Miesięczne archiwum: Sierpień 2012

Nagroda na Dzień Blogera i sezonowa panzanella

Dziś Światowy Dzień Blogera. Wszystkim znajomym blogerom życzę wszystkiego najlepszego ; wielu kreatywnych inspiracji.

Co roku o tej porze pojawiają się na blogach łańcuszki z nagrodami. I do mnie w tym roku dwa dotarły – od Karmel-itki  i Kasi z bloga Jak  Wiśnia w kompot. Trzeba podać , kto nam dał nagrodę, napisać 7 rzeczy o sobie i nagrodzić 15 blogów. Nie chcę się powtarzać – mój blog jest nie tylko kulinarny ,  piszę to i owo o sobie, myślę, że z takich wstawek  w postach  już mnie dość dobrze znacie.

Ulubione blogi mam z boku, jest ich więcej niż 15, można sobie zobaczyć. Nie będę więc kontynuować łańcuszka.

Zapraszam za to na pyszną sezonową panzanellę. Przepisów na tę sałatkę jest sporo i różnych – dla mnie ideą panzanelli jest to, że ma pomidory i grzanki a poza tym dodatki spotkałam różnorodne.

Ja dodałam to, co teraz najlepsze – małosolne ogórki, świeżą paprykę i ugotowana fasolkę szparagową, która w tym roku jest długo dostępna – jeszcze wczoraj na targu było jej sporo.

 

panzan

 

PANZANELLA Z SEZONOWYMI WARZYWAMI

 

kilka pomidorów

cebula

żółta, czerwona i zielona papryka

2-3 małosolne ogórki

10 dkg żółtej fasolki szparagowej

sól ziołowa, pieprz czarny i ziołowy

łyżka octu winnego

3 łyżki oliwy

świeża bazylia

kilka kromek chleba posmarowanych oliwą i czosnkiem

Najpierw zrobiłam grzanki – wczorajszy chleb natarłam ząbkiem czosnku, posmarowałam oliwą, pokroiłam w kostkę i podsmażyłam na suchej patelni.

Paprykę i cebulę pokroiłam na kawałki, posoliłam solą ziołową. Fasolkę ugotowałam w osolonej wodzie, wystudziłam, pokroiłam . Do papryki z cebulą dodałam plasterki pomidorów i ogórków oraz fasolę i porwane listki bazylii. Z oliwy, octu winnego i pieprzu zrobiłam sos winegret, wymieszałam z sałatką. na koniec posypałam ją grzankami.

Uwielbiam smak warzyw pod koniec lata, a w takich sałatkach to już najbardziej !

Smacznego !

 

 

 

 

Roladki schabowe z fasolką szparagową

rolscha

 

Dawno nie było u mnie mięsa. To nie znaczy, że nie jadamy ( chociaż latem faktycznie mniej), po prostu robiłam na życzenie rodzinki sprawdzone dania, które już są na blogu. Ostatnio jednak pokusiło mnie na coś nowego. Moja ulubioną formą jedzenie mięsa są roladki z różnym nadzieniem, smażone na patelni grillowej. Tym razem są ze schabu, nadziane strączkami fasolki szparagowej, w towarzystwie żółtego sera i pomidorów. Takie sobie sezonowe roladki.

 

ROLADKI SCHABOWE Z FASOLKĄ SZPARAGOWĄ

1/2 kg schabu

ugotowane strączki fasolki szparagowej

plastry pomidora

starty żółty ser

sól, pieprz, majeranek

papryka słodka i wędzona, pieprz kolorowy

Plastry schabu  rozbiłam , posoliłam, doprawiłam pieprzem i majerankiem. Na każdy posypałam trochę startego żółtego sera, posypałam paprykami i kolorowym pieprzem, położyłam cienki plaser pomidora, po 3 strączki fasolki i zwinęłam roladki.

Smażyłam je na posmarowanej cienko olejem patelni grillowej, najpierw złączeniem do dołu, żeby się nie rozpadły, po kilka minut z każdej strony.

Zjedliśmy je z ziemniakami w sosie koperkowym i sałatką z pomidorów i papryki. Ciekawie smakowały, fasolkowe nadzienie w towarzystwie sera i pomidora dobrze się komponowało smakowo z przyprawionym majerankiem schabem.

Smacznego !

 

rolschab

Co zrobiłam z makaronu międzybrodzkiego

 

maryzsal

Makaron międzybrodzki prezentowałam już na blogu w rosołku – to była krajanka. Jak orzekła rodzinka – do rosołu doskonała. Tym razem wzięłam na tapetę ( a właściwie do garnka) drobny makaron w kształcie ryżu. Wykorzystałam go na ciepło i na zimno – na zdjęciu powyżej w sałatce z grillowanymi warzywami. Na ciepło dodałam go do zasmażanego szpinaku.

W obu wersjach nam smakował. Makaron, ugotowany według wskazówek na opakowaniu w ciągu 7 minut zwiększył swą objętość niemal dwukrotnie. Był jędrny i pasował do warzyw, zarówno na ciepło, jak i na zimno.

 

SAŁATKA Z MAKARONU  Z GRILLOWANYMI WARZYWAMI

 

1/2 szklanki makaronu w kształcie ryżu

kawałek żółtej cukinii

czerwona i zielona papryka ( po pół)

papryka wędzona

sól, pieprz młotkowany z kolendrą

łyżeczka soku z cytryny

2 łyżki oliwy

świeża bazylia

Makaron ugotowałam według przepisu, odcedziłam , zahartowałam zimną wodą, wystudziłam. Warzywa pokroiłam na kawałki, posoliłam. Posypałam wędzoną papryką i ugrillowałąm na patelni grillowej. Wystudziłam, pokroiłam w kostkę, pokropiłam sokiem z cytryny. Połączyłam z makaronem, doprawiłam, wymieszałam z oliwą. Posypałam listkami bazylii.

Sałatka wyszła bardzo smaczna, myślę, że można jeść ją też na ciepło.

 

MAKARON RYŻOWY ZE SZPINAKIEM I POREM

 

makaron w kształcie ryżu

ok 1/2 kg szpinaku

zielona część pora

olej do smażenia

sól, pieprz, tymianek, gałka muszkatołowa

łyżka mąki

3/4 szklanki bulionu warzywnego

Makaron ugotowałam według przepisu.

Na rozgrzany olej wrzuciłam pokrojonego w paski pora ( doskonały sposób na wykorzystanie zielonej jego części), po chwili dodałam liście szpinaku, posoliłam. Smażyłam z dodatkiem pieprzu kilka minut. Posypałam mąką, wymieszałam, podlałam bulionem- zrobił się przyjemny sosik, który doprawiłam tymiankiem i gałką muszkatołową.

Wymieszałam go z makaronem. Szpinakowo- porowy sos harmonizował smakiem i konsystencją z ryżowym makaronem.

Smacznego !

 

maryzspin

Placek z galaretką i gruszkami

 

bizporz

Kupiłam w tym tygodniu pyszne gruszki , słodkie i soczyste. Część wylądowała w sałatce owocowej, w towarzystwie ostatnich papierówek i  pierwszych winogron, a część postanowiłam położyć na placku i zalać galaretką.

Przy biszkoptach z galaretką zawsze jest problem, jak zabezpieczyć placek przed wsiąkaniem galaretki. Ja robię zawsze trochę masy na bazie masła i przetworów owocowych. Tym razem wykorzystałam dżem z czarnej porzeczki.

 

BISZKOPT Z GALARETKĄ I GRUSZKAMI

 

4 jajka

3/4 szklanki cukru

szklanka mąki

łyżka mąki ziemniaczanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

masa : 1/4 kostki masła, 2 łyżki dżemy z czarnej porzeczki, 2 łyżki słodkiego soku jabłkowego

galaretka truskawkowa

gruszka, banan, winogrona

Jajka utrzepałam z cukrem na puszystą masę, potem dodawałam mieszając mąki z proszkiem. Piekłam ok.30 min w 180 C. Studziłam przy uchylonym piekarniku. Przekroiłam na trzy części, do tego placka wykorzystałam dolną. Włożyłam ją z powrotem do formy.

Rozpuściłam galaretkę  w przepisowej ilości wody.

Miękkie masło miksowałam dodając po łyżce dżemu, który rozrzedziłam sokiem jabłkowym. Masa pięknie się ukręciła. Posmarowałam nią biszkopt, szczególnie starannie przy brzegach formy. Ułożyłam na placku owoce, lekko je wciskając w masę. Wstawiłam do lodówki, żeby masa dobrze stężała przed zalaniem galaretką.

Gdy galaretka ostygła, niewielką jej ilość wlałam ostrożnie do formy, tak, by owoce się ‚przykleiły” – wstawiłam do lodówki. Resztę galaretki wlałam, gdy pierwsza warstwa zastygła i ponownie włożyłam do lodówki. Po godzinie placek był gotowy.

A pozostałe dwa blaty przełożyłam pokazanym wczoraj musem jabłkowo-bananowym i polałam w łatki polewą czekoladową. Zdjęć nie mam, bo córa miała wczoraj gości i placek zniknął błyskawicznie. Tego z galaretką do zdjęcia w porządnym świetle też niewiele zostało… Z resztą, placki z owocami i galaretką zawsze cieszą się u nas powodzeniem.

Smacznego !

 

Dżemy jabłkowe : z mirabelkami i bananami

 

Papierówki w tym roku wyjątkowo długo się trzymają _ teraz są takie, jakie uwielbiam – kremowe, słodkie, z miąższem o konsystencji bananów, po rozgryzieniu ociekają sokiem zgromadzonym w gniazdach nasiennych. Jest ich jeszcze tyle, że starczają nie tylko do jedzenia na bieżąco, ale też robię z nich soki do picia i mus. Ten ostatni urozmaicam różnymi dodatkami.

Z odrostów po ściętej renklodzie wyrosła nam …mirabelka ( może drzewo było szczepione) i tych małych śliweczek dodałam do musu. Wyszedł dżem w pięknym słonecznym kolorze i ciekawym smaku.

 

DŻEM JABŁKOWO-MIRABELKOWY

 

kilogram mirabelek

1/2 kg cukru

litr musu jabłkowego

Mirabelki wypestkowałam i rozgotowałam dodając niewielką ilość wody, tyle, by się nie przypalały. Po odparowaniu dodałam cukier i mieszając często, gotowałam na małym ogniu, póki też nie odparowały. Dodałam mus jabłkowy, wymieszałam.

Napełniłam dżemem wyparzone słoiczki, zakręciłam i pasteryzowałam ok. 15 minut w garnku z wodą sięgającą do 3/4 słoików.

 

 

DŻEM JABŁKOWO-BANANOWY

 

litr słodkiego  musu jabłkowego

1/2 kg bananów

łyżka soku z cytryny

3 łyżki cukru

Banany po obraniu rozgniotłam widelcem, skropiłam sokiem z cytryny i krótko przesmażyłam z cukrem w garnku o grubym dnie. Dodałam mus jabłkowy, wymieszałam. Włożyłam do słoiczków i zapastaryzowałam, jak wyżej.

 

Obydwa dżemy wyszły pyszne – z bananami wykorzystałam dziś do przełożenia placka, już prawie zniknął.

Smacznego !

 

Klasyczne knedle ze śliwkami

Wprawdzie pokazywałam ( dawno) knedle ze śliwkami na moim blogu, ale były z serowego ciasta, z którym sporo się namęczyłam. Pamiętałam o tym i dlatego teraz zdecydowałam się na prostsze, klasyczne knedlowe ciasto, wypróbowane już przy knedlach z wiśniami. Efekt był bardzo smakowity, podkreślony waniliowym sosem i co najważniejsze, niekłopotliwy w przygotowaniu.

 

KNEDLE ZE ŚLIWKAMI

3/4 kg ugotowanych w mundurkach ziemniaków

3 szklanki mąki

jedno jajko

sól, cukier do smaku

24 duże śliwki węgierki, cukier i cynamon do wsypania

Śliwki  wydrylowałam , do środka wsypałam trochę cukru z cynamonem.

Ziemniaki obrałam i zaraz rozgniotłam dokładnie ugniataczką. Wystudziłam trochę, ale do jeszcze ciepłych dodałam mąkę,wyrabiając stopniowo. Wypraktykowałam to kiedyś – ciasta z dodatkiem ziemniaków są bardziej plastyczne, gdy się tak robi. Pod koniec dodałam sól i cukier,  jajko i resztę mąki, wyrabiałam kilka minut, aż ciasto zrobiło się plastyczne.

Nabierałam na dłoń spory kawałek ciasta( śliwki miałam duże, dorodne), rozpłaszczałam na elipsę, wkładałam po śliwce, zawijałam je i formowałam knedle wielkości sporego  jajka. Wrzuciłam je na lekko osoloną wodę ( na tę ilość w dwóch garnkach) i gotowałam ok. 7 minut od wypłynięcia. Wyłowiłam najpierw jeden, przekroiłam na pół i sprawdziłam, czy ciasto w środku dobrze się ugotowało. Nie było surowe, więc wyłowiłam wszystkie łyżką cedzakową.

Jedliśmy je z sosem waniliowym, zrobionym z mleka, cukru z wanilią i maki ziemniaczanej ( taki niby rzadki budyń). Muszę się pochwalić,:  mąż powiedział , że są lepsze od tych, które robiła jego Mama, a jej knedle ze śliwkami były słynne w rodzinie…

Smacznego !

 

 

Wieżyczki z grillowanych warzyw z kozim serem

Kupiłam ostatnio na targu piękną żółtą cukinię. jej dekoracyjny kolor zachęcił mnie do zrobienia z niej czegoś fikuśnego. Niedawno robiłam szaszłyki z warzyw na grillu  , ich smak mi bardzo podszedł i wymyśliłam, ze zrobię tak samo przyprawione warzywa na patelni grillowej i wzbogacę je kozim serem, który lekko stopiony idealnie się sprawdza. Do towarzystwa żółtej cukinii najpierw chciałam wybrać zieloną, ale by było „przecukiniowane”, zdecydowałam się więc na grubego ogórka, który nieźle smakował w szaszłykach. Plastry pomidora zostawiłam surowe, dla kontrastu.

 

WIEŻYCZKI Z GRILLOWANYCH WARZYW Z KOZIM SEREM

 

plastry żółtej cukinii, większe i mniejsze

plastry zielonego grubego ogórka

plastry pomidorów

plastry koziego sera

oliwa

sól

kolorowy pieprz, papryka wędzona, zioła prowansalskie, sól ziołowa

listki bazylii

Plastry cukinii i ogórka posoliłam na 10 minut, osuszyłam , posypałam przyprawami, polałam oliwą i wstawiłam do lodówki na 20 minut.Plastry pomidorów  posoliłam.

Na rozgrzaną patelnię grillową posmarowaną cienko olejem położyłam cukinie i ogórki, grillowałam na średnim ogniu po 4-5 minut z każdej strony. Po przewróceniu, na mniejsze plastry cukinii położyłam kozi ser. Zdjęłam ostrożnie wszystko z patelni.

Układałam piramidki : Najpierw duża cukinia, na nią zimny pomidor, potem ciepły ogórek i mniejsze cukinie z serem. Posypałam kolorowym pieprzem z młynka po wierzchu. Ozdobiłam listkami bazylii i podałam póki ciepłe.

Pomysł okazał się udany, kozi ser zarówno konsystencją jak i smakiem pasował do grillowanych warzyw. Polecam , póki jest sezon na pyszne świeże warzywa. A ponieważ kolory pasują do akcji ” Rasta”- dodaję potrawę do niej i do akcji grillowej.

Smacznego !

 

Spotkanie wielkopolskich blogerów w Tamarynowej Osadzie pod patronatem „Doceń polskie”

 

Nareszcie przestałam zazdrościć warszawskim blogerkom ich spotkań integracyjnych ! Nasza wielkopolska grupa coraz bardziej się integruje, a z pomocą przyszedł nam ostatnio organizator akcji „Doceń polskie” i zaprosił nas na spotkanie integracyjne do położonej na granicy Wielkopolski i Lubuskiego uroczej Tamarynowej Osady.

Gospodarz jest uroczym gawędziarzem potrafiącym pięknie i z pasją opowiadać o jedzeniu w taki sposób, że nich się schowają kulinarni celebryci z telewizji !

Ugościł nas lokalnymi przysmakami – kiełbasami z wieprzowiny złotnickiej, na zimno i na ciepło – biała( z ZM Konarczak) usmażona tradycyjnie na smalcu. Do tego zajadaliśmy pyszny upieczony chleb,  domowe kiszone ogórki i dojrzałe na słońcu pomidory. Można było korzystać z przypraw i dodatków dostępnych w sieci Intermarche.

 

 

Organizator imprezy zadbał, byśmy mieli czym popijać – ziołowa nalewka Dąbrowski oraz białe i czerwone wino cieszyły się niemałym powodzeniem .

 

Na słodko była przepyszna szarlotka z miejscowych jabłek, podana jeszcze ciepła.

 

 

Na zaproszenie Gospodarzy przyjechała do nas z sąsiedztwa pani Iwonka, wykonawczyni domowych serów. Na naszych oczach pokazała, jak przygotować biały ser z ogrzewanego powoli zsiadłego mleka :

 

 

Zobaczyliśmy także , jak robi się szybkim sposobem sery smażone z ziołami, na bazie sera białego :

 

 

Po spacerze po okolicy ( piękny staw, łąki i las na granicy) i podziwianiu koni oraz oswojonej świnki przyszła kolej na naszą pracę – gotowaliśmy zupę jarzynową z fasolką szparagową i kurkami oraz kozim serem. Ja nazwałam ją „wypasioną szabelkówką” – bo tak w Wielkopolsce nazywa się zupę z dodatkiem szparagowej fasolki, zwanej tu szabelkami.

 

Dyżury przy garnku mieliśmy na zmianę – tu mój w towarzystwie głównego kucharza, właściciela posesji, syna Gospodarza :

 

 

Zupę zjedliśmy z dodatkiem makaronu miedzybrodzkiego, wyróżnionego w akcji ” Doceń polskie”. Na drugie danie dostaliśmy pyszny filet z kaczki podany z sałatką z cykorii z orzechami oraz schab pieczony z trawą żubrową. Niestety padła mi bateria w aparacie , ale odsyłam do innych relacji koleżanek blogerek, na pewno tam będą.

 

Był z nami Maciek  z bloga Mediafun, który na pewno też zrelacjonuje to wydarzenie u siebie oraz znany poznański bloger, autor moich ulubionych komiksów, Zuch, który rysuje.

W tak pięknym otoczeniu i miłym towarzystwie spotkanie było bardzo udane , słuchając opowieści Gospodarza z trudem zbieraliśmy się do wyjazdu. Dziękujemy organizatorom z akcji „Doceń polskie” i Gospodarzom Tamarynowej Osady za miłe przyjęcie i możliwość integracji we wspaniałej atmosferze.

Gospodarz zapewnił nas, że każdy gość odwiedzający to piękne miejsce w powiecie międzyrzeckim doświadcza tej miłej atmosfery i przyjmowany jest w doskonałych warunkach i rodzinnej atmosferze.

Na koniec – najbardziej aromatyczny akcent wspólnego gotowania – podsmażanie nazbieranych w pobliskim lesie kurek.

Smacznego !

 

 

Szaszłyczki warzywne z serkiem pleśniowym

 

Odwiedzili nas wczoraj znajomi, dzięki którym nawiązałam kontakt z grupą jeżdżącą na wymianę do Normandii. Oni w tym roku nie mogli pojechać, ciekawi więc byli naszych wrażeń. Starałam się przygotować poczęstunek we francuskich klimatach. Zrobiłam pierwsze danie z mojej nowej książki kucharskiej , poświęconej tradycyjnej francuskiej kuchni, bardzo na czasie, bo mam jeszcze trochę papierówek. To był słony mus jabłkowy z dodatkiem masła do grillowanej kaszanki.  Zdjęcia nie mam, bo było już szaro jak siedliśmy przy grillu, mam za to coś bardziej efektownego : Mini- szaszłyczki, z warzywami i wędzoną szynką, dopasowanymi smakiem do serów przywiezionych z Francji. Do nich podałam musztardowy winegret.

 

MINI-SZASZŁYCZKI WARZYWNE Z SZYNKĄ I SEREM PLEŚNIOWYM

 

czerwone i żółte pomidory

ogórki małosolne

ogórki w sosie winegret

paski wędzonej wędliny ( dałam szynkę szwarcwaldzką i polędwicę sopocką)

kostki serka pleśniowego ( Pont l’Eveque i Ortolan)

listki bazylii

Pomidory poobkrawałam naokoło wybierając spójne kawałki, ogórki w plasterki a te w winegrecie jeszcze na kawałki, ponadziewałam przy pomocy Córci w kolejności – czerwony pomidor, szynka, ogórek w winegrecie, żółty pomidor, bazylia, serek i małosolny ogórek.

Taka kompozycja okazała się bardzo atrakcyjna smakowo, jej smak podkreślał musztardowy winegret na tradycyjnej francuskiej musztardzie i cydrowym occie winnym :

 

MUSZTARDOWY SOS WINEGRET

 

łyżka octu winnego ( miałam na cydrze)

łyżeczka musztardy francuskiej

3 łyżki oliwy

sól ziołowa

pieprz świeżo zmielony

Ocet wymieszałam widelcem z musztardą i ubijając lekko, dodawałam oliwę. Doprawiłam do smaku solą ziołową i świeżo zmielonym pieprzem.

 

 

Polane tym sosem szaszłyczki doskonale smakowały – smak serów ( bo o jego podkreślenie chodziło) harmonijnie komponował się z warzywami i wędlinami, musztardowy winegret wszystko dopełniał.

Smacznego !

 

Placuszki jabłkowe na piwie

 

Tuz przed wyjazdem na wakacje do Francji dostałam przesyłkę z akcji ” Doceń polskie”. Paczka zawierała różnorodne produkty , z których część wypróbowały moje dzieci podczas mojej nieobecności, część moi francuscy znajomi a część ja po powrocie.

 

 

Córa była na Woodstoku, gdzie oczywiście niemożliwie zdarła gardło podczas koncertów. Doceniła więc intensywnie wiśniową herbatkę , którą doprawiała sobie miodem i w ten sposób chore gardło szybko wróciło do formy.

Ziołową nalewkę zabrałam do Francji dla sędziwego Rodaka, ojca naszej francuskiej gospodyni. Została należycie doceniona.

Po powrocie ocalało słodowe piwo „Czarny kot”, a ponieważ na drzewach są jeszcze resztki papierówek, zrobiłam placuszki naleśnikowe z jabłkami na tymże piwie. Karmelowy smak piwa doskonale pasował do jabłek.

 

PLACUSZKI NALEŚNIKOWE Z JABŁKAMI  NA PIWIE

 

szklanka mąki
2 jajka
szklanka piwa ‚ Czarny kot”

łyżeczka cukru, szczypta soli
2 łyżki stopionego masła

3 papierówki

olej do smażenia

Jajka roztrzepałam z cukrem i solą, dodałam piwo i mąkę, ubijając lekko trzepaczką- rózgą. Na koniec dodałam stopione letnie masło. Wrzuciłam drobno pokrojone jabłka, wymieszałam dokładnie.

Smażyłam na cienkiej warstwie oleju, kładąc  łyżką na patelnię po kilka owalnych placuszków , najpierw pod przykryciem,  gdy spód się zrumienił a wierzch ściął, odwracałam i dosmażałam bez przykrycia.

Placuszki wyszły pyszne, jedliśmy je posypane cynamonem, w towarzystwie musu jabłkowego.  Cieszyły się takim powodzeniem, że nie zdążyłam zrobić porządnego  zdjęcia  – zostało tylko kilka niepozornych i nie najpiękniejszych… ( zdjęcie u góry).

W niedzielę zrobiłam tradycyjny rosołek, do którego dodałam makaron międzybrodzki. Rodzinka orzekła, że świetnie pasuje do rosołu, a mój syn, który zwykle jada dwa talerze rosołu, tym razem zjadł …trzy 🙂 Rosół był z tego przepisu : klik, klik

Oprócz miodu, dzieci doceniły również intensywnie wiśniowy dżem i pyszne paluszki. A cytrynki w rumie schowaliśmy do herbatki na jesienne i zimowe chłody.

W sobotę w ramach akcji ” Doceń polskie” wraz z innymi okolicznymi blogerkami wezmę udział w lokalnej imprezie ” Doceń wielkopolskie” . Już nie mogę się doczekać. A po szczegóły dotyczące produktów wyróżnionych znakiem ” Doceń polskie” zapraszam tutaj – klik, klik.

Smacznego !