poprosili nas o ciasta , które można by przełożyć owocowymi przetworami. Ja mimo pracowitego popołudnia ( zaprawiałam wiśnie) zrobiłam ciasto czekoladowo- miętowe z nutką kardamonu , które w pośpiechu wyjmowałam z formy i trochę mi popękało. Zastanawiałam się, czy je brać, bo wizualnie była to mała katastrofa, stwierdziłam jednak, że to pyszna katastrofa ,  po przełożeniu będzie dobry efekt smakowy i jednak zdecydowałam je zabrać.

 

ciasto czekoladowo-miętowe2

 

Przełożyłam je ostrożnie  w połowie wiśniami w rumie , w połowie truskawkami z migdałami i likierem z Eterno . I znalazło uznanie w oczach szefa kuchni Cuciny, Ernesta Jagodzińskiego, bo razem z sernikiem Małgosi z W garze mieszane zostało nagrodzone. Szefowi spodobało się połączenie czekolady z miętą i kardamonem . Dostałam w nagrodę książkę z przepisami czekoladowymi  ” Czekoladowe słodkości” 🙂

CIASTO CZEKOLADOWE Z MIĘTĄ I KARDAMONEM

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

2 łyżki kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki oleju

1/2 szklanki mleka

1/2 szklanki wody gazowanej

jajko

1/2 łyżeczki esencji miętowej ( dałam krople miętowe z apteki)

szczypta mielonego kardamonu

łyżeczka startej skórki cytrynowej

Suche składniki  wraz z przyprawami zmieszałam łyżką w misce. Dodałam olej, mleko, krople miętowe, wymieszałam dokładnie. Potem dodałam wodę gazowaną a na końcu wbiłam jajko i znów  wymieszałam.

Piekłam w 180 C około 45 minut.

Może dzięki olejowi i wodzie gazowanej ciasto , mimo, ze wygląda na ciężkie typu brownie, jest lekkie, puszyste i rozpływa się w ustach. Smak, dzięki przyprawom ma orzeźwiający i na lato jest idealne. Przełożone konfiturami Eterno smakowało wyśmienicie .

Można o tym poczytać w poznańskiej gazecie – klik, klik .

Zdjęcia ciasta są autorstwa Marka Bielskiego z Bloger Chefa, współorganizatora warsztatów.

Smacznego !

 

ciasto czekoladowo-miętowe1

 

 

 

Terrina z kaczki z wątróbką

terrina z kaczki

 

Ostatnio na blogu królują dania z owocami, pora na mała odmianę. To terrina, którą zrobiłam jako dodatkowe danie do winniczków podczas wizyty Joli i Piotra z Damsko- męskiego spojrzenia na kuchnię . Taka trochę we francuskich klimatach. Inspirowałam się terriną , którą jadłam rok temu podczas wakacji w Normandii. Jej bazą jest ugotowane w rosole mięso z kaczki ( korpus) i wątróbki niestety z kurczaka ( czasy, kiedy można je było kupić w naszym mieście dawno minęły), uduszona z porem dla większej delikatności.

 

TERRINA DROBIOWA NA BAZIE KACZKI Z WĄTRÓBKĄ Z KURCZAKA

mięso z korpusu kaczki ugotowane w rosole

ok. 20 dkg wątróbki z kurczaka

1/4 pora ( jasna część)

trochę oliwy

1/4 szklanki rosołu z kaczki

sól morska, pieprz z młynka

majeranek i tymianek

Wątróbkę dusimy z pokrojonym porem na oliwie. Dodajemy  obrane mięso kaczki z rosołu, miksujemy wszystko razem. Doprawiamy według uznania ( soli niewiele, bo mięso jest słone) pieprzem z młynka, majerankiem i tymiankiem. Dolewamy rosół, mieszamy – dzięki temu terrina dostanie kremowej konsystencji. Wkładamy do dowolnego naczynia ( ja – prostokątnego) i wkładamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na noc.

Terrina zarówno dobrze się kroi jak i smaruje. Smak wątróbki nie jest bardzo wyczuwalny, ale ożywia smak mięsa. Kremowa konsystencja powoduje, ze jej jedzenie jest dużą przyjemnością. pasuje do niej sałata w sosie winegret, jak i ogórki w dowolnej formie.

Smacznego !

 

terrina z kaczki1

Kompoty truskawkowe z miętą na zimę

kompoty truskawkowe

Domowe kompoty wszyscy u nas lubią, jesienią , zimą i wiosną z przyjemnością otwieramy słoiczki i … najpierw wąchamy zapach lata. Nauczyłam się bowiem od mojej Mamy sposobu pozwalającego na utrwalenie koloru i zapachu owoców z pełni lata. Ale o tym później…

Kompoty truskawkowe to jedne z moich ulubionych. Nie dodaję wody, tylko przesypuję owoce cukrem i tak pasteryzuję. Takie truskawki nadają się nie tylko na kompot, ale i do deserów. W tym roku wymyśliłam dodatek kilku listków mięty do słoika, co uatrakcyjniło zarówno smak jak i zapach.

KOMPOTY TRUSKAWKOWE Z MIĘTĄ

kilogram truskawek

ok. 2 szklanek cukru

po 5-7 listków mięty na słoik

Truskawki myję, obieram z szypułek, wkładam do dużej miski przesypując obficie cukrem. Miękkie lub uszkodzone odkładam do innych celów ( np. do twarożku). Zostawiam kilka godzin  w temperaturze pokojowej, niech puszczą sok i zmiękną. Wtedy łatwiej je upchać w słoikach, wejdzie więcej i zimą nie ma rozczarowania, że jest ich tak mało…
Słoiki i wieczka myję dokładnie, osuszam i wyparzam gorącą wodą tuż przed włożeniem owoców. Wkładam przesypane cukrem truskawki uderzając co jakiś czas w otwarta dłoń, żeby je ubić i dodając listki mięty. Sok rozlewam równo do słoików. Wycieram dokładnie brzegi słoiczków i nakrętki, zakręcam do oporu. Wstawiam do garnka wyłożonego ściereczką ( aby nie popękały przy zbyt bliskim kontakcie z palnikiem),  jeden obok drugiego. Nalewam wody do 3/4 wysokości słoików. Wstawiam garnek przykryty pokrywką,  po zagotowaniu zmniejszam płomień, aby spokojnie bulgotały przez 20-30 minut.
Gdy czas gotowania się skończy, ostrożnie sprawdzam, czy truskawki podeszły na górę  słoików a sok jest na dole. Jeśli opadły na dno – dostało się powietrze i nie są zamknięte. Wtedy można szybko obrócić słoik do góry dnem i wstawić z powrotem do gorącej wody – może jeszcze się zamknie.

ZOSTAWIAMY SŁOIKI W PRZYKRYTYM GARNKU DO ZUPEŁNEGO WYSTUDZENIA. To cała tajemnica – wtedy , bez dostępu światła, kompoty nabierają koloru i aromatu.

Tych z miętą jeszcze nie próbowałam, ale wyobrażam sobie ich zapach po otwarciu słoiczka.

Smacznego !

kompoty truskawkowe1

Wielkopolscy blogerzy degustują w REforma studio

przystawki

 

W ubiegły czwartek reprezentanci naszej Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych zostali za proszeni na kolację degustacyjną do nowo otwartej restauracji poznańskiej Reforma Studio. To nie tylko restauracja kultywująca  polską kuchnię z nowoczesnymi elementami, ale i  miejsce prezentacji dla młodych polskich projektantów – ubrań i mebli. Jak powiedziała nam właścicielka Bogusia Korbecka wybierając się tam na obiad, można wrócić z krzesłem, na którym się siedziało, albo je sobie zamówić 🙂

Kuchnia w Reformie bazuje na lokalnych produktach, zwłaszcza z pobliskiego ich targu Tygla, włącza jednak elementy nowoczesnej kuchni, molekularnej, za sprawą jej młodego szefa , Macieja Józwickiego.  Poza tym dania są przygotowywane  ze świeżych, sezonowych produktów. Czego chcieć więcej ?

Na początku powitały nas oryginalnie podane przystawki, na liściach cykorii i plackach z kaszy jaglanej – świetne pasty z bobu i kuleczki kawioru z truskawek oraz szczawiu i mięty, z dodatkiem jadalnych kwiatów.

Bardzo mi  posmakowała zupa-krem z buraczków z mlekiem kokosowym, chili i imbirem, podana z kwiatem czarnuszki.

 

krem buraczkowy

 

Oryginalnym dodatkiem do zupy cebulowej była … żubrówka .

 

cebulowa

 

Placuszki z wątróbki z pietruszką smakowały nawet tym, co wątróbki nie ruszą !

 

placki z wątróbki

 

A praktykowane również przeze mnie placuszki z kwiatów czarnego bzu zostały podane z paskami surowych szparagów , truskawkami i kozim serem.

 

placuszki bzowe

 

Ciekawe zestawienie smaków i tu okazało się trafione. Na koniec zostaliśmy uraczeni ciekawym cytrynowo-makowym sorbetem z dodatkiem różyczki i pralinki z różaną konfiturą.

 

lody

 

Pod koniec spotkania szef kuchni zdradził nam trochę swoich sekretów i zaprezentował danie z kuchni molekularnej , cukrowe tulejki wyglądające jak ze szkła.

Całe spotkanie upłynęło nam szybko i sympatycznie, poznaliśmy nowe warte polecenia miejsce na kulinarnej i artystycznej mapie Poznania.

Część zdjęć mam dzięki uprzejmości Patrycji z bloga Dietetyka w praktyce, bo padł mi aparat.

 

grupa w reformie