Miesięczne archiwum: Kwiecień 2012

Działkowa sałatka z chwastami

Weekend spędziłam na działce nad jeziorem i znów odkryłam nowe jej zalety. Jadalne chwasty rosnące na łące wykorzystałam już rok temu w leśnej sałatce, w tym roku odkryłam jeszcze rosnący obficie nad jeziorem bluszczyk kurdybanek o fioletowych kwiatkach, a że czytałam ostatnio o tym zielu i Pinkcake zapewniła mnie, że i jego kwiaty i liście są jadalne, posypałam nim sałatkę. Jej składniki zabrane z domu to trochę sałaty,cebula,  rzodkiewka i sos winegret a te z łąki, to młody mlecz ( w cieniu na brzegu lasu jeszcze nie kwitnie), szczaw i babka lancetowata oraz wspomniany już bluszczyk. Całość to bomba witaminowa, na dodatek bardzo smaczna.

 

SAŁATKA RODEM Z ŁĄKI

 

kilka liści sałaty masłowej

kilka rzodkiewek

biała i czerwona cebula

po garści liści młodego mlecza, szczawiu i babki lancetowatej

łyżka listków i kwiatów bluszczyka kurdybanka

sos winegret : oliwa, ocet winny, sól ziołowa, pieprz ziołowy, szczypta cukru

Zbieranie chwastów wymaga schylania się – na początku obrywałam dokładnie listki, ale potem zmęczyłam się i rwałam jak popadło, razem z rosnącą w kępkach trawą. Potem w domku ( bo przed domkiem wiało i listki mi uciekały) jak Kopciuszek, pracowicie oddzielałam jadalne chwasty od trawska. Listki i kwiaty bluszczyka oderwałam od łodyżek. Zioła umyłam, dodałam do porwanej sałaty wraz z pokrojoną białą i czerwoną cebulą oraz rzodkiewką, wymieszałam wszystko z sosem winegret i na koniec posypałam drobnymi listkami i fioletowymi kwiatkami bluszczyka kurdybanka.

Zjedliśmy ją do kiełbasek z grilla popijanych piwem i bardzo do tego smakowała. Lekka goryczka mleczy, majerankowy posmak bluszczyka, kwaskowy szczaw, z leciutko posłodzonym winegretem stanowiły harmonijną kompozycję. Smak tej sałatki długo czułam , poza tym jej składniki pozwoliły doskonale strawić grillowane kiełbaski, z natury trochę tłuste. Prawdziwe skarby, na dodatek pełne witamin i mikroelementów  znalazłam przy lesie i na łące nad jeziorem.

Smacznego !

 

 

Kaczka faszerowana jabłkami i suszonymi owocami

 

To jeszcze moje zaległe świąteczne danie, może się przyda komuś podczas długiego weekendu. Kaczkę najpierw marynowałam w czerwonym winie z przyprawami, potem nadziałam jabłkami, suszoną żurawiną, morelami , śliwkami i rodzynkami. Wyszła bardzo smaczna i aromatyczna, ciekawa odmiana dla klasycznej kaczki z jabłkami.

 

KACZKA FASZEROWANA JABŁKAMI I SUSZONYMI OWOCAMI

 

kaczka bez podrobów

2-3 kwaśno-winne jabłka

kilka suszonych śliwek i moreli

po garści rodzynek i suszonej żurawiny

sól, pieprz czarny i ziołowy

imbir, majeranek, tymianek

czerwone wino

trochę oliwy

rosół do podlewania

Kaczkę natarłam przyprawami z zewnątrz i w środku, skropiłam obficie czerwonym winem i wstawiałam na kilka godzin do lodówki. Potem natarłam jeszcze oliwą, włożyłam do środka pokrojone jabłka wymieszane z suszonymi owocami, zszyłam skórę i wstawiłam do piekarnika w 180 C na około 2, 5 godziny. Obracałam ją i polewałam najpierw rosołem, potem wytworzonym sosem.

Podałam ją z pyzami drożdżowymi świetnie pasującymi do sosu i surówką na bazie kapusty pekińskiej. Suszone owoce w farszu i czerwone wino nadały jej ciekawy aromat.  Doskonała jako świąteczne danie.

Smacznego !

 

Placuszki bananowe na kefirze

Został mi jeden bardzo dojrzały banan , a że planowałam placuszki, to dodałam go do ciasta. Zamiast mleka wlałam kefir, żeby miały ciekawszy smak. Ciasto doprawiłam cynamonem i wyszło pyszne danie. Wystudzone można zabrać na piknik – dodaje je do akcji ” Majówkowe szaleństwo „.

 

PLACUSZKI BANANOWE NA KEFIRZE

2 jajka

szklanka mąki

szklanka kefiru

dojrzały banan

2-3 łyżki cukru

szczypta soli

spora szczypta cynamonu

olej do smażenia

cukier-puder do obtoczenia

Jajka roztrzepałam z cukrem, dodałam rozgniecionego na papkę banana, mąkę z kefirem na zmianę dodawałam stopniowo utrzepując ciasto. Na koniec dodałam sól i cynamon.

Na patelni z rozgrzanym olejem smażyłam owalne placuszki, przewracając je po usmażeniu na drugą stronę, na złotobrązowy kolor. Odsączałam je na papierowych ręcznikach i obtaczałam w cukrze-pudrze.

Rodzinka stwierdziła, że jedyną ich wadą była zbyt mała ilość ( mimo pożywnej zupy na pierwsze danie). Zniknęły błyskawicznie.

Smacznego !

 

Chińszczyzna

 

Naszła mnie ochota na chińskie smaki i zrobiłam na obiad ryż z kurczakiem i warzywami, z dodatkiem przypraw typowych dla kuchni chińskiej. Mięso zamarynowałam najpierw w sosie sojowym z dodatkiem rybnego, potem je krótko smażyłam z przyprawami, dodając stopniowo warzywa. Podałam to z ugotowanym osobno ryżem.

 

RYŻ Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI W CHIŃSKICH SMAKACH

 

ok. 30 dkg udek z kurczaka

2 marchewki

pół szklanki groszku z mrożonki

pół szklanki kukurydzy z puszki

szklanka mrożonej fasolki szparagowej

kawałek pora

czerwona cebula

pół zielonej papryki

białe kawałki kapusty pekińskiej

2 łyżki sosu sojowego i łyżka rybnego

mielony imbir, przyprawa 5 smaków

sól, pieprz czarny i ziołowy

olej do smażenia

ugotowany ryż

Mięso pokroiłam, posoliłam trochę i wymieszałam z sosami, wstawiłam do lodówki na godzinę. Groszek i fasolkę rozmroziłam. Do woku nalałam kilka łyżek oleju, podsmażyłam mięso z dodatkiem pozostałych przypraw i dodawałam kolejno pokrojone warzywa : cebulę, marchewkę,paprykę,  pora, fasolkę, kapustę pekińską, groszek i kukurydzę. Podlałam odrobiną wody i poddusiłam chwilę, potem dodałam ciepły ryż i wymieszałam w woku wszystko razem.

Moja ochota na chińskie smaki została zaspokojona a i rodzince bardzo smakowało.

Smacznego !

 

Sałata w winegrecie ze szpinakiem i marynowanymi pieczarkami

 

Na targu pojawiła się już świeży szpinak, dodałam go więc do sałaty w winegrecie. Kupiłam tez białą rzodkiew i zwykłą rzodkiewkę, wylądowały więc też w sałatce. Do towarzystwa dodałam im zielony ogórek i marynowane pieczarki, własnej roboty, które zostały mi jeszcze od Wielkanocy. Zrobiłam je w zalewie takiej, jak do korniszonów, pomijając koper i czosnek. Dla uatrakcyjnienia sałatki, posypałam ją ziarnami słonecznika.

Dodaję ją do akcji Pieczarkowy tydzień

SAŁATKA Z PIECZARKAMI I PODWÓJNĄ RZODKIEWKĄ

 

kilka liści sałaty lodowej

garść liści szpinaku

1/2 białej rzodkwi

kilka rzodkiewek

kawałek zielonego ogórka

kilka łyżek pieczarek konserwowych

pół cebuli

łyżka pestek słonecznika

sól ziołowa, pieprz świeżo zmielony, tymianek

łyżka zalewy od konserwowych pieczarek, 3 łyżki oliwy

Liście sałaty i szpinaku porwałam na kawałki, dodałam pokrojone rzodkiewki, ogórek i cebulę, posoliłam solą ziołową i odstawiłam na 10 minut. Potem dodałam pieczarki, z zalewy i oliwy oraz tymianku i świeżo zmielonego pieprzu zrobiłam sos winegret. Wymieszałam go z sałatką, posypałam po wierzchu ziarnami słonecznika.

Sałatka była bardzo smaczna, warzywka przyjemnie chrupały, przyprawy dodały aromatu. Następne sympatyczne wiosenne danie, do powtórzenia.

Smacznego !

 

Torcik z masą truflową i wiśniami

 

To mój zaległy torcik dla imieninowych gości. Bazą jest ciemny biszkopt, przełożyłam go masą krówkową o smaku truflowym i ozdobiłam wiśniami wyjętymi z wiśniówki oraz polewą czekoladową. Całość wyszła pyszna i efektowna.

 

TORCIK Z MASĄ TRUFLOWĄ I WIŚNIAMI

4 jajka

3/4 szklanki cukru

szklanka mąki

łyżka mąki ziemniaczanej

2 łyżki kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

puszka masy krówkowej o truflowym smaku

polewa czekoladowa

wiśnie z alkoholu

trochę wiśniówki

 

Jajka utrzepałam z cukrem na puszystą masę, potem dodawałam mieszając mąki z proszkiem oraz kakao. Piekłam ok.30 min w 180 C. Studziłam przy uchylonym piekarniku.

Przekroiłam biszkopt na dwa blaty, skropiłam wiśniówką. Przełożyłam masą truflową, posmarowałam nią też wierzch.

Na wierzchu ułożyłam odcedzone wiśnie z wiśniówki, polałam po wierzchu polewą czekoladową.

Wszystkim bardzo podszedł do gustu.

Smacznego !

 

Zielona sałatka z miodem z mniszka i jej siostra w książce :)))

 

 

Zielona sałatka z różnymi dodatkami to chyba nasza najbardziej ulubiona. Na Wielkanoc zrobiłam ją z mandarynkami i miodem z mniszka, którego słoik znalazłam jeszcze w piwnicy przy wyjmowaniu zapasów na Wielkanoc. Przepis podam później, teraz spieszę się przypomnieć o sukcesie jej siostry – zielonej sałatki z truskawkami. Dostałam właśnie trzy egzemplarze książki ” Najlepsze przepisy polskich blogerów”  – wybrane przez Piotra Bikonta z  ubiegłorocznego konkursu Kulinarny Blog Roku.

Są  tam  moje dwa przepisy  – na wspomnianą powyżej sałatkę , wyróżnioną w maju w kategorii : Lekkie i zdrowe ! A przede wszystkim – smaczne !

 

Oraz na kandyzowany arbuz, rodem z kuchni greckiej, wyróżnionej w listopadzie, w kategorii Kulinarna podróż nad Morze śródziemne :

 

Nie muszę chyba dodawać, jak bardzo się cieszę 🙂

 

A teraz wracajmy do naszej sałatki – zrobiłam ją na Wielkanoc. Miód z mniszka lekarskiego dodałam ze względu na córkę – wegankę, która nie jada naturalnego miodu.  Jest ona współautorką tej sałatki – powstała z modyfikacji przepisu z gazety na sałatkę z mandarynkami, pomysłem córki jest dodatek awokado i przyprawy do mojego sosu.

Tym sposobem mam pierwszy ( i mam nadzieję – nie ostatni) wpis do tegorocznego Klubu Kwiatożerców.

 

ZIELONA SAŁATKA Z MANDARYNKAMI I MIODEM Z KWIATÓW MNISZKA

 

liście kruchych sałat ( środek zwykłej, lodowa, kapusta pekińska)
pół ogórka
1 kiwi
pół awokado
2-3 mandarynki
oliwa
białe wino
łyżka miodu z kwiatów mniszka
łyżka soku z limonki lub cytryny
sól, imbir, mięta, estragon
Sałaty płuczemy, rwiemy na kawałki i osuszamy. Ogórek obieramy w paski i kroimy w plasterki. W tym momencie lekko solimy. Dodajemy kiwi w plasterkach i awokado w kawałkach, na koniec podzielone na cząstki mandarynki.  Miód łączymy z sokiem z limonki i kilkoma łyżkami białego wina. Dodajemy oliwę z przyprawami ( po płaskiej łyżeczce każdej), mieszamy i polewamy sosem sałatkę, delikatnie mieszając.

Sałatka jest pyszna, bynajmniej nie słodycz dominuje w jej smaku. Można zmieniać dodatki w zależności od sezonu – na blogu mam już kilka jej wersji. Jest pyszna i cieszę się, że spotkała się z uznaniem takiego kulinarnego autorytetu, jak Piotr Bikont.

Smacznego !

 

 

 

Biała kiełbasa słoikowa z wędzonką

Jednym z najczęściej wyszukiwanych na moim blogu przepisów jest  właśnie ten – na białą kiełbasę  w słoikach. Tę klasyczną pokazywałam rok temu, teraz nieco inna – zamiast surowego boczku dodałam wędzony. Smak zyskał na jakości, zjedliśmy z przyjemnością biała słoikową kiełbasę z nutką wędzonki. Przepis pochodzi z kuchni regionalnej kujawskiej, czyli z moich rodzinnych stron .

 

BIAŁA KIEŁBASA W SŁOIKACH Z WĘDZONKĄ

 

Kilogram  mięsa wieprzowego z łopatki

1/4 kg wędzonego  boczku

30  dkg wołowiny

3-4 ząbki czosnku

2 łyżki majeranku

sól, pieprz do smaku

Mięso z łopatki  zmieliłam dość grubo   w blenderze, boczek drobniej, a najdrobniej wołowinę. Można też mięso zmielić maszynką, z sitkami o różnych otworach. Wymieszałam wszystko w misce, dodałam przeciśnięty przez praskę czosnek zmieszany z solą.  Wsypałam sporo  pieprzu i majeranek. Dodałam kilka łyżek przegotowanej zimnej wody, żeby się dobrze wyrabiało. Wyrabiałam mięso w misce ręką, tak długo, aż połączyło się w gładką masę.

Po wypróbowaniu, dosoliłam jeszcze trochę i włożyłam mięso ciasno do słoików.

Słoiki wstawiłam do garnka z wodą do 3/4 ich wysokości i gotowałam na niewielkim ogniu przez godzinę . Wystudziłam . Boczek był poprzerastany tłuszczem, więc utworzyły się smakowite  otoczki ze smalcu i galarety. Aby uzyskać lepszą galaretę i zwiększyć trwałość można drugiego dnia zagotować słoiki jeszcze raz, już krócej , 45 minut na małym ogniu.

Po otwarciu wyjmujemy kawałki ze słoika ( lepiej użyć szerokich słoików) i kroimy na plastry. Doskonale smakuje z dodatkiem plasterków kiszonego ogórka albo z ćwikłą i chrzanem.

Nowy sposób na białą słoikową przypadł nam do gustu.

Smacznego !

 

Czekoladowe jajka z pijanymi śliwkami i morelami

Bardzo lubię domowe słodycze i na Wielkanoc zrobiłam dla mojej rodzinki czekoladowe jajka nadziane suszonymi śliwkami i morelami moczonymi dobę w wiśniówce. Są zrobione jak bajaderki, z nieudanego ciasta wegańskiego. Zapomniałam dodać do niego cukru ( zwykle przy podobnych ciastach dodaje cukier zmieszany z jajkami i dlatego zapomniałam). Córcia więc pracowicie je pokruszyła na drobny puch następnego dnia i wykorzystałam je do czekoladowych jajek.

Ponieważ są inspirowane śliwkami w czekoladzie, dodaję je do akcji „Ciastko a’la batonik ”

ŚLIWKI I MORELE W CZEKOLADZIE

1, 5 szklanki okruszków ciasta

1/2 szklanki mleka w proszku

Polewa :

1/2 kostki masła lub dobrej margaryny

1/4 szklanki mleka

1/2 szklanki cukru

3 łyżki kakao

łyżka mąki ziemniaczanej

łyżka wiśniówki

po 6 suszonych moreli i śliwek moczonych w wiśniówce

Wszystkie składniki oprócz mąki ziemniaczanej i wiśniówki wrzucamy do garnka i topimy mieszając. Gotujemy kilka minut na malutkim ogniu. Dodajemy mąkę ziemniaczaną i wiśniówkę, mieszamy, studzimy chwilę. Wsypujemy okruszki ciasta i mieszamy dokładnie, na koniec do gęstości dodajemy mleka w proszku.

Wstawiamy do lodówki na około godzinę. Odsączamy śliwki i morele z alkoholu i przekrawamy wzdłuż na pół – jajka będą się łatwiej formować.

Nabieramy kulkę masy , rozpłaszczamy na dłoni, wkładamy w środek odsączony owoc, formujemy nieduże jajko i odkładamy do zastudzenia. Trzymamy je w chłodnym miejscu, można w lodówce.

Domowe czekoladowe jajka cieszyły się większym wzięciem, niż słodycze od zajączka, które zwyczajowo dostały moje wszystkie dzieci, mimo, że są już duże. Najlepiej skomentował to syn, który trafiwszy na jajko z morelą powiedział – o, nawet żółtka mają 🙂

Smacznego !

 

Biszkopt z jabłkową pianką i galaretką oraz bonus

 

To zaległe ciasto z jednego z pięknych pogodnych wiosennych weekendów, kiedy miałam ochotę na zimny deser. Upiekłam biszkopt jako bazę do ciasta z jabłkową pianką i galaretką. Wyrósł mi wysoki, do przekrojenia na trzy blaty, a pod to ciasto wystarczyła jeden – powstał więc bonus, równie atrakcyjny placek przełożony dżemem brzoskwiniowym i ozdobiony u góry polewą czekoladowa oraz bakaliami.

Przepis na mój biszkopt przypomnę, bo ostatnio dawałam tylko linki, a skoro tak ładnie wyrasta, to warto podać.

 

BISZKOPT Z PIANKĄ JABŁKOWĄ  I GALARETKĄ

 

biszkopt :

4 jajka

3/4 szklanki cukru

szklanka mąki

łyżka mąki ziemniaczanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

Jajka utrzepałam z cukrem na puszystą masę, potem dodawałam mieszając mąki z proszkiem. Piekłam ok.30 min w 180 C. Studziłam przy uchylonym piekarniku.

Galaretka cytrynowa i agrestowa

1, 5 szklanki musu jabłkowego

Masa : 2 łyżki miękkiego masła, płaska łyżka cukru-pudru, łyżka syropu jabłkowego

Jak już wspomniałam, biszkopt przekroiłam na trzy blaty, wykorzystałam jeden, zostawiając go w formie. Galaretkę cytrynową rozpuściłam w szklance wrzątku i studziłam mieszając. Rozpuściłam też w przepisowej ilości wody galaretkę agrestową i pozwoliłam jej tężeć  i stygnąć powoli, mieszając dokładnie co jakiś czas.

Tężejącą galaretkę cytrynową zmieszałam z musem jabłkowym i wstawiłam do lodówki, żeby masa zastygła. Coś jej szło niesporo, więc dla zabezpieczenia przed wsiąknięciem w biszkopt zrobiłam trochę improwizowanej masy, miksując miękkie masło z cukrem pudrem i dodawanym stopniowo gęstym , słodkim sokiem jabłkowym. Rozsmarowałam ją po schłodzeniu w lodówce na biszkopcie, szczególnie uwzględniając miejsca stykanie się jego boków z brzegami formy. Po chwili w lodówce, wlałam na to zastygającą masę z musu jabłkowego i galaretki. Po wstawianiu do lodówki, masa szybko zastygła. Gdy i galaretka agrestowa zaczęła zastygać, wlałam jej trochę na masę, ostrożnie, żeby się z nią nie zmieszała. Dopiero gdy pierwsza, cienka warstwa zastygła, wlałam resztę galaretki .

Może Was zdziwią te środki ostrożności, ale kiedyś przy takim cieście wyszła mi ciapa z pomieszanymi warstwami. Smaczna była ale mało efektowna…

Placek szybko zniknął, dobrze więc, ze powstał z dwóch górnych blatów drugi. Blaty przełożyłam dżemem brzoskwiniowym, wierzch polałam czekoladową polewą zrobioną z tego przepisu i ozdobiłam sparzonymi rodzynkami, suszona żurawiną i posiekanymi orzechami włoskimi. Bardzo ładnie wyglądał i ciekawie smakował .

Smacznego !