Miesięczne archiwum: Maj 2013

Placuszki na kefirze z kwiatami akacji

akacjowe1

Akacje pięknie kwitną  a smażone w cieście naleśnikowym smakują wyśmienicie. Miedzy ich płatkami mieści się słodki nektar, który placuszkom z ich dodatkiem nadaje wspaniały, lekko miodowy posmak.

Prezentowałam już placuszki z kwiatami akacji, ich kiście smażone w cieśnie naleśnikowym i placuszki z samymi płatkami, ale z innego rodzaju ciastem. Teraz zrobiłam je na kefirze i jego kwaskowy smak doskonale skomponował się z naturalną słodyczą akacji.

 

KIŚCIE AKACJI SMAŻONE W CIEŚCIE NA KEFIRZE

 

1, 5 szklanki mąki

 

1/2  szklanki kefiru

1/3 szklanki wody gazowanej

 

łyżeczka proszku do pieczenia

 

2 jajka

 

łyżeczka cukru

 

szczypta soli

 

olej do smażenia

 

Jajka roztrzepujemy z cukrem i solą, dodajemy kefir i mąkę z proszkiem, na koniec wodę gazowaną, dokładnie mieszamy. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany, jeśli jest zbyt gęste, możemy dodać trochę kefiru  lub wody.

Maczamy w nim umyte kiście akacji i smażymy na rozgrzanym oleju po kilka minut z obu stron. Odsączamy na papierowych ręcznikach, posypujemy cukrem-pudrem albo polewamy syropem klonowym lub miodem z kwiatów mlecza.

 

akacjowe

 

PLACUSZKI NA KEFIRZE Z KWIATAMI AKACJI

 

Wykorzystałam to samo ciasto, co powyżej, tylko dodałam ze dwie łyżki wody gazowanej i obrane z łodyżek kwiaty akacji- tak około szklanki. Wymieszałam i kładłam  łyżką na patelnię z rozgrzanym olejem ( cienka warstwa) po kilka placuszków, przykryłam  pokrywką i smażyłam , aż się od spodu zrumieniły  a na wierzchu ścięły . Przewracałam  i dosmażałam  bez przykrycia. Odsączałam jak wyżej.

Obydwa rodzaje były bardzo smaczne. Dla mnie , chociaż jeszcze w pogodzie i kalendarzu wiosna, to kwintesencja smaku lata.

Smacznego !

 

akacjowe2

 

 

Sałatka z olejem rydzowym i kampania Trzy Znaki Smaku

konferencja z kasią

 

W poniedziałek zostałam zaproszona na konferencję prasową rozpoczynającą kampanię promocyjną Trzy Znaki Smaku, dotyczącą polskich produktów z certyfikatami Unii Europejskiej. Odbyła się w Poznaniu na dziedzińcu Muzeum Archeologicznego.

Dlaczego trzy znaki smaku ?  Istnieją trzy europejskie znaki jakości przyznawane regionalnym i tradycyjnym produktom :

CHRONIONA NAZWA POCHODZENIA – Znak przyznawany produktom regionalnym wyjątkowej jakości , o nazwie nawiązującej do miejsca, w którym są wytwarzane . Wszystkie etapy produkcji i wszystkie składniki muszą pochodzić z regionu – np. bryndza podhalańska, oscypek, fasola wrzawska

CHRONIONE OZNACZENIE GEOGRAFICZNE – Podobnie jak znak powyższy, z tym, że nie wszystkie etapy powstawania muszą odbywać się w regionie i nie wszystkie produkty z niego pochodzić – np. rogale marcińskie, , andruty kaliskie

GWARANTOWANA TRADYCYJNA SPECJALNOŚĆ  –  Znak przyznawany produktom noszącym tradycyjną nazwę, wytwarzanym według tradycyjnej receptury, lecz nie związaną z regionem – np. olej rydzowy, pierekaczewnik

Kampania promocyjna ma za zadanie propagowanie naszych lokalnych produktów w Polsce i w Europie.

W Wielkopolsce mamy cztery takie produkty – rogale marcińskie, sery smażone, olej rydzowy i andruty kaliskie. Chyba mamy być z czego dumni !

 

trzy smaki

 

Po prezentacji przez organizatorów odbyła się degustacja dań z tych tradycyjnych produktów – m. in. sałatki z serami korycińskimi, szarlotki z jabłkami grójeckimi, śledzi z olejem rydzowym, kabanosów, kiełbasy jałowcowej, ciepłego dnia z fasoli wrzawskiej z warzywami i policzkami wołowym , serów smażonych, miodów, a także gotowych produktów jak rogale marcińskie czy andruty kaliskie.

 

sałatka z serami

 

sledzie

 

szarlotka

 

konferencja1

 

Wszystko było pyszne, najbardziej smakowało mi ciepłe danie na bazie fasoli wrzawskiej.

Większość zdjęć mam dzięki uprzejmości Marka Bielskiego, którego spotkałam na konferencji w towarzystwie Kasi z  bloga W Krainie Smaku.

W prezencie dostaliśmy m. in olej rydzowy i dziś go właśnie wypróbowałam w sezonowej sałatce z kwiatami akacji, łącząc w sosie z miodem z mniszka i sokiem z limonki.

sałatka z olejem rydzowym

 

 

SAŁATA Z WARZYWAMI I KWIATAMI AKACJI W WINEGRECIE NA MIODZIE Z MNISZKA I OLEJU RYDZOWYM

 

Środek sałaty masłowej

garść liści szpinaku

małe pomidorki

pół zielonego ogórka

pieczarki marynowane

2 łyżki kukurydzy konserwowej

koperek

garść kwiatów akacji

2 łyżki oleju rydzowego

łyżka miodu z mniszka

łyżeczka soku z limonki

sól ziołowa

Szpinak i sałatę umyłam , osuszyłam i ułożyłam w miseczce. Dodałam pokrojone pomidory i ogórki, pieczarki konserwowe , kukurydzę i koperek. Posypałam solą ziołową. Polałam sosem z oleju rydzowego, soku z limonki i miodu z mniszka, wymieszałam. Na koniec posypałam kwiatami akacji.

Olej rydzowy ma w miarę wyrazisty smak , podkreślił smak warzyw i kwiatów w sałatce i dobrze się skomponował z pozostałymi składnikami sosu.

Sałatka wyszła pyszna, o bardzo harmonijnym i ożywczym smaku. Nie na darmo olej rydzowy dostał europejski znak jakości.

Ponieważ sałatka zawiera jadalne kwiaty – akacji i miód z kwiatów mniszka, dodaję ją do tegorocznej akcji kwiatożerców .

 

Smacznego !

 

sałatka z olejem rydzowym1

 

Jak świętowałam piąte urodziny bloga z wielkopolskimi blogerami

rodzinne1

 

Niedawno mój blog skończył 5 lat i z tej okazji zaprosiłam na imprezę przy grillu przyjaciół z Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych. A że niedługo ( 2 czerwca ) minie rok od naszego pierwszego spotkania, świętowaliśmy więc też rocznicę utworzenia Grupy.

Zjawili się przedstawiciele dwunastu blogów kulinarnych i jedna blogerka spoza branży, nasza znajoma z Blog Forum w Gdańsku i z poznańskich imprez BLOGtej. Wszyscy prosto z sałatkowej imprezy w Poznaniu, humory więc dopisywały. Na zdjęciu brakuje Gosi z Amku- Amku, która przyjechała z 10-miesięcznym Tymusiem   i musiała wcześniej wracać. Maluszek jest bardzo pogodny i kontaktowy, ale bardziej niż blogerzy interesował go mój kot, Nuki 🙂

 

TYmuś

 

Po przywitaniu wznieśliśmy toast za pomyślność bloga .

Ja przy pomocy Córci , która mi bloga założyła i pomagała w jego początkach, zrobiłyśmy tort na bazie biszkoptu z masą ajerkoniakową.

 

tort1

 

Gosia za Smaków Alzacji przywiozła bezę na Pavlową , na miejscu zrobiła krem i ozdobiła.

 

pavlova

 

Jola z Damsko- męskiego spojrzenia na kuchnię upiekła rogaliki serowe z jagodami

 

rogaliki Joli

 

Ania z Evereday Flavours zrobiła tartę serową z rabarbarem. Ten talerzyk dostałam od Izy z bloga Przed porodem, znajomej z Blog Forum.

 

tarta Ani

 

Przyjechały też do mnie ciastka – kolorowe na bazie galaretek Kasi z W krainie smaku i maślane Eweliny z Przy kubku kawy

 

ciastka Kasi

 

 

 

 

ciastka Eweliny

 

Ada – Karmel-itka przywiozła domowe wino. Dostałam też inne procentowe prezenty, które od razu zaczęliśmy próbować. A mój blog dostał też piękne prezenty w postaci łyżek do sałatek, talerzyka i książki.

Po słodkim podwieczorku ( była jeszcze moja szarlotka, pianka jabłkowo- miętowa i ciasto czekoladowe z pierwszego blogowego wpisu), przyszła pora na konkrety.  Piotrek z Damsko- męskiego spojrzenia na kuchnię pomagał mojemu mężowi grillować mięso i kiełbaski, ale najpierw było wspólne robienie sałatek i udzielał Gosi lekcji krojenia cebuli.

 

 

cebula2

Patrycja z bloga Patison w kuchni zrobiła pyszną sałatkę na bazie rukoli z gruszkami, pomidorkami i fetą

 

sałatka

 

Kiełbaski na grilla załatwiła dzięki znajomościom Monika z Pin-up-cooking-looking, od znanej w Poznaniu i okolicach firmy masarskiej Maryniak.

A o nasze humory zadbał nasz lokalny Browar Czarnków , dostarczając piwo Noteckie w różnym asortymencie. Mnie najbardziej smakowało to :

piwo noteckie

 

Niestety pogoda nie pozwoliła na dłuższe wyjście do ogrodu, toteż biedni Piotrowie donosili nam ugrillowane mięso i kiełbaski do stołu.

 

przy grillu

 

 

Dojadaliśmy do tego sałatki – moja ryżowa cieszyła się sporym powodzeniem, podobnie jak ta z porów. Prócz tego była improwizowana  sałata z pomidorami w winegrecie, zrobiona wspólnie paprykowo-ogórkowo-pomidorowa i ogórkowa ze słoiczka.

 

Czas w miłej atmosferze mijał szybko, na koniec posiedzieliśmy jeszcze przy kominku. Dziękuję wszystkim, w tym też Ani z Green Plums, która urwała się z zajęć na uczelni, by choć krótko pobyć z nami,  za przybycie, prezenty i miłe towarzystwo przy świętowaniu tak ważnej dla mnie rocznicy.

 

przy stole

Plincki ziołowe

plincki ziołowe1

 

Dzisiaj szybko, bo mam mało czasu. Szykuję imprezę urodzinową mojego bloga dla przyjaciół z Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych, na jutro. Oj, będzie się działo…

Plincki – czyli placki ziemniaczane ( tak są nazywane w Pyrlandii) zrobiłam właśnie w dniu  5 urodzin mojego bloga, 13 maja, na życzenie Rodzinki. Dawno nie robiłam i wszyscy mieli na nie ochotę.

Są z tego przepisu, dodałam do nich sporo ziół – majeranek, tymianek , bazylię i oregano.

Zjedliśmy je z wielkim apetytem, z dodatkiem pikantnych sosów- pomidorowego i czosnkowego, a ja sobie zjadłam z cukrem, bo na takie miałam ochotę.

Smacznego !

 

plincki ziołowe

Sałata w winegrecie ze szparagami i serem pleśniowym

sałata ze szparagami

Dziś szybka i smaczna sałatka na bazie zielonej sałaty z pomidorami w sosie winegret. Sezon na szparagi w pełni, a już dawno stwierdziłam, że ugotowane i przyprawione winegretem doskonale smakują – stąd ich dodatek do sałatki. Serek cammembert pasował mi do tego idealnie, stąd i jego udział w sałatce.

 

SAŁATA Z POMIDORAMI, SZPARAGAMI I CAMMEMBERTEM W WINEGRECIE

 

pół główki sałaty

2 pomidory

3 łyżki ogórków z tej sałatki

kilka szparagów

1/2 serka cammembert

3 łyżki oliwy

łyżka octu winnego

sól, pieprz kolorowy z młynka

suszona bazylia

kawałek dymki

Sałatę umyłam, osuszyłam, porwałam na kawałki, posoliłam. Dodałam pokrojonego pomidora, dymkę, ogórki z sałatki i ugotowane w osolonej wodzie szparagi. Polałam oliwą i octem, posypałam bazylią, wymieszałam. Na wierzchu ułożyłam kawałki sera, posypałam pieprzem z młynka.

Sałatka wyszła pyszna, smaki harmonijnie się połączyły. Polecam na majową kolację lub śniadanie.

Smacznego !

 

sałata ze szparagami1

Makaron z zielonym sosem z ogrodu

 

Wprawdzie dopiero mi wschodzą posiane warzywa, ale chwasty rosną z wielkim impetem. Wyrywam więc pokrzywy  i trochę wykorzystuję , do zup i sosów. Do tego, oprócz owego uciążliwego zielska dodałam młodego szczawiu i mięty, która pięknie odrodziła się po zimie. Sos zrobiłam na bazie podsmażonej cebuli i czosnku, z przyprawami podobnymi, jakie dodaję do szpinaku.

 

MAKARON Z SOSEM POKRZYWOWO- MIĘTOWYM

opakowanie makaronu falbanki

kubek pokrzyw ( czubki i górne liście)

kubek  liści młodego szczawiu

garść liści świeżej mięty

cebula, 2 ząbki czosnku

oliwa

sól ziołowa

pieprz i kolendra świeżo zmielone

gałka muszkatołowa

Makaron ugotowałam według przepisu. Pokrzywy wypłukałam w kilku wodach, szczaw i miętę umyłam.

Na rozgrzanej oliwie zeszkliłam pokrojoną cebulę i czosnek, dodałam pokrzywy, szczaw i miętę, smażyłam kilka minut. Doprawiłam solą ziołową, pieprzem i kolendrą oraz szczyptą gałki muszkatołowej. Jak warzywa były miękkie, to zmiksowałam. Wymieszałam sos z makaronem.

Sos miał warzywny smak, lekko kwaskowy od szczawiu ,  świeży do mięty i aromatyczny od przypraw . Doskonale pasował do makaronu i przy okazji znowu zafundowałam Rodzince sporą dawkę witamin i mikroelementów.

Smacznego !

 

makaron zielony1

 

 

Muffinki drożdżowe z limoncello

muffinki drożdżowe

 

To miały być muffinki na piknik tydzień temu, na który nie dotarłam z powodu pogody. Wprawdzie piknik poznańskiego klubu ” Sąsiadki” odbył się w klubie, ale mnie ta pogoda pozbawiła kompletnie chęci na wyjazd z domu… Zjedliśmy więc babeczki w domu.

Są z mojego klasycznego ciasta drożdżowego, a że ostatnio wyszło mi pyszne z dodatkiem pomarańczowego likieru i soku, teraz zrobiłam je w wersji cytrynowej, z likierem limoncello i sokiem cytrynowym.

Na muffinki wykorzystałam 1/3 ciasta , z którego zazwyczaj robię placek drożdżowy, resztę ciasta przełożyłam na mniejsza blachę, posypałam kruszonką i upiekłam dla domowników.

 

MUFFINKI DROŻDŻOWE Z CYTRYNOWĄ NUTĄ

1/3 porcji :

1/2 kg mąki pszennej

1/3 kostki stopionego masła

30 g drożdży

szklanka mleka

3 jajka

4 łyżki cukru i jedna z wanilią

Łyżka likieru limoncello

łyżka soku z cytryny

szczypta soli

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru, dodałam letnie mleko ( pół szklanki ), posypałam łyżką mąki i odstawiłam do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam i przestudziłam masło ,  wymieszałam cukry  z jajkami.

Do miski wsypałam mąkę, posoliłam troszkę, dodawałam stopniowo mieszając : wyrośnięty rozczyn, jajka z cukrem, resztę mleka, stopione masło w temperaturze pokojowej,likier i sok cytrynowy. Wyrabiałam drewnianą łyżką aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Postawiłam przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości, co trwało około 45 minut.

Około 1/3 tego ciasta nakładałam łyżką do papilotek umieszczonych w formie do muffinek ( niedawno ją dostałam od córki i pierwszy raz wypróbowałam), do połowy , bo drożdżowe ciasto bardzo rośnie.

Piekłam około 25 minut w 180 C.

Wyszły pyszne, puszyste i pachnące cytrynowym likierem. Szkoda, że nie dotarły na piknik.

Smacznego !

 

muffinki drożdżowe1

 

 

 

Mam ochotę na surówki !

sałatka buraczkowa

 

Macie czasem tak, że wasz organizm domaga się jakiegoś konkretnego składnika i macie ochotę na szczególne  smaki ? Ja tak mam często – jak przychodzi mi apetyt na twarożki, to pewnie brak mi wapnia, jak na śledzie, to potasu i fosforu, jak na ogórki  kiszone to potrzeba witaminy C.

Ostatnio właśnie mam ochotę na surówki z kwaśnymi elementami. Ta powyżej powstała z potrzeby wykorzystania buraczków z barszczyku i ochoty na coś kwaśno-słodkiego. Do buraczków ugotowanych w barszczu ( świeżych i ukiszonych w kwasie burakowym), dodałam pokrojone duże słodkie jabłko i garść liści młodego szczawiu. Doprawiłam ją pełnym witamin kwasem burakowym, solą ziołową, zmieloną kolendrą  i oliwą. I zjadłam prawie całą sama ! Bardzo mi smakowały kwaskowe liście szczawiu , słodkie jabłka i buraczki połączone przyprawami.

 

sałatka buraczkowa1

 

Drugą surówkę robiłam już jakiś czas temu, kiedy jeszcze mlecze nie kwitły i można było wykorzystać ich liście do sałatek i surówek.  Nagle dopadła mnie taka chęć na surówkę z czymś kwaskowym, że natychmiast zajrzałam do lodówki i niewiele w niej znalazłam – biała kapustę, ogórki kiszone i zielone i białą rzodkiew . Poszłam do ogródka po liście mleczu i powstałą improwizowana surówka na bazie kapusty :

 

surówka z mleczami

 

SURÓWKA Z KAPUSTY Z OGÓRKAMI I MNISZKIEM LEKARSKIM

 

kawałek główki białej kapusty

2 kiszone ogórki

1/2 zielonego ogórka

1/2 białej rzodkwi

mała cebula

garść młodych liści mlecza

sól, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie

sok z kiszonych ogórków, oliwa, szczypta cukru

Kapustę poszatkowałam drobno, posoliłam o odstawiłam na 15 minut, żeby puściła sok i zmiękła. Potem dodałam pokrojone zielone ogórki i posiekaną cebulę, odstawiłam jeszcze na 5 minut. Następnie na tarce o grubych oczkach starłam rzodkiew i kiszone ogórki, dodałam do surówki wraz z umytymi i porwanymi listkami mleczy. Doprawiłam pieprzem ziołowym i ziołami prowansalskimi oraz łyżką soku z ogórków i dwoma łyżkami oliwy. Na koniec dodałam szczyptę cukru dla złamanie kwaśnego smaku, wymieszałam i odstawiłam na 15 minut, żeby smaki się ‚przegryzły”. I też zjadłam lwią jej część sama, na raty, z wielkim smakiem.

Chyba po długiej zimie brakuje mi witaminy C i mikroelementów, bo mam straszny apetyt ostatnio na takie surówki. Rodzince też podsuwam, czasami z powodzeniem. Polecam na uzupełnienie pozimowych niedoborów.

Smacznego !

 

surówka z mleczami1

Domowy cydr na piąte urodziny bloga i konkurs z nagrodami

cydr domowy1

 

Dokładnie pięć lat temu, 13 maja 2008 roku moja młodsza córka założyła mi blog kulinarny na bloog.pl. Przez pierwszy rok prowadziłam go sporadycznie, ale od maja 2009 roku, kiedy weszłam na Durszlak ( kto pamięta stary dobry Durszlak …), robię to regularnie, prawie codziennie z przerwami na wakacje i kurację. Wciąż gromadzę przepisy ” na zapas”, bo boję się, że się  wypalę, ale jak dotąd zapału i pomysłów nie brakuje.

Dzięki blogowi poznałam internetowo a ostatnio i w realu wiele wspaniałych blogerek i blogerów, nawiązałam prawdziwe przyjaźnie. A niecały rok temu, 2 czerwca 2012 roku zorganizowałam spotkanie integracyjne w Poznaniu, które zaowocowało utworzeniem Wielkopolskiej Grupy Blogerów Kulinarnych ( spotkania można śledzić w specjalnej kategorii z boku bloga), która teraz liczy już ponad 60 osób.

Blog mobilizuje mnie do ciągłego eksperymentowania, poszukiwania nowych i odkrywania dawnych smaków. Mam już 958 wpisów, prawie 2, 5 miliona odwiedzin.  Dwa late temu przeniosłam blog na własną stronę internetową, ale stary blog jeszcze żyje swoim życiem, dostaję wciąż nowe komentarze. Ostatnio np ” Ten przepis uratował mi życie, musiałam zrobić biszkopt a nie mam piekarnika…” – to o biszkopcie z mikrofalówki,  charakterystycznym przepisie z początków bloga.

Teraz największym powodzeniem cieszą się tradycyjne przepisy na białą kiełbasę w słoikach, galaretę wieprzową, szare kluski , kopytka  czy kaczkę z jabłkami.

Ale już nie nudzę więcej, pora uczcić urodziny. Cydr robiłam latem ubiegłego roku,  z letnich czerwonych jabłek, tuż przed wyjazdem na wakacje do Francji. Po powrocie akurat minął czas jego leżakowania w piwnicy. Wtedy sporo się działo na blogu, odkładałam więc wpis, aż postanowiłam go zostawić na specjalną okazję. I oto dziś – voila ! Skorzystałam z doświadczeń Ptasi z Coś niecoś.

 

CYDR DOMOWY

Za „Coś niecoś” :

Składniki: 5 kg jabłek, ok. 10 l wody, 1 kg cukru, 5 cytryn, łyżeczka imbiru suszonego/1-2 cm plaster świeżego

Jabłka pokroić (ze skórką i gniazdami nasiennymi, bez ogonków), zmiksować (u mnie w malakserze), wlać do dużego, kamiennego (lub innego…) garnka i dolać ok. 3l wody po czym odstawić naczynie przykryte gazą na 7 dni. Mieszać rano i wieczorem. Po tym czasie przecedzić przez gazę, resztę miazgi odcisnąć (miazgi się pozbyć), zmieszać wyciśnięty sok jabłkowy z cukrem, otartą skórką z cytryn i sokiem wyciśniętym z tych cytryn oraz dodać imbir. Całość dopełnić wodą do 10l i przelać do butli lekko zakorkowanej na 24 godz (przelałam do garnka, zakryłam nie całkiem szczelnie pokrywką). Po tym czasie cydr przesączyć, rozlać do butelek zamykanych na zakrętkę metalową (lub mocne plastikowe/gumowe). Można pić po tygodniu, ale najlepszy będzie po kilku miesiącach.”

Ja imbir zastąpiłam cynamonem, a jabłka przepuściłam przez sokowirówkę, bo tak mi było wygodniej i połączyłam potem pulpę z sokiem. Wykorzystałam w tym celu czerwone słodkie letnie jabłuszka, takie, jak na tym archiwalnym zdjęciu :

 

jablka czerwone1

 

Nalewałam cydr do butelek korkowanych , bo wstawiliśmy je do piwnicy przed wyjazdem i baliśmy się eksplozji zakręcanych butelek podczas naszej nieobecności. A byliśmy wtedy w Normandii, krainie cydru i próbowaliśmy go u źródła.

Powiem Wam, że każda butelka inaczej smakowała – może mimo mycia przeszły smakiem win z  tych butelek ? Jedne były słodkie, inne lekko kwaskowe, jeszcze inne półwytrawne – te były najlepsze.  Stopień musowania cydru też był różny – od mocno bąbelkowego po prawie pozbawionego gazu.  Piliśmy pierwszy cydr po 10 dniach od wstawienia do piwnicy, ostatni po dwóch miesiącach ( to ten ze zdjęć, widać już jesienne liście i dosuszające się na słońcu pomidory).

 

Wznoszę więc tym cydrem toast za zdrowie wszystkich moich blogowych przyjaciół i gości odwiedzających mojego bloga !

 

A teraz  tadam………………………………………….

         

                                       KONKURS Z NAGRODAMI W POSTACI MOICH SERWETEK

Tematem konkursu będą moje ulubione dania kuchni regionalnej z Polski. Nie muszą to być dania z Waszego regionu, mogą być po prostu ulubione. Nie muszą byś aktualnie publikowane lecz także archiwum bloga. Chciałabym zebrać w komentarzach pod tym wpisem ciekawostki kulinarne z terenu całej Polski. Proszę o wpisanie w komentarzach nazwy i krótkiego opisu dania oraz podanie linku do przepisu na blogu.

Wybiorę  trzy przepisy, które spodobają mi się najbardziej, może nawet 5, jeśli będzie ich dużo. Proszę o podanie adresu mailowego przy komentarzu, żebym mogła powiadomić o wygranej.

Nagrodą będą moje własnoręcznie wykonane serwetki. Możecie je obejrzeć klikając na podstronę „serwetki” na pasku u góry bloga . Na końcu będą propozycje nagród. Przy okazji zachęcam do odwiedzenia innych podstron – z limerykami i odcinkową książką dla dzieci z kulinarnymi elementami 🙂

Konkurs będzie trwał przez tydzień, do poniedziałku 20 maja włącznie. Zwycięzców ogłoszę następnego dnia, w komentarzach.

Zapraszam do zabawy i gotowania regionalnych potraw i jak zwykle do pięciu lat, życzę

Smacznego !

 

cydr

 

 

Zupa z młodych pokrzyw ze szczawiem i miętą

zupa z mlodych pokrzyw zw szczawiem

Pokrzywa, to paskudne zielsko, co parzy,  ma w maju szczególne właściwości lecznicze. Łyżka soku z młodych pokrzyw dodana do szklanki wody i posłodzona łyżeczką miodu to napój pełen witamin i mikroelementów, zalecany na wiosenne osłabienie i na oczyszczenie organizmu.

Ja w ubiegłym roku dodawałam liście młodych pokrzyw do różnych zup i sosów  (patrz kategoria Jadalne chwasty) i dzięki temu przez zimę i wiosnę całą moja rodzinka prawie nie chorowała, widać pomogło nam to wzmocnić odporność organizmu.  Ususzyłam też pokrzywy na herbatkę wzmacniającą włosy i korzystałyśmy z niej z córkami.

W tym roku mam zamiar robić tak samo. Dodałam już trochę młodych liści pokrzyw do miksowanej zupy warzywnej, podobnej do tej . Przepis na klasyczną zupę z młodych pokrzyw można też zobaczyć w tym wpisie.

Teraz pora na zieloną zupę z tego „zielska” z dodatkiem szczawiu i mięty. Wszystko mam pod ręką w ogródku, więc nie miałam problemów z szukaniem. Znaczny udział szczawiu natchnął mnie na dodanie jajek na twardo do zupy, co uatrakcyjniło jej smak.

 

ZUPA Z MŁODYCH POKRZYW ZE SZCZAWIEM I MIĘTĄ

pęczek włoszczyzny, jak do rosołu

mała cebula

miseczka młodych pokrzyw ( najlepiej czubki i górne liście)

kubek szczawiu

kilkanaście listków świeżej mięty

oliwa

liść laurowy, ziele angielskie

pieprz młotkowany z kolendrą, sól do smaku

po jajku na twardo na talerz

Do garnka z wodą ( ok 2 litry) wrzuciłam pokrojoną włoszczyznę , liść laurowy i ziele angielskie, posoliłam. Gotowałam ok 20 minut.

W międzyczasie pokrzywy wypłukałam w kilku wodach, szczaw pozbawiłam ogonków i też umyłam. Na oliwie zeszkliłam pokrojoną cebulę, dodałam liście pokrzyw i krótko przesmażyłam. Wrzuciłam je do zupy, dodałam szczaw i miętę, gotowałam około 20 minut. Zmiksowałam i doprawiłam do smaku pieprzem z kolendrą. Podałam z jajkami na twardo.

Zupa miałam ciekawy, wiosenny i  smak, lekko kwaskowy od szczawiu i świeży od mięty. Jajka pasowały idealnie. Polecam na wiosnę jako ciekawostkę i źródło witamin.

Smacznego !

 

zupa z mlodych pokrzyw zw szczawiem1