Miesięczne archiwum: Styczeń 2011

Schabowy w ziołach z warzywami

 

Wykorzystuję to, że część rodziny jest na zimowych feriach i jadam mniej kalorycznie. Dziś robiłam obiad dla siebie i syna – miałam kawałek schabu akurat na dwa kotlety. Zamiast zrobic tradycyjne schabowe panierowane, obtoczyłam je w ziołach i usmażyłam na patelni grillowej. Ja zjadłam do tego gotowane warzywka z gotowej mrożonki.

 

SCHABOWY W ZIOŁACH

 

kawałek schabu na kotleta

sól, pieprz ziołowy i kolorowy

majeranek, tymianek, rozmaryn

Kotlety rozbiłam, posoliłam i posypałam pieprzami i ziołami, dość obficie. Swojego usmażyłam z obu stron po kilka minut na posmarowanej cienko olejem patelni grillowej, dla syna zrobiłam nieco bogatszy i bardziej kaloryczny – złożyłam na pół a w środek włożyłam plastry sera żółtego i szynki, smażyłam troszkę dłużej.

Jak już wspomniałam – ja zjadłam z warzywami ugotowanymi w kuchence – mieszanka kalafiorów, brokułów i marchewki, lekko posolona. Syn nie dietuje, więc mu zrobiłam do tego w mikrofalówce

szybkie frytki

Ziołowe schabowe okazały się bardzo smakowite i pasowały do warzyw, wyszedł pyszny lekki obiadek. Smacznego !

 

Truskawkowy sernik na zimno

 

Z zainteresowaniem śledziłam poczynania Oczka w produkcji serniczka na zimno, uwieńczone zdobyciem tytułu kuchennej boginii. Pozazdrościłam jej , zachciało mi się lata w środku zimy i zrobiłam na ten weekened nie dosyć, że sernik na zimno, to jeszcze w truskawkowych smakach.Sernik troche nietypowy, bo lżejszy, z dodatkiem jogurtu a to dlatego, że próbuję zrzucić co nieco kilogramów… Zwieńczyłam go galaretką w podobnym, letnim smaku – poziomkową.

 

TRUSKAWKOWY SERNIK NA ZIMNO

 

duży jogurt naturalny

2 serki homogenizowane

galaretka truskawkowa + łyżka żelatyny

2 łyżki cukru-pudru

pół szklanki zmiksowanych truskawek z kompotu

galaretka poziomkowa

jabłka z kompotu do galaretki

Truskawkową galartekę i żelatynę zmieszałam i rozpuścłam w szklance wrzątku. Studziłam mieszając dokładnie, żeby mi się żelatyna nie ustała na dole. Gdy ostygła i zaczęła się lekko ciągnąć, chwyciłam za trzepaczkę – rózgę i za jej pomocą połączyłam galaretkę z serkami, jogurtem, cukrem-pudrem i truskawkami. Wlałam do formy, wygłądziłam i wstawiłam do lodówki, po czym rozpuściłam według przepisu galaretkę poziomkową. Ją też studziłam mieszając.

Po godzinie serniczek lekko zastygł, poukładałam na nim jabłka z kompotu i polałam delikatnie niewieklą ilością galaretki, żeby się „przykleiły” i włożyłam z powrotem do lodówki. Za pół godziny wlałam resztę galaretki i zastudziłam.

Cała operacja przebiegała wczoraj wieczorem- rano serniczek do kawy był już gotowy. Myślę, że w dzień wystarczy kilka godzin.

Tytułu boginii nie zyskałam – moim celem było poprawianie apetytu syna, nadwerężonego przez antybiotyki. Ulubiony deser zrobił swoje – smacznego !

 

 

Zapiekanka ziemniaczana z papryką

 

Zapiekanki na bazie ziemniaków to jedno z ulubionych dań mojej rodzinki. Dodaję do nich to, co znajdę w lodówce – tym razem był to wędzony boczek, kiełbaski, cebula i kolorowa papryka. Wszystko to najpierw podsmażyłam, poukładałam wartswami przekładając ugotowanymi w mundurkach i pokrojonymi w plastry ziemniakami, przyprawiłam i posypałam statym żółtym serem.

 

ZAPIEKANKA ZIEMNIACZANA Z PAPRYKĄ

 

ok. kilograma ziemniaków, ugotowanych w mundurkach

zielona, czerwona i zółta papryka

2 duże cebule

20 dkg boczku wędzonego

3 laski kiełbasy zwyczajnej

olej do smażenia

sól, pieprz, papryka słodka i wędzona

pieprz ziołowy, tymianek, majeranek

15 dkg żółtego sera

Przestudzone ziemniaki obrałam i pokroiłam w plastry. Kawałki boczku podsmażyłam na suchej patelni a na wytopionym tluszczu usmażyłam plasterki kiełbasek.

Na drugiej patelni na oleju podsmażyłam pokrojoną w plastry cebulę i paski papryki, dodałam pieprz ziołowy i czarny, paprykę słodką i wędzoną, poddusiłam do miękkości.

W naczyniu żaroodpornym układałam warstwami ziemniaki ( posypałam solą, pieprzem, majerankiem i tymiankiem), boczek z kiełbaskami, znów ziemniaki, paprykę z cebulą i powtórzyłam warstwy. Na końcu posypałam tartym żółtym serem i wstawiłam do piekarnika z termoobiegiem w temp. 160 C na 20 minut.

Zapiekanka okazała się pyszna. Szkoda, że główny amator takich dań, mój syn jej nie spróbował, ale leżał wtedy z gorączką i cały dzień tylko pił a jedyne, co zjadł to domowy kisiel jabłkowy. Ale już jest prawie zdrowy ! Zrobię mu podobną niebawem.

Smacznego !

 

Szynka pieczona na ciepło i na zimno

 

Czasem mam dość sklepowych wędlin i kupuję ładny kawałek mięsa, żeby sobie taką wędlinę wyprodukować. Tym razem był to kawałek szynki. Część upieczonego mięsa wykorzystaliśmy jako wędlinę do kanapek a część jako bazę do obiadu.

Szynki było około kilograma. Najpierw ją natarłam solą, pieprzem czarnym i ziołowym oraz imbirem i skropiłam sosem sojowym i oliwą. Włożyłam do lodówki na godzinę, żeby przeszła marynatą.

Potem ją obsmażyłam w rondlu na oleju na brązowo z każdej strony, podlałam wodą i dusiłam pod przykryciem do miękkości, uzupełniejąc wodę od czasu do czasu. Szynka była gotowa, gdy wbity w nią widelec wchodził bez oporu. Wyjęłąm ją z rondla i wystudziłam na talerzu.

Na zdjęciu jej faktura jest nieco porowata, ale to dlatego, że chciałam zrobić zdjęcie w świetle dziennym i nie poczekałam, aż zupełnie ostygnie…

 

 

Część upieczonej szynki wykorzystałam do obiadu :

 

SZYNKA PIECZONA Z PIECZARKAMI I SEREM

 

4 plastry pieczonej szynki

4 plastry wędzonego boczku

4 plastry żółtego sera

4 łyżki duszonych pieczarek

Na plastrach szynki układamy boczek, na to pieczarki, przykrywamy żółtym serem. Zapiekamy w piekarniku do stopienia sera a jeśli się spieszymy, możemy po prostu podgrzać w kuchence mikrofalowej.

Szynkowe „grzanki” podałam z ziemniakami i sosem od pieczenia szynki. Cieszyły się dużym powodzeniem, jak i wędlina z pieczonej szynki na zimno. Smacznego !

 

Racuchy jogurtowe

 

Uwielbiam racuchy ! Wolę je, niż pączki, a już zdecydowanie bardziej wolę smażyć racuchy, niż pączki – potrzeba o wiele mniej tuszczu, całą czynność jest łatwiejsza i prostsza i nie trzeba stać w kuchni w oparach tłuszczu,,,

Te miały być początkowo serowe, takie jak pokazywałam ubiegłej zimy, ale postanowiłam spróbować czegos nowego i lżejszego- dodałam więc zamiast sera jogurt naturalny. wyszły pyszne, z lekkim serowym posmakiem, lekkie i puszyste,

 

RACUCHY JOGURTOWE

 

1/2 kg mąki

30 g drożdży

pół szklanki mleka

szklanka jogurtu naturalnego

1/3 kostki stopionego masła

3 jajka

4-5 łyżek cukru

szczypta soli

Najpierw roztarłam drożdże z łyżeczką cukru i niewielką ilością letniego mleka, posypałam łyżką mąki i odstawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. W międzyczasie stopiłam masło i roztrzepałam jajka z cukrem.
Do miski z mąką wsypałam trochę soli, dodałam wyrośnięte drożdże, jajka z cukrem ( mieszając cały czas), potem stopione, letnie masło i jogurt, wyciągnięty wcześniej z lodówki. Wyrobiłam to drewnianą łyżką, aż ciasto odstawało od brzegów miski i pojawiły się pęcherzyki powietrza. Przykryłam ściereczką i odstawiłam w ciepłe miejsce, do podwojenia objętości.
Na patelnię z kilkumilimetrową warstwą rozgrzanego oleju kładłam łyżką owalne placuszki, przykryłam pokrywką, a gdy spód się zrumienił a wierzch ściął, przewracałam i dosmażałam bez przykrycia. Gdy tłuszcz zaczyna się zbytnio rozgrzewać, wrzucałam małe kawałeczki surowego ziemniaka – dzięki temu racuchy się nie przypalały.

Po odsączeniu na papierowych ręcznikach, jeszcze gorące otaczałam w cukrze-pudrze z dodatkiem cukru waniliowego. Pyszne były na ciepło i na zimno, a najlepsze lekko wystudzone, letnie. Smacznego !

 

 

Boeuf strogonow bez śmietany

 

Zobaczyłam dzisiaj strogonowa u Dorotki z Pozytywnej Kuchni i przypomniało mi się, że też robiłam to danie jakiś czas temu, zdjęcia leżą sobie w folderze, pora więc na prezentację.

Pokazywałąm już na moim blogu strogonowa, ale był nietypowy, z

sosem śliwkowym

Tym razem zrobiłam klasyczny, pomidorowy, wykorzystując zalewę od pomidorów z puszki. Tyle tylko, że nie dodałam śmietany, bo jakoś u nas nie cieszą się powodzeniem śmietanowe sosy.

 

BOEUF STROGONOW Z POMIDORAMI

 

60 dkg chudej wołowiny

25 dkg pieczarek

2 duże cebule

3/4 szklanki zalewy od pomidorów z puszki

sól, pieprz czarny i ziołowy

słodka papryka

rosół do podlewania

olej do smażenia

Pokrojoną w kostkę I przyprawioną wołowinę podsmażałam partiami na patelni, do zbrązowienia i przekładałam do rondla, gdzie się dusiła. Dalej na patelni podsmażyłam cebulę i dodałam do mięsa. Następnie, też partiami smażyłam na patelni małe pieczarki, pilnując, żeby się smażyły a nie dusiły we własnym soku ( nauczyłam się tego na filmie „Julia & Julie ” ).

Dodałam pieczarki do duszącego się mięsa z cebulą  i podlewałąm rosołem co jakiś czas, aż udusiło się wszystko na miękko. Wtedy dodałam zalewę pomidorową.

Strogonow najlepszy jest z kluskami i taki był właśnie ten śliwkowy, który robiłam wcześniej. Tym razem podałam strogonowa z drożdżowymi pyzami, które świetnie pasują do wszelkich mięs z sosem. Jak je zrobić, pokazałam

tutaj

Rodzinka pamiętała śliwkowy z kluskami, ale w takiej wersji też spotkał się z uznaniem. Smacznego !

 

Domowy kisiel jabłkowo-daktylowy

kijab

Mojej Najmłodszej zachciało się kisielu, a akurat nie miałam w domu żadnego gotowego. Miałam za to w szafce mąkę ziemniaczaną i to wystarczyło na początek pomysłu.

Wybrałam najprostszy smak – jabłkowy a po namyśle postanowiłam go wzbogacić. Przypomniały mi się moje zimowe kompoty z jabłek, do których dodaję suszone owoce – morele, figi albo po prostu rodzynki. Do kisielu postanowiłam dodać kilka suszonych daktyli a dla ożywienia trochę soku z cytryny.

KISIEL JABŁKOWO-DAKTYLOWY

2 szklanki wody

jabłko

kilka suszonych daktyli

1,5 łyżki cukru

łyżeczka soku z cytryny

czubata łyżka mąki ziemniaczanej

 

Do garnka wlewamy 1,5 szklanki wody, dodajemy obrane i pokrojone jabłko i daktyle, cukier i gotujemy ok 5 minut od zagotowania. Wtedy dodajemy sok z cytryny.

Mąkę ziemniaczaną rozprowadzamy w 1/2 szklanki zimnej wody i wlewamy do gotujących się jabłek, mieszamy dokładnie aż do zagotowania. Wlewamy do miseczki i zajadamy ciepły lub zimny. Córka zjadła ciepły i skomentowała „ale to było dobre” !

Smacznego !

 

Kurczak w orientalnych smakach

 

 

Moja córka dostała w przesyłce od koleżanki z Japonii sos teriyaki i postanowiłam zamarynować w nim kurczaka. Do towarzystwa dodałam trochę słodkiego sosu chili i koncenrat pomidorowy rozprowadzony rosołem. Z przypraw sypkich dołożyłam mielony imbir i pieprz cytrynowy. Mięso wyszło niezwykle smaczne i soczyste.

 

KURCZAK ORIENTALNY

 

4 filety z kurczaka

Marynata:

2 łyżki sosu teriyaki

2 łyżki słodkiego sosu chili

łyżka koncentratu pomidorowego

4 łyżki rosołu

imbir mielony

pieprz cytrynowy

Piersi kurczaka pokroić i lekko rozbić. Z podanych powyżej składników zrobić marynatę, obtoczyć w niej kawałki mięsa i włożyć do lodówki na co najmniej pół godziny.

Smażyć na patelni grillowej posmarowanej cienko olejem, z obu stron po kilka minut.

Można potem zdeglasować patelnię rosołem i niewielką ilością białego wina – powstanie smaczny sosik. Orientalny kurczak wywołał zachwyt domowników i zamówienie na powtórkę. Smacznego !

 

 

Sałatka makaronowa z brokułami

 

Miałam ochotę na sałatkę z brokułem i wymyśliłam, żeby była na bazie makaronu. Jako dodatki wylądowały w niej warzywa, które akurat miałam w lodówce – zielony ogórek, żólta i zielona papryka, pomidor, seler naciowy. Doprawiłam ją oliwą, tymiankiem i kolorowym pieprzem.

 

SAŁATKA MAKARONOWA Z BROKUŁEM

 

miseczka ugotowanego makarony kokardki

pół brokuła

po pół żółtej i zielonej papryki

kawałek zielonego ogórka

łodyga selera naciowego

pomidor pozbawiony pestek

oliwa

sól, tymianek

pieprz ziołowy

świeżo zmielony kolorowy pieprz

Brokuła ugotowałam w wodzie z dodatkiem mleka, soli i odrobiny cukru, wystudziłam.

Pokroiłam paprykę, seler naciowy, ogórka i posoliłam. Dodałam do tego makaron, pomidor, brokuła,polałam oliwą, przyprawiłam tymiankiem, pieprzem ziołowym i kolorowym, wymieszałam. Wstawiłam do lodówki, żeby się „przegyzła” na 15 minut.

Zjedliśmy ją na kolację, z dużym apetytem. Smacznego !

 

 

 

Placek marchewkowo-kokosowy z gruszką

 

Nie jestem dziś w najlepszej formie, dlatego na weekend postanowiłam zrobić ciasto nie w piekarniku a w kuchence. Zdecydowałam się na placek marchewkowy , bo dodatnie temperatury za oknem sprzyjają zajadaniu czegoś lżejszego. Dodałam do niego wiórki kokosowe a w lodówce znalazłam zapomnianą gruszkę i też wyladowała w placku, bo pasowała mi smakowo. Efekt wyszedł spodziewanie smakowity.

PLACEK MARCHEWKOWO-KOKOSOWY Z GRUSZKĄ

 

2 średnie marchewki

gruszka, niezbyt miękka

1/2 szklanki wiórków kokosowych

1/3 szklanki oleju

1/3 szklanki mleka

1/3 szklanki wody gazowanej

ok. szklanki mąki

2 jajka

2 łyżki cukru

łyżka cukru z wanilią

2 łyżeczki proszku do pieczenia

Marchewki i obraną gruszkę starłam na drobnej tarce. Dodałam do tego mieszając widelcem olej, jajka, cukier zwykły i waniliowy , mleko, wiórki, potem dodawałam mąkę z proszkiem na zmianę z wodą gazowaną.

Włożyłam do natłuszczonego naczynia i wstawiłam do kuchenki najpierw na 4 min na 500 W, potem na 12 minut na 600 W. Kto chce, może upiec w piekarniku na 180 C, około 40 minut.Po przestudzeniu możemy posypać cukrem-pudrem.

Placek wyszedł przyjemnie wilgotny a połączenie smaków marchewki, wiórków i gruszki dało pyszny efekt. Smacznego !