Miesięczne archiwum: maj 2011

Zupa szczawiowa z elementami rosołu

 

Pamiętacie moją zupę z młodych pokrzyw pokazywaną kilka dni temu ? Wspomniałam wtedy, że tylko żeńska część rodziny odważyła się ją zjeść, a panowie dostali szczawiową. Trochę inną niż ta, którą pokazywałam gdzieś rok temu, bo wykorzystałam w niej to, co się dało z rosołu.

Gotujecie rosół w niedzielę ? Ja niemal co tydzień, bo rodzinka orzekła, że bez rosołu to nie niedziela… Robię duży garnek, a w poniedziałek na reszcie rosołu są zupy – i to nie tylko nieśmiertelna pomidorowa, ale barszczyk, pieczarkowa, żurek a w sezonie też szczawiowa. Ostatnio wpadłam na to, że skoro miksuję szczaw, to zmiksuję i mięso i marchewki z rosołu, zupa będzie bardziej treściwa i ciekawsza w smaku.

 

ZUPA SZCZAWIOWA Z ELEMENTAMI ROSOŁU

 

rosół

miseczka mięsa z rosołu

ugotowane marchewki z rosołu

ok. 20 dkg szczawiu

jajka na twardo

Liście szczawiu po oderwaniu ogonków i umyciu drobno posiekałam, żeby wydzielił się z nich sok nadający charakterystyczny smak zupie. Wrzuciłam do gotującego się rosołu i pogotowałam kilka minut. Do garnka z zupą włożyłam obrane mięso z rosołu i marchewki. Żeby ułatwić sobie miksowanie, część płynu odlałam do innego garnka, zostawiłam samo gęste i zmiksowałam – potem odlany płyn dodałam z powrotem i dokładnie wymieszałam.

Zupę podałam z jajkami na twardo posypanymi szczypiorkiem. Panom bardzo przypadła do gustu a rosołek został w pełni wykorzystany. Smacznego !

 

 

Risotto z parowej patelni

Dawno nic nie robiłam na parowej patelni, a risotto kusiło mnie bardzo.  Wydawało mi się, że patelnia parowa będzie idealna do tego dania, bo działanie pary spowoduje doskonałe połączenie składników risotto. Poza tym zachęcała mnie mała ilość tłuszczu potrzebna do smażenia mięsa z warzywami, co nadało potrawie lekkości.

Wśród warzyw dodanych do tego risotto dominowała kolorowa papryka, poza tym por- jego jasnozielona część. Dodałam tez kilka szparagów, które zostały mi z pęczka przeznaczonego na zupę ( o niej innym razem). Ważnym składnikiem risotto jest szafran i szczyptę tej aromatycznej przyprawy dodałam również.

RISOTTO Z KOLOROWĄ PAPRYKĄ

1/2 kg mięsa mielonego

po pół czerwonej, żółtej i zielonej papryki

jasnozielona część pora

cebula

kilka  szparagów

1,5 szklanki ryżu

2,5 szklanki bulionu

1/2 szklanki białego wina

szczypta szafranu

sól, pieprz czarny i biały świeżo mielony

Patelnię wysmarowałam oliwą za pomocą pędzelka i najpierw na średnim ogniu podsmażyłam mielone mięso z przyprawami i pokrojoną cebulą. Pod koniec smażenia dodałam kawałki kolorowej papryki, szparagów i pora. Potem wsypałam ryż, dosoliłam , wymieszałam i podsmażyłam kilka minut z mięsem i warzywami. Potem podlałam szklanką bulionu w której rozpuściłam szafran, zmniejszyłam ogień i przykryłam pokrywką.

Zaglądałam do risotto co jakiś czas i w miarę wchłaniania bulionu, dolewałam go na zmianę z białym winem. Po około 20 minutach risotto było gotowe – ryż, mięso  i warzywa miękkie, więc wyłączyłam palnik i zostawiłam jeszcze 10 minut pod pokrywką, żeby „doszło” i smaki się przeniknęły.

Zgodnie całą rodziną stwierdziliśmy, że to najlepsze risotto, jakie mi się udało. Może to zasługa składników, ale na pewno też i parowej patelni, bo gotując się pod parą wszystkie składniki zyskały na smaku i pięknie się połączyły.

Smacznego !

Grillowany kurczak w pomidorowej marynacie

 

Staram się zawsze piersi kurczaka zamarynować przed smażeniem lub grillowaniem, bo z natury są one dość suche . Tego kurczaka robiłam już dość dawno , nie wiem dlaczego zdjęcia czekały w kolejce – może bieżące przepisy wydawały mi się bardziej atrakcyjne. Ale pamiętam szczegóły marynaty – głównym składnikiem był keczup, poza tym trochę oliwy i przypraw, o których w przepisie. Poleżał sobie ten zamarynowany kurczak w lodówce od śniadania do obiadu, bo smażyłam go krótko, na patelni grillowej.

 

KURCZAK W POMIDOROWEJ MARYNACIE

 

4 filety z piersi kurczaka

4 łyżki keczupu

2 łyżki oliwy

sól, pieprz czarny i ziołowy

papryka słodka, chili

mielona kolendra, bazylia

Piersi kurczaka leciutko rozbiłam , zmieszałam składniki marynaty , włożyłam do niej mięso i wymieszałam dokładnie w miseczce, po czy wstawiłam do lodówki na kilka godzin.

Patelnię grillową posmarowałam cienko olejem, rozgrzałam mocno, położyłam kawałki kurczaka i zmiejszyłam ogień. Grillowałam na małym ogniu po kilka minut z każdej strony.

Kurczak okazał się smaczny i soczysty, pomidorowa marynata przypadła wszystkim do gustu. Smacznego !

 

Kompot rabarbarowo-jabłkowy

Miałam sporo rabarbaru w ogrodzie, był on tam od bardzo dawna ale ostatnio z roku na rok jest go coraz mniej. W tym roku, może przez mroźną zimę, wyginęło jeszcze kilka krzaczków, zostały raptem dwa. Jedyne, co mogłam zrobić z takiej ilości rabarbaru, to kompot. Dodałam do niego kilka jabłek – żeby było więcej i żeby złagodzić nieco ostry smak rabarbaru, za którym nie wszyscy u mnie przepadają.

 

KOMPOT RABARBAROWO- JABŁKOWY

4 łodygi rabarbaru

3 słodkie jabłka

kilka łyżek cukru

No cóż, przepis nieskomplikowany – łodygi umyłam i pokroiłam, jabłka obrałam, też pokroiłam na kawałki, dodałam cukier i wodę (1,5 litra) i gotowałam 5 minut od zagotowania. Wystudziłam i podałam na stół do niedzielnego obiadu. Cieszył się dużym powodzeniem. Zostało mi kilka łodyżek rabarbaru, jeszcze rosną, to zrobię taki kompot jeszcze raz, może z innymi owocami. Smacznego !

 

Torcik na trzecie urodziny bloga

 

Zupełnie bym zapomniała o trzecich urodzinach mojego bloga, które przypadają w tym roku 13 maja w piątek…

Przypomniało mi się wczoraj wieczorem i pieczenie tortu odłożyłam na dziś rano. Oczywiście nikomu nie pasowało, żeby się wybrać na zakupy, więc zrobiłam z tego, co miałam w domu. Wszystko do biszkoptu było ale myślałam z czego zrobić masę – ani śmietany, jogurtu ani nawet śnieżki. I wtedy przypomniała mi się masa, jaką do tortu robiła moja Mama – z masła i galaretki, z dodatkiem cukru-pudru. Mama najczęściej robiła ją na bazie galaretki truskawkowej i taką właśnie znalazłam w szafce. Do dekoracji postanowiłam przeznaczyć ostatni słoiczek truskawek z syropu zrobiony ubiegłego lata. Masła miałam tylko 3/4 kostki zamiast potrzebnej całej, więc do przełożenia dodałam dżem – truskawkowy.

Ponieważ dziś 13 maja, piątek, to poszłam na skróty i upiekłam biszkopt w mikrofalówce, bo bałam się, ze w  piekarniku mi się nie uda – czasem tak się zdarza. W kuchence zrobiłam go szybko i na dodatek pięknie urósł.

 

TORCIK BISZKOPTOWY Z MASĄ TRUSKAWKOWĄ

 

3 jajka

szklanka mąki pszennej tortowej

łyżka mąki ziemniaczanej

3/4 szklanki cukru

1/4 szklanki wody gazowanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa :

3/4 kostki masła

3/4 galaretki truskawkowej rozpuszczonej w 3/4 szklanki wody

łyżka soku z cytryny

2-3  łyżki cukru-pudru

dżem

reszta galaretki do dekoracji

truskawki z syropu

poncz do nasączenia blatów

Jajka z cukrem ubijamy mikserem na puszystą masę, zmniejszamy obroty miksera do najmniejszych i dodajemy stopniowo mąkę z proszkiem do pieczenia, potem wodę gazowaną na zmianę z mąką ziemniaczaną. Wlewamy ciasto do okrągłego naczynia żaroodpornego i wkładamy do kuchenki , na 4 min na 500 W, potem na 8-10 min na 600 W.

Wyjmujemy, studzimy na mokrej ściereczce, żeby łatwiej wyszło.

3/4 paczki galaretki truskawkowej rozpuszczamy dokładnie w 3/4 szklanki wrzątku, studzimy często mieszając, na końcu dodajemy sok cytrynowy, żeby masa miała bardziej wyrazisty smak .Resztę galaretki rozpuszczamy w 1/4 szklanki wody i zastudzamy na głębokim talerzu – przyda się do dekoracji. Gdy galaretka jest letnia, miksujemy miękkie masło z cukrem-pudrem na puszystą masę. Dodajemy po łyżce letniej galaretki, miksując na najmniejszych obrotach, ostrożnie i dokładnie , żeby masa się nie zwarzyła. Gotową masę wkładamy na kilkanaście minut do lodówki, wtedy lepiej będzie się trzymała na torcie.

Do nasączenia blatów zrobiłam improwizowany poncz z herbatki z czarnego bzu ( miałam sparzoną bo leczę gardło), soku truskawkowego i łyżki wódki.

Przekroiłam tort na 3 blaty, nasączyłam, pierwszy posmarowałam dżemem truskawkowym, drugi masą, resztę masy dałam na wierzch i boki. Przybrałam na górze odcedzonymi z syropu truskawkami i kawałkami galaretki zastudzonej na talerzu.

I tak trzecie urodziny mojego bloga zostały uczczone improwizowanym torcikiem. Dzieci żartowały, że świeczki powinien zdmuchnąć komputer swoim wiatraczkiem… Torcik okazał się pyszny, na pierwsze posiedzenie poszła ponad połowa.

Przy tej okazji dziękuję wszystkim, którzy mnie odwiedzają za miłe słowa w komentarzach. I jak zwykle życzę – Smacznego !

 

 

 

Zupa z młodych pokrzyw

 

Widziałam zupę z młodych pokrzyw na kilku blogach i postanowiłam wypróbować, jak też ona smakuje. Była taka zupa u Izy z Mniam Mniam, ja wzorowałam się na tej z blogu Moja Kawiarenka. Autor poleca dodać trochę młodego szczawiu lub rzeżuchy – dodałam jedno i drugie. Zrobiłam ją na wywarze z warzyw, który sama przygotowałam, od siebie dodałam też trochę soku z cytryny . Autor polecał podawać ją z jajkami na twardo albo z puree z ziemniaków. Miałam zamiar wykorzystać ten drugi pomysł, ale okazało się, ze ziemniaki zużyły dzieci, bo smażyły sobie poprzedniego dnia na kolację frytki. Ugotowałam więc gęstą polentę z kaszki kukurydzianej, zastudziłam, pokroiłam w kostkę i dodałam do zupy.

 

ZUPA Z MŁODYCH POKRZYW Z KOSTKĄ Z POLENTY

Wywar z warzyw z cebulą

czubki i górne liście młodych pokrzyw

garść liści szczawiu

łyżka rzeżuchy z kiełkami

łyżka soku z cytryny

sól do smaku

Polenta :

3/4 szklanki kaszki kukurydzianej

1,5 szklanki wody

łyżka oliwy

sól do smaku

Najpierw poszłam w kąt ogrodu w rękawiczkach nazrywać pokrzyw- same czubki i górne liście. Było to w upalny dzień, w pełnym słońcu i niestety przypłaciłam to ostrym atakiem alergii – uwaga, pokrzywy silnie uczulają, lepiej więc alergicy niech poproszą kogoś innego o ich zerwanie… Ale wracajmy do zupy. Zgodnie ze wskazówkami Tadeusza z Mojej Kawiarenki wypłukałam pokrzywy w kilku wodach, w międzyczasie ugotowałam wywar z włoszczyzny z cebulą i przygotowałam polentę. Na wrzącą wodę z solą i oliwą wrzuciłam mieszając kaszkę kukurydzianą  i gotowałam mieszając aż wchłonęła wodę. Potem ją rozsmarowałam na półmisku, żeby zastygła.

Wywar z warzyw przecedziłam i sparzyłam nim wypłukane liście pokrzyw, szczawiu i rzeżuchy, chwilę pogotowałam dodając sok z cytryny. Zmiksowałam i podałam od razu z pokrojoną w kostkę polentą. Tylko żeńska część rodziny i koleżanka córki odważyły się spróbować tej zupy, panowie powiedzieli, że za takie nowalijki dziękują i dostali zupę szczawiową na rosole, o której innym razem.

Zupa miała przyjemny warzywny smak z lekkim kwaśnym akcentem. Dodatek szczawiu przydał się , bo same pokrzywy są raczej bez smaku, za to bogate w witaminy i mikroelementy. Pokrzywowa okazała się lekką i orzeźwiającą zupą i ciekawie się komponowała z kostką z polenty. Polecam ciekawym nowych smaków. Smacznego !

 

 

Roladki z kurczaka z farszem od uszek

 

Kilka dni temu córki namówiły mnie na zrobienie wigilijnego barszczyku z uszkami. Jest to bez wątpliwości ulubione danie  całej naszej rodzinki i dlaczego niby mamy czekać na nie cały rok ?

Nasz farsz jest przepyszny, składa się z gotowanej fasoli, smażonej cebuli i ugotowanych suszonych grzybów. Tych ostatnich mamy już mało, więc zastąpiłyśmy połowę duszonymi pieczarkami. Chociaż uszek zrobiłyśmy sporo, farszu nam zostało. Postanowiłam go wykorzystać do nadziania roladek z piersi kurczaka, dodając mu do towarzystwa żółty ser.

 

ROLADKI Z KURCZAKA Z FARSZEM FASOLOWO – CEBULOWO-GRZYBOWYM

 

4 filety z kurczaka

4 łyżki farszu do uszek

sól, pieprz, majeranek, papryka słodka

4 małe plastry żółtego sera

Mięso rozbijamy, solimy i posypujemy w/w przyprawami. Na każdym plastrze rozsmarowujemy łyżkę farszu, na to kładziemy plasterek sera i zawijamy w roladki. Smażymy na patelni grillowej, lekko posmarowanej olejem, najpierw złączeniem do dołu, potem po kilka minut z każdej strony.

 

Zjedliśmy je z pyzami drożdżowymi i sosem grzybowo-cebulowym oraz z sałatką ze szczawiu, pokazaną w poprzednim wpisie. Wszyscy wcinali, aż się uszy trzęsły ( w końcu z uszkowym farszem…). Smacznego !

 

Majowa sałatka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zakochać się na wiosnę w maju

Niejedna ma para w zwyczaju

Co jeść w takim stanie

I jakie to danie

Wprowadzi tę parę do raju ?

Pela zapraszając do swojego majowego baru sałatkowego narzekała na zanik atmosfery majowej, czasu miłosci w najpiękniejszym miesiącu roku… Wymysliłam wiec ten limeryk, żeby pokazać właścicielce Baru Salatkowego, że nie jest jeszcze tak źle… I trochę z sentymentu, bo ja w tym roku w maju będę obchodzić okrągłą rocznicę majowego zakochania, które zaowocowało malżeństwem i trójką dzieci…

Sałatka raczej na orzeźwienie po majowych uniesieniach, bo kwaskowa, z majowymi liśćmi szczawiu, ale dosłodzona odrobiną miodu z mniszka lekarskiego. Zrobiłam ją w dwóch wersjach – wegańskiej dla córki  i wegetariańskiej dla reszty rodziny. Myślę, że odrobina czegoś konkretnego w postaci jajek pasujących do szczawiu doda sił zakochanym… Wersja wegańska jest po prostu bez jajek. :

 

SAŁATKA ZE SZCZAWIU Z NOWALIJKAMI

dwie garście liści szczawiu bez ogonków

jasny środek sałaty masłowej

kilka rzodkiewek

kawałek ogórka

dymka ze szczypiorem

kawałek białej rzodkwi

łyżka rzeżuchy

kilka buraczków kiszonych ugotowanych w barszczyku

sól ziołowa, tymianek

pieprz kolorowy świeżo zmielony

3 łyżki oliwy

kilka kr0pel soku z cytryny ( szczaw jest kwaśny) i łyżka wody

łyżeczka miodu z mniszka lekarskiego

2 jajka na twardo

Szczaw dobrze myjemy pod bieżącą wodą, pozbawiamy ogonków i wrzucamy do miski razem z porwanymi liśćmi sałaty. Dodajemy pokrojone w cienkie półplasterki ogórki, bialą rzodkiew, plasterki rzodkiewki , dymkę i solimy sola ziolową. odstawiamy na 10-15 minut. Potem doprawiamy pieprzem, tymiankiem i sosem z powyższych składnikow. Dodajemy pokrojone buraczki i na koniec kladziemy na wierzchu plasterki jajek na twardo, posypujemy szczypiorkiem i rzeżuchą. W wersji wegańskiej jajka pomijamy.

Nie wiem, czy taka sałatka spodoba się zakochanym, ale na majowe śniadanie czy kolację wydaje mi się jak znalazł. Smacznego !

 

 

Ciasto czekoladowo-kawowe z masą serową

Chciałam najpierw nazwać to ciasto innym rodzajem serniko-brownie, ale właściwie do tej nazwy się nie kwalifikuje. Nie jest to bowiem typowe brownie – jest z kakao i kawą a nie z czekoladą i raczej lekkie i  puszyste a nie wilgotne jak brownie. Masa serowa nie jest pieczona razem, tylko położona na zimno na wystudzonym po upieczeniu cieście i zastudzona w lodówce. Masę serową zrobiłam taką, jak na sernik-domek ( taki na herbatnikach, pokazywałam kiedyś) a ciasto to wariacja kawowa na temat mojego czekoladowego ciasta do kuchenki mikrofalowej.

CIASTO CZEKOLADOWO-KAWOWE Z MASA SEROWĄ

Ciasto :

szklanka mąki

1/3 szklanki cukru

łyżka kakao

łyżka kawy mielonej

łyżeczka proszku do pieczenia

spora szczypta imbiru i cynamonu

1/4 szklanki oleju

1/4 szklanki mleka

1/4 szklanki wody gazowanej

1 jajko

Suche składniki mieszam w misce łyżką, dodaję mieszając olej, mleko, wodę gazowaną, na końcu wbijam jajko i dokładnie mieszam. Wstawiam do kuchenki mikrofalowej na 3 min na 500 W, potem na 8 min na 600 W i gotowe. Studzę i robię mase serową:

Masa serowa:

60 dkg mielonego twarogu

3 łyżki cukru-pudru

1/2 kostki masła

Miękkie masło miksuję z cukrem pudrem na puszystą masę, dodaję miksując po łyżce sera. Gotową masę rozprowadzam równo na upieczonym cieście. Posypuję to tartą czekoladą i wstawiam do lodówki na kilka godzin a najlepiej na noc.

Ale to jest pyszne ! Ledwo ocaliłam trochę na dzisiejszy podwieczorek. Kawowe ciasto świetnie się komponuje smakowo z masą serową a całość dopełniają wiórki czekolady na wierzchu ! Robi się szybko a efekt przerasta oczekiwania. Polecam wszystkim . Smacznego !

Semifreddo z kiwi

Kiedyś musiałam szybko zrobić jakis deser, znalazłam dwie śnieżki i dwa owoce kiwi. Utrzepałam więc śnieżki według przepisu a obrane i pokrojone kiwi zmiksowałam i wymieszałam z ubitą śnieżką.

Szybki deser okazał się smaczny i orzeźwiający, ale podwieczorek szybko się skończył, bo wszystkich pognało gdzieś do swoich spraw… Została ponad połowa pianki o smaku kiwi i niewiele myśląc włożyłam ja do okrąglego pojemnika i zamroziłam.

SEMIFREDDO Z KIWI

2 snieżki lub 500 ml kremówki i cukier do smaku

2 owoce kiwi

łyżka soku z cytryny

Śmietankę ubić, kiwi obrać i zmiksować, wymieszac wszystko, dodać sok z cytryny. Część można zjeśc od razu, resztę zamrozić i zjeśc jako deser lodowy – zdecydowanie lepiej smakuje. Ten deser był zrobiony już jakiś czas temu, ja odkryłam zmrożoną piankę akurat, jak zrobiło się gorąco i wtedy była jak znalazł.

Smacznego !

Ta potrawa należy juz do przeszłości, teraz chcę się pochwalić moim dzisiejszym obiadem –  pasztet z fasoli, który zrobiłam na Wielkanoc dla naszej Weganki skojarzył się młodszej córce z farszem do wigilijnych uszek ( robimy z fasoli, cebuli i grzybów). Mała więc zażyczyła sobie na obiad w sobotę ( bo jest w domu i może lepić uszka, co bardzo lubi) wigilijny barszczyk z uszkami. Ponieważ miałam świeżo ukiszony kwas burakowy , zrobiłyśmy wigilijny barszczyk z uszkami . Tyle, że suszonych grzybów mamy już mało, więc połowę zastąpiłyśmy duszonymi pieczarkami. Na dowód, że to nie zdjęcie z Wigilii, położyłam obok kwitnącą właśnie gałązkę bzu :