Miesięczne archiwum: Luty 2011

Serniko-brownie z piernikową nutą

 

Jakże często moimi poczynaniami kulinarnymi rządzi przypadek… Ale dzięki temu powstają dania z nowymi, nieraz bardzo ciekawymi smakami. Tak było i tym razem…

Do wczorajszych klusek zużyłam niemal cały zapas mąki a rodzinka, którą po zakupy posłałam zapomniała mąki kupić. Zabierając się za pieczenie ciasta zastałam w szafce tylko resztki mąki pszennej. Wiele nie potrzebowałam bo planowałam serniko-brownie z niewielkiej porcji, ale do potrzebnej mi szklanki mąki brakowało połowy. Miałam za to makę żytnią i to ją postanowilam dodać. A poniewaz  żytnia kojarzy mi się z piernikiem, dodałam do ciasta nieco imbiru i cynamonu. Ciasto robiłam w kuchence, bo wiem, że tam mi się uda, a walczę z przeziębieniem i nie jestem w najlepszej formie, nie brałam się więc za uruchamianie piekarnika.

 

SERNIKO-BROWNIE Z PIERNIKOWĄ NUTĄ

 

pół szklanki mąki pszennej

pół szklanki mąki żytniej

1/3 szklanki cukru

1/4 szklanki oleju

1/4 szklanki mleka

1 jajko

łyżka kakao

łyżeczka proszku do pieczenia

spora szczypta cynamonu i imbiru

Warstwa serowa:

1/2 serka mielonego waniliowego ( z wiaderka)

2 jajka

4 łyżki cukru

Mąki wymieszałąm w misce z cukrem, kakao, proszkiem do pieczenia i przyprawami. Dodałam mieszając olej, mleko i jajko, wymieszałam dokładnie.Włożyłam ciasto do natłuszczonej formy i wstawiłam do kuchenki na 600 W na 6 minut, żeby się zapiekło – inaczej ser mi się mieszał z ciemnym ( tak powstało serniko-brownie łaciate, które prezentowałam gdzieś rok temu…).

W międzyczasie zmiksowałąm jajka z cukrem, na najniższych obrotach dodawałam serek. Wylałam to na podpieczony spód i wstawiłam do kuchenki na tę samą moc na 8 minut. Po tym czasie ciasto się lało, dodałam mocy (600 W) i wstawiłam jeszcze na 3 minuty- gotowe. Po wystudzeniu w temperaturze pokojowej wstawiłam ciasto do lodówki, żeby się dobrze kroiło.

Wyszło pyszne, dostałam polecenie, by następnym razem zrobić z większej porcji… Smacznego !

 

Zrazy po węgiersku z kluskami

 

To nie jest przepis rodem z kuchni węgierskiej. Nazwałam te zrazy „po węgiersku” bo występują w nich elementy typowe dla tej kuchni- papryka i salami.

Najpierw miały to być bitki z wieprzowej łopatki, ale mięso ładnie rozbiło mi się na duże płaty i postanowiłam je zwinąć w roladki i nadziać czymś. W lodówce  znalazłam salami i zieloną paprykę, dodałąm też cebulę a do sosu troche suszonych pomidorów. Mięso przyprawiłam też słodką papryką.

Jako dodatek padło na kluski , które ja nazywam „rzucanymi” ( zsuwam kawałki ciasta nożem z płaskiego talerza na osolony wrzątek), a prezentowałam je już

tutaj

 

ZRAZY PO WĘGIERSKU

 

4 plastry mięsa wieprzowego

4 plastry salami

4 plastry cebuli

4 paski zielonej papryki

sól, pieprz kolorowy

majeranek, słodka papryka w proszku

suszone pomidory

olej do smażenia

łyżka mąki

Mięso rozbijamy, solimy, posypujemy świeżo zmielonym kolorowym pieprzem, majerankiem i papryką. Na każdy plaster kładziemy kawałek salami, papryki i cebuli, zwijamy w roladki i kładziemy złączeniem na dół na rozgrzany olej – wtedy się nie rozwiną. Obsmażamy z obu stron na brązowo, dodając kawałek cebuli. Wsypujemy pokruszone suszone pomidory ( wystarczy trochę), podlewamy wodą i dusimy pod przykryciem do miękkości, co trwa około godziny, podlewając wodą w razie potrzeby. Na końcu możemy zagęścić sos łyżką mąki rozbełtaną w zimnej wodzie.
Podałam te zrazy z kluskami podobnymi do węgierskich galuszek, z mąki pszennej, jajek i wody gazowanej. Pysznie to wszystko smakowało w towarzystwie surówki na bazie kapusty pekińskiej. Smacznego !

 

Domowa czekolada miętowa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na czekoladowy weekend postanowiłam zrobić domową czekoladę w moim ulubionym smaku. Uwielbiam nadziewaną miętową czekoladę i chciałam zrobić coś podobnego. Postanowiłam wykorzystać likier miętowy do uzyskania pożądanego smaku , poza tym zrobić w środku jasną warstwę, żeby czekolada wyglądała, jak nadziewana.

 

DOMOWA CZEKOLADA MIĘTOWA

 

1/2 kostki masła

1/2 szklanki cukru

2 łyżki mleka lub słodkiej śmietanki

2 łyżki kakao

łyżka mąki ziemniaczanej

4 łyżki likieru miętowego

ok. 1,5 szklanki mleka w proszku

Masło, mleko i cukier rozpuszczamy ( ja w kuchence mikrofalowej, 3 min na 600 W). Do lekko przestudzonego dodajemy likier miętowy i dzielimy na 2 części. Do jednej dodajemy kakao, do drugiej mąkę ziemniaczaną, intensywnie mieszając. Wlaściwie tej mąki można dodać do obu części, bo dzięki niej czekolada staje się bardziej aksamitna w konsystencji. Studzimy obie polewy do temperatury pokojowej i wtedy dodajemy kolejno do każdej mleko w proszku – ok 3/4 szklanki do każdej części. Aby czekolada po zastudzeniu miała odpowiednią twardość, dodajemy tyle mleka w proszku, aż ledwo uciągniemy łyżkę, którą mieszamy masę.

Czekoladę rozsmarowałam w pojemniku- najpierw połowę ciemnej warstwy, potem jasną, na koniec resztę ciemnej. Wstawiłam do lodówki do zastygnięcia. Po 2-3 godzinach jest gotowa.

Nie smakuje jak typowa czekolada, ale taką możemy sobie kupić w sklepie. Ma swój specyficzny smak, ale bardzo atrakcyjny. Likier miętowy zrobił swoje, czuć wyraźny posmak mięty z lekką nutą alkoholu. Cieszyła się dużym powodzeniem, żeby zrobić dziś zdjęcia w świetle dziennym musiałam zaapelować o umiar… Smacznego !

 

 

Ryba w pomarańczach

 

rybpom

Te pomarańcze to przypadek. Miała być ryba z warzywami w białym winie, ale wróciwszy do domu na weekend, nie zastałam w lodówce żadnych warzyw oprócz marchewki… Po drodze kupiłam pomarańcze i nie pozostało mi nic innego, jak dodać je do ryb… Tym bardziej, że nie były bardzo słodkie, raczej kwaskowe.Dobrałam do tego kontrastowe przyprawy – ulubiony do ryb estragon, kolorowy i ziołowy pieprz oraz suszone pomidory. Aha, żeby było to  bardziej urozmaicone, wkroiłam jeszcze winne jabłka. Wyszło danie niezwykłe ale ciekawe i smaczne…

 

RYBA W POMARAŃCZACH I BIAŁYM WINIE

 

kilogram filetów z białej ryby

2 kwaskowe pomarańcze

2 winne jabłka

kilka suszonych pomidorów

1/2 szklanki białego wina

1/2 szklanki bulionu warzywnego

sok z cytryny

sól, pieprz kolorowy i ziołowy

estragon

oliwa, kawałek masła

Pokrojone filety skropiłam sokiem z cytryny. Po kilku minutach posoliłam i posypałam przyprawami- pieprz kolorowy był świeżo zmielony. Dodałam obrane i pokrojone w plastry pomarańcze , pokruszone suszone pomidory oraz kawałki obranych jabłek, wymieszałam to z oliwą w żaroodpornym naczyniu. Wlałam bulion warzywny, położyłam na wierzch kilka wiórków masła i wstawiłam do piekarnika na 15 min na 180 C. Potem wlałam wino, przykryłam i dopiekłam 10 minut.

Można zjeść z ziemniakami z wody, pasował by też z ryż lub biały chleb. Smaki były zaskakująco zharmonizowane.

Smacznego !

 

rywpom

 

 

Wątróbka z kolorową papryką i jutrzejszy Dzień Kota

 

Wpadłam dziś na trochę do domu, żeby zobaczyć, co się dzieje i przejrzałam zasoby zdjęciowe pod kątem jutrzejszego Dnia Kota. Jutro nie będę miała dostępu do komputera, więc wpis niejako z wyprzedzeniem.

Moje koty bardzo lubią wątróbkę – Frida surową a Nuki smażoną. Dostaną jutro swoje porcje a ja dziś pokazuje wątróbkę smażoną z kolorową papryką, którą robiłam i sfotografowałam jakiś czas temu.

 

WĄTRÓBKA Z KOLOROWĄ PAPRYKĄ

 

1/2 kg wątróbki drobiowej

2 cebule

czerwona, żółta i zielona papryka

sól, pieprz czarny i kolorowy

papryka wędzona

olej do smażenia

Postanowiłam usmażyć wątróbkę i paprykę osobno, bo razem mogły by mieć nieciekawy kolor.

Na jednej patelni podsmażyłam oczyszczoną i wypłukaną wątróbkę, posypujęc ją pieprzem i wędzoną papryką i soląc tuż przed przełożeniem na talerz. Na drugiej patelni usmażyłam pokrojone cebule i papryki, doprawiając solą i kolorowym pieprzem.Podałam wątróbke w towarzystwie papryki i ziemniaków z wody. Pasowało to wszystko do siebie. Smacznego !

 

 

Wszystkim blogerkom, właścicielkom kotów i ich pupilom z okzji jutrzejszego Dnia Kota życzę smacznych potraw i miłego miziania.

A oto kot, który mi towarzyszy podczas spacerów po kuracyjnym parku – rudy, jak ten Szarlotka :

 

Indyk z warzywami, dietetycznie

 

 

 

Bardzo się ucieszyłam, jak dostałam do wypróbowania patelnię ceramiczną Dry Cooker firmy Delimano. Przede wszystkim dlatego, że nie wymaga ona wiele tłuszczu, wystarczy dosłownie kropla. Patelnia ma na środku taki niby „kominek” z dziurkami i po przykryciu dania poikrywką poddawane jest ono działaniu pary. Mam sporo pomysłów , co na niej zrobić ( można nawet ciasto, Ola z Dwóch Smaków pokazywała), ale na pierwszy ogień poszło mięso z warzywami, bo do takich dań ta patelnia jest idealna. Mięso to piersi z indyka a warzywa – gotowa mrożonka miks dyniowy, którą poleciła mi córka.

 

INDYK Z WARZYWAMI Z PATELNI DRY COOKER

 

ok. 1/2 kg piersi indyka

mieszanka miks dyniowy (dynia, cukinia, marchewka, ananas i groszek)

sól, pieprz czarny i ziołowy

imbir w proszku, tymianek

kropla oleju

łyżka wody (opcjonalnie)

Patelnię Dry Cooker należy po każdym myciu posmarować lekko olejem, wtedy nic nie przywiera. Mięso pokroiłam w kostkę i obsypałam przyprawami. Wlałam odrobinę oleju i najpierw podsmażyłam mięso do zrumienienia, kilka minut. Dodałam lekko rozmrożone warzywa i łyżkę wody, bo nigdzie nie moglam się doczytać, czy trzeba dodać wody, aby wytworzyła sie para, która cyrkulując wspomaga duszenie na patelni. Potem okazało się, że nie jest to konieczne, ale jak chce się uzyskać  sos, to warto wodę dodać. Zamieszałam potrawę i przykryłam szczelną szklaną pokrywką. Zabrałam się za gotowanie ryżu do tego i zajrzałam po 20 minutach do patelni. Mięso było już miękkie a warzywa ugotowane al dente, wytworzył się też przyjemny sosik. Zamieszałam więc i przykryłam pokrywką dosłownie na chwilę, potem wyłączyłam i zostawiłam na kilka minut, żeby „doszło”.

Podałam tę potrawę z ryżem ugotowanym na sypko. Bardzo mi to smakowało, mięso przeszło aromatem warzyw, rodzinka też była zadowolona z nowego dania. O zastosowaniach patelni i przepisach na dania z niej można przeczytać na stronie www.delimano.pl.

Smacznego !

 

Grillowany oscypek z żurawiną na konkurs

 

Niedawno dostałam zaproszenie do udziału w konkursie na kulinarny blog roku. Co miesiąc są nowe zadania. W lutym  to przekąski karnawałowe w polskim stylu. Kiedy się zastanawiałam co zrobić, mój mąż z córką wrócili z feryjnego wyjazdu w góry i przywieźli do domu zamówione oscypki. Od lata miałam trochę zamrożonej żurawiny, postanowiłam więc zrobić dźem żurawinowy i podać grillowane ( z konieczności na patelni) oscypki z żurawiną takie, jakie można zjeśc na ulicy w górach . Wykorzystałam jednak duże oscypki, które pokrojone w plastry łatwiej ugrillować.

 

GRILLOWANE OSCYPKI Z DŻEMEM ŻURAWINOWYM

 

duży oscypek wędzony

szklanka żurawin

1/2 szklanki cukru

Najpierw zrobiłam dżem. Odłożyłam troche żurawin na koniec, a resztę włożyłam do garnuszka z niewielką ilością wody i rozgotowałam. Do rozgotowanych dodałam cukier i resztę żurawin i pichciłam na wolnym ogniu aż do momentu, gdy wylany na talerzyk dżem nie rozlewał się, tylko zastygał.

Oscypka pokroiłam na plastry ok centymetrowe. Posmarowaną cienko olejem patelnię rozgrzałam, ułożyłam plastry serka, zmniejszyłam ogień i smażyłam ok 2 minuty z obu stron, aż pokazały się na nich brązowe paski.

Prosto z patelni przełożyłam oscypki na półmisek, na każdy plaster położyłam trochę przestudzonego dżemu i posypałam suszoną żurawiną, którą pogryzaliśmy do ciepłych oscypków.

Ostro- słony smak oscypka komponuje się z kwaśno-słodkim dżemem i świetnie nadaje się na przekąskę, nawet pod kieliszeczek czegoś mocniejszego… Smacznego !

A komu sie spodobało, może na moj przepis zagłosować

tutaj

 

Torcik z bakaliami

 

Dziś mój blog obchodzi tysięczny dzień  istnienia ! Ale to zleciało ! Już przy wielu okazjach pisałam, jak wiele radości daje mi prowadzenie bloga i jak bardzo cenię sobie internetowe i nie tylko znajomości dzięki niemu zawarte.

Na tę okazję zaprezentuję torcik, który  zrobiłam dla uczczenia naszej niedawnej rocznicy ślubu. Rok temu była okrągła, więc teraz skromniej i bez zadęcia. Torcik zrobiłam na bazie biszkoptu upieczonego w formie- serduszku ( przepis na mój biszkopt podawałam wiele razy). Walczyłam z przeziębieniem i poszłam na skróty, przełożyłam go dwoma gatunkami dżemu. Górę ozdobiłam starym, dawno nie używanym sposobem, podpatrzonym od którejś z sióstr – podsmażonymi na maśle bakaliami i polewą czekoladową.

TORCIK  Z BAKALIAMI I POLEWĄ

Biszkopt

Słoiczek musu jabłkowego

Słoiczek dżemu z owoców leśnych

Szklanka polewy czekoladowej

Po garści orzechów włoskich i arachidowych, płatków migdałowych

Rodzynki, suszona żurawina

Kandyzowana skórka pomarańczowa

2 łyżki masła

Upieczony i wyjęty z formy biszkopt studzimy i przekrawamy na trzy blaty. Smarujemy pierwszy musem jabłkowym, nakładamy drugi, smarujemy dżemem, nakładamy trzeci.

Obrane orzechy siekamy, niezbyt drobno, płatki kruszymy w dłoni. Na roztopione na patelni masło wrzucamy orzechy i płatki, po chwili dodajemy żurawinę i rodzynki ( tak po 3 łyżki), na końcu wrzucamy skórkę pomarańczową i smażymy to kilka minut, aż rodzynki i żurawina napęcznieją.

Lekko przestudzone bakalie rozkładamy na wierzchu torciku i polewamy gorącą polewą, niedokładnie, tak, żeby kawałki bakalii wystawały spod polewy- wtedy atrakcyjniej wygląda.

Szybki torcik bardzo nam smakował i uznałam go za godny wpisu na 1000 dni bloga. Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich moich stałych bywalców i okazyjnych czytelników. Smacznego !

 

Roladki z kurczaka z papryką i boczkiem

 

Wczoraj rodzinka wróciła z zimowych ferii i zrobiłam coś specjalnego na obiad. Moją ulubioną formą przyrządzania filetów z kurczaka są roladki z jakimś dobrym nadzieniem. Ostatnio robiłam takie na patelni grillowej, dziś zrobiłam panierowane i to w bułce z dodatkiem wiórków kokosowych. Do środka włożyłam chudy wędzony boczek, paski kolorowej papryki, a żeby to połączyć, posmarowałam je jeszcze serkiem topionym.

 

PANIEROWANE ROLADKI Z KURCZAKA Z PAPRYKĄ I BOCZKIEM

 

4 filety z kurczaka

4 plasterki chudego wędzonego boczku

po 4 paski żółtej i czerwonej papryki

mały serek topiony

sól, pieprz czarny i kolorowy

papryka wędzona

jajko do panierowania

tarta bułka i wiórki kokosowe ( pół na pół)

olej do smażenia

Filety rozbijamy dość cienko, bo sporo włożymy w środek i nie mogą być zbyt grube. Solimy je, posypujemy pieprzami i papryką wędzoną. Paski papryki podsmażamy na oleju aż zmiękną, lekko solimy.

Plastry mięsa smarujemy serkiem topionym, układamy na tym paski papryki a w środek boczek. Zawijamy ciasno roladki, obtaczamy je w rozbełtanym jajku i w bułce tartej zmieszanej pół na pół z  wiórkami kokosowymi. Smażymy na oleju po kilka minut ze wszystkich stron, na rumiano.

Bardzo nam sie spodobało takie połączenie smaków a chrupiąca panierka okazała się doskonałym wykończeniem roladek, Smacznego !

 

Skrzydełka w sokach owocowych i karmelu

 

Przepis na te skrzydełka zaczerpnęłam z „Kuchni chińskiej” Katarzyny Pospieszyńskiej i był to przepis na gołąbki w sokach owocowych. Pomyślałam , że do skrzydełek będzie pasował. Zmodyfikowałąm go nieco, bo dostałam niespodziewany bonus w postaci kilku łyżek karmelu, w którym moja córka smażyła sobie greipfruta na śniadanie. Zdeglasowałam go sokiem jabłkowym i otrzymałam pyszny składnik marynaty i sosu.

 

SKRZYDEŁKA W SOKACH OWOCOWYCH I KARMELU

 

1/2 kg skrzydełek

2 łyżki karmelu

sok z jednej pomarańczy ( w sezonie może być z czerwonych i białych porzeczek , z pół szklanki)

1/2 szklanki soku jabłkowego

1/2 szklanki bulionu warzywnego

sól, pieprz ziołowy i cytrynowy

sproszkowany imbir

olej do smażenia

Umyte i osuszone skrzydełka posoliłam, posypałam pieprzami i imbirem, skropiłam obficie zdeglasowanym sokiem  karmelem i wstawiłam do lodówki na pół godziny.

Potem podsmażyłam na rozgrzanym oleju, na brązowo. Podlewałam je na zmianę resztą karmelu z sokiem, do którego dodałam też pomarańczowy i bulionem tak, żeby płynu było nie więcej, niż centymetr.Gdy były już miękkie, dodałam resztę płynów i krótko zagotowałam.

Wyszły pyszne, z chrupiącą skórką, o przyjemnym owocowo- karmelowym smaku wzmocnionym imbirem. Podałam je z polentą, do której sosik świetnie pasował i surówką na bazie kapusty pekińskiej.Syn, bo jeszcze dziś tylko on był recenzentem, był nimi zachwycony. Ja też… Smacznego !