Miesięczne archiwum: Grudzień 2010

Bajaderki piernikowe z pistacjami

 

 

Zostało mi ze Świąt kawałek piernika, który tym razem piekłam tradycyjnie, w piekarniku. Był to prezentowany niedawno

piernik z powidłami

Postanowiłam go pokruszyć i wykorzystać do zrobienia czekoladowych kulek, dodając do masy pokruszone drobno orzechy i migdały. Obtoczyłam je w  posiekanych pistacjach, które ocalały przez Święta tylko dlatego, że o nich zapomniałam. Wyszły wypasione bajaderki, pyszne i akurat na pożegnanie starego roku.

 

BAJADERKI PIERNIKOWE Z PISTACJAMI

szklanka okruszków piernika

1, 5 szklanki polewy czekoladowej ( może być rozpuszczona czekolada)

2 łyżki posiekanych migdałów

3 łyżki posiekanych orzechów włoskich

3 łyżki posiekanych pistacji do otoczenia

łyżka rumu

Do przestudzonej polewy dodajemy posiekane orzechy i migdały, dodajemy pokruszony piernik , rum , mieszamy i wstawiamy do lodówki na ok. 2 godziny.

Potem formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego i otaczamy w pokruszonych pistacjach. Wstawiamy do lodówki do całkowitego zastudzenia. U mnie właśnie zastygają, ale spróbowałam i zaręczam- niebo w gębie. Smacznego !

 

WSZYSTKIM MOIM BLOGOWYM PRZYJACIOŁOM, ZNAJOMYM I ODWIEDZAJĄCYM ŻYCZĘ WSPANIAŁEGO SYLWESTRA I SPEŁNIENIA MARZEŃ W NOWYM ROKU !

 

Zimowa sałatka owocowa

 

Tęsknię za latem… Za czasem, kiedy wychodzi się do ogródka po składniki na sałatkę owocową… Cóż, w ogrodzie prawie półmetrowa warstwa śniegu, sałatka owocowa powstała więc z tego, co dostępne jest zimą : Pomarańczy, mandarynek, kiwi, bananów, gruszki i zapuszkowanych brzoskwiń.

 

ZIMOWA SAŁATKA OWOCOWA

 

pomarańcza

3 mandarynki

2 banany

2 kiwi

gruszka

6 połówek brzoskwiń z puszki

kilka łyżek syropu z brzoskwiń

Owoce obieramy, dzielimy na cząstki, kroimy na kawałki, mieszamy w misce i polewamy syropem. Zajadamy wspominając letnie sałątki owocowe na przykład z malinami… Smacznego !

 

Makowiec zawijany

 

Człowiek uczy się całe życie… Rok temu, jak robiłam makowiec zawijany, wyszła mała katastrofa – zbyt luźne ciasto zmieszalo mi się przy zawijaniu z masą makową i wyszedł mi makowiec łaciaty – z resztą smaczny i dobrze wypieczony…Poza tym robiłam go rok temu w wersji wegańskiej – w tym roku córka stwierdziła, że za makowcem to ona nie przepada, zrobiłam więc normalny, na cieście z mlekiem i jajkami, z masą z prawdziwym miodem.

A z jakiej nauki skorzystałam ? Otóż Olcik, podając w Weekednowej Piekarni przepis na zrolowaną kanapkę drożdżową, napisała, żeby resztę mąki dodać do wyrośniętego już ciasta i jeszcze raz wyrobić. Korzystam z tej rady przy każdym cieście drożdżowym wymagającym wałkowania lub zawijania i udaje mi się. W tym roku makowiec się pięknie zrolował – na zdjęciach tego tak dobrze nie widać, bo sfotografowałam końcówkę – wciąż o nim zapominałam, bo szybko się rozchodził…

 

MAKOWIEC DROŻDŻOWY ZAWIJANY

 

1/2 kg mąki pszennej

30 g drożdży

szklanka mleka

3 jajka

1/3 kostki masła

4 łyżki cukru

2/3 puszki masy makowej

2 łyżki płynnego miodu

bakalie – orzechy, migdały, siekane morele suszone, daktyke, śliwki, skorka pomarańczowa, rodzynki

Drożdże roztarłam z lyżeczką cukru, dodałam 1/3 szklanki letniego mleka, wymieszałam, posypałam łyżką mąki i odstawiam do wyrośnięcia.

W międzyczasie roztopiłam masło a cukier ubiłam lekko z jajkami widelcem.Aha, dodałam trochę cukru z wanilią – też od Olcika.

Do miski wsypałam 3/4 porcji mąki, szczyptę soli, dodałam wyrośnięte drożdże, dalej mieszając cukier z jajkami, resztę letniego mleka, stopione letnie masło i wyrabiałam drewnianą łyżką, aż ciasto zaczęło odstawać od brzegów miski. Przykryte ściereczką postawiłam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

W międzyczasie do masy makowej dodałam płynny miód i bakalie.

Po pół godzinie ciasto sporo podrosło, dodałam więc resztę mąki i wyrobiłam raz jeszcze. Rozwałkowałam je na blacie, podsypując mąką, rozsmarowałam na wierzchu masę makową zostawiając kilkucentymetrowy odcinek z brzegu do zawinięcia. Zrolowałam i przy pomocy syna ( trzymał formę) zapakowałam do keksówki.

Piekłam około godzinę w 180 C, do suchego patyczka.
Ja drożdżowy makowiec uwielbiam, rodzince i gościom też podchodził. Smacznego !

 

 

Świąteczny kurczak faszerowany owocami

 

 

Znużeni wiglijnymi smakami zapragnęliśmy w drugie Święto odmiany . Na obiad miałam w planach faszerowanego kurczaka, z mięsem  i pieczarkami. Wymyśliłam jednak, że nadzieję go trochę jak kaczkę z pomarańczami – właśnie nimi, z dodatkiem mandarynek, suszonych owoców i rodzynek. Dla równowago potraktowałam kurczaka sojowo-imbirową marynatą.

 

KURCZAK NADZIEWANY OWOCAMI

kurczak

2 łyżki sosu sojowego

sól, pieprz ziołowy

imbir

pomarańcza

dwie mandarynki

garść rodzynek

kilka suszonych jabłek, śliwek i moreli

łyżka kaszki manny

Kurczaka nasoliłam, natarłam pieprzem ziołowym i imbirem, skropiłam sosem sojowym, odłożyłam do lodówki na pół godziny.

Obrałam i pokroiłam owoce, przesypałam je kaszką manną. Nadziałam nimi kurczaka, spięłam wykałaczkami. Ułożyłąm na wysmarowanej olejem blasze, skropiłam oliwą i wstawiłam do piekarnika na 180 C z termoobiegiem na około godzinę. Polewałam go rosołem a potem wytworzonym sosem.

Kurczak wyszedł pyszny,miał chrupiącą skórkę a w środku był soczysty i przesiąknięty smakiem owoców, co nieżle się komponowało z sojowo- imbirowymi przyprawami. Zjedliśmy go z ryżem polanym wytworzonym sosem, w towarzystwie salaty w winegrecie. Prawdziwie świąteczny obiad. Smacznego !

 

Wigilijna zupa rybna i karp pieczony

 

To ostatni kawałek karpia, jedyny, który ocalał od wczoraj. Nie ma się co dziwić, bo jest bardzo pyszny. Piekę go w piekarniku – raz tak zrobiłam, bo palniki są pzred Wigilią pozajmowane dla podgrzania barszczyku, zupy rybnej, kapusty z grzybami, smażenia filetów z innej ryby, to wszystko musi być podane ciepłe i kilka lat temu wpadłam na to, żeby karpia piec w piekarniku. Wyszedł tak smaczny, że już zostało. Przejdźmy do szczegółów :

 

WIGILIJNY KARP PIECZONY

 

dzwonka z karpia

cebula

przyprawa do ryb

sok z cytryny

estragon

sól, pieprz

olej, masło

Po podzieleniu karpia na dzwonka ( kupuję zawsze patroszonego z głową, na zupę), solę je, skrapiam sokiem z cytryny, posypuję pieprzem, estragonem, przyprawą do ryb i przekładam pokrojoną cebulą, po czym wkładam do lodówki pod przykryciem na kilka godzin, żeby smaki się przegryzły.

Pół godziny przed Wigilią nagrzewam piekarnik z termoobiegiem do 180 C, układam dzwonka karpia na blasze wysmarowanej grubo olejem, posypuję cebulą, układam na każdym dzwonku kawałek masła i wstawiam do piekarnika na 20-25 minut, w międzyczasie przewracam dzwonka, żeby przeszły sosem. Podaję na ogrzanym półmisku. Pasuje do tego świetnie groch z kapustą.

 

ZUPA RYBNA

 

Z tego, co zostaje po wykrojeniu dzwonek- czyli głowy i drobnych części przy ogonie i skrzelach gotuję zupę rybną. W moim rodzinnym domu była zabielana śmietaną i z domowym makaronem, u mnie ze względu na dzieci jest …zasypana kaszką manną, bo taka smakowała dzieciom, jak były małe i tak została.

Gotuję najpierw wywar z włoszczyzny, z dodatkiem soli, przypieczonej cebulki, liścia laurowego, kilku ziaren ziela angielskiego i pieprzu. To musi się trochę pogotować, żeby wywar nabrał mocy. Po 20-25 minutach wrzucamy kawałki ryby, gotujemy 15-20 minut. Potem wyjmujemy rybę i warzywa oprócz marchewki, którą ja kroję w drobne kawałki. Wsypujemy kaszkę mannę, około pół szklanki, dokładnie mieszając, żeby nie powstały grudki. Gotujemy kilka minut, aż kaszka zmięknie.Wrzucamy obrane kawałki ryby i zupa gotowa. Jeśli wasze dzieci nie lubią zupy rybnej, to polecam, taka na pewno im zasmakuje.

Wczoraj w radiu słyszałam pytania – barszczyk, czy grzybowa. Ja grzybowej  nie gotuję, robię barszczyk z uszkami i taką właśnie zupę rybną, która jest u nas pierwszym daniem wigilijnym. Smacznego !

 

 

Bajaderki kokosowe i wigilijne refleksje

 

 

Ten wpis miał być wczoraj, ale do południa gotowałam, po południu piekłam i wieczorem już nie miałam siły… Bajaderki są z reszty biszkoptu od torciku Hello Kitty, które podsuszyłam, pokruszyłąm,dodałam stopione czekolady- gorzką i mleczną, rodzynki i wiórki kokosowe. Są przeznaczone na Święta dla mojej Rodzinki. Dołączam je do akcji świąteczne prezenty w ostatnim dniu.

U mnie potraw wigilijnych przybywa wraz z rozwojem rodziny. W domu jadło się zupę rybną i grzybową, karpia, różne śledzie, nasz ulubiony groch z kapustą, kompot z suszonych śliwek.

Kiedy do nas na Wigilię zawitał mąż mojej siostry, ona przywiozła od teściowej przepis na barszczyk z uszkami, z farszem z fasoli, grzybów i cebuli i to jest u nas przebój w całej rodzinie, wszystkie moje siostry je robią.Barszczyk zastąpił zupę grzybową.

Po śuibie trafiłam do rodziny męża, do Wielkopolski i tu do dań wigilijnych dołączyła kapusta z grzybami i pierogi z nią oraz kluski z makiem. Ale z grochu z kapustą nie zrezygnowałam,uwielbiam go i ja i córki,  więc jest i to i to.

Moja młodsza córka urodziła się kilka dni przed Wigilią i zamiast pierogów z kapustą zrobiłam dla siebie ruskie, dzieciom zasmakowały, więc są i one…

Kiedyś mąż okazyjnie kupił duże ilości karpia, poszukałam przepisu, żeby zrobić go inaczej i tak powstał karp po parysku, w białym winie, z porem i pieczarkami. Teraz tak robię ryby morskie – bo dzieci oprócz ościstego karpia lubią zjeść smażone filety.

Zupę rybną na głowie karpia robię zasypywaną kaszką mnną – z czasów kiedy dzieci były małe i takie zupy lubiły.

Kompot z suszonych śliwek przerobiłam na kompot z suszu wieloowocowy, z dodatkiem rodzynków, daktyli, fig.

Z gotowania grzybów suszonych do uszkowego farszu zostaje mi wywar, na którym robię sos grzybowy – polewamy nim pierogi.

Śledzie uwielbiam, robię w zalewie ogórkowej , imbirowe, w occie i po kaszubsku.Przepisy na prawie wszystko są na blogu, z boku jest wyszukiwarka.

Roboty z tym sporo, podczas wigilijnej wieczerzy na stole jest to wszystko , ale sporo zostaje – w pierwsze święto nie gotuję więc obiadu, tylko zjadamy jeszcze wigilijne dania i jest ulubiony obiad w mojej rodzinie. Mięso i rosołek robię dopiero w drugie święto.

Tyle refleksji na temat historii moich wigilijnych potraw. Aha, jeszcze są pierniczki z rodzinnego przepisu, sernik, makowiec i piernik – takie same, jak u moich Sióstr !

Wszystkim moim blogowym przyjaciołom i odwiedzającym składam życzenia radosnych i szczęśliwych Świąt , spędzonych w miłej atmosferze , wśród świątecznych smakołyków.

Grażyna

Łazanki z kapustą i grzybami

 

To kolejne danie, które robię „na zamówienie” – będzie i na Wigilię, obok pierogów z kapustą i grzybami, które prezentowałam rok temu. Kiedy robiliśmy zakupy przedświąteczne w markecie, dzieci zaciągnęły mnie do stoiska, gdzie można było zjeść podgrzane, kupione na miejscu pierogi i łazanki. Te ostatnie tak im posmakowały, że zamówiły sobie na Wigilię, zamiast kulebiaka, który cieszy się mniejszym powodzeniem. Wczoraj gotowałam już przy pomocy córek pierogi i postanowiłyśmy zrobić trochę łazanek na próbę. Są z takiego samego ciasta, z jakiego robię pierogi i uszka.

 

ŁAZANKI Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI

 

Ok. 3 szklanek mąki

łyżka oliwy

sól do smaku

wrząca woda

 

kapusta z grzybami

dwie cebule

Ponieważ ja kapustę robię bez cebuli, do łazanek usmażyłam ją osobno na oleju, gdy się zrumieniła, dodałam kapustę z grzybami, trochę dopieprzyłam i wymieszałam.

Mąkę wsypałąm do miski, posoliłam, dodałam oliwę, potem dolewałam wrzątek i mieszałam tak długo, aż ciasto stało się plastyczne. Wyjęłam je z miski i wyrobiłam na omączonym blacie, zostawiłam na kilkanaście minut, żeby ostygło do temperatury pokojowej. Potem odrywałam odpowiednie kawałki, córka wałkowała na grubość ok. 3 mm i kroiła na kwadraty. Ja ugotowałąm je w osolonym wrzątku z dodatkiem oleju, żeby się nie sklejały. Gotowałam ok. 5 minut od wypłynięcia na wierzch.

Odcedzone i przelane zimną wodą wymieszałam z kapustą z grzybami i  cebulą. Opinia – o wiele lepsze, niż sklepowe. No, ba ! Powtórka w Wigilię. Smacznego !

 

Śledzie po kaszubsku

 

Kiedy zastanawiałam się, jakie śledzie zrobić na Wigilię, przypomniały mi się śledzie po kaszubsku, które kiedyś prezentowała

Pela

Spodobały mi się bardzo, zrezygnowałam tylko z dodatku rodzynek, bo ja to bym pewnie takich śledzi spróbowała, ale rodzinka to niekoniecznie… Pela w przepisie napisała, że można je pominąć i pominęłam. Poza tym rozcieńczyłam nieco olej bulionem warzywnym, bo w samym oleju wydały mi się zbyt tłuste i ciężkie. Robię tak z prawie każdym przepisem na śledzie w oleju.

ŚLEDŹ PO KASZUBSKU

 

6 filetów typu matjas

mleko

3 łyżki koncentratu pomidorowego

szczypta cukru

4 cebule

pół szklanki oleju

pół szklanki bulionu warzywnego

pieprz ( dałam ziołowy)

Śledzie wymoczyłam w mleku do pożądanego smaku. Cebulę poddusiłam na połowie oleju ( nie należy jej rumienić). W ciepłym bulionie rozrobiłam koncentrat pomidorowy, dałam szczyptę cukru dla złamania kwaśnego smaku, dodałam resztę oleju i pół łyżeczki pieprzu ziołowego.

W słoiku układałam na przemian ciepłą cebulę i kawałki śledzi, zalałam to przygotowaną zalewą. Wstawiłam do lodówki na noc. Rano spróbowałam i bardzo mi zasmakowały.Smacznego !

Oprócz tego zrobiłam zeszłoroczne śledzie imbirowe, które wygrały konkurs świąteczny u Kuby, co pichci i dziś są na jego blogu, oraz najbardziej tradycyjne nasze domowe śledzie,

w zalewie ogórkowej

 

Torcik Hello Kitty

poniedziałek, 20 grudnia 2010 19:19

 

Moja córka skończyła wczoraj kilkanaście lat a nie kilka ale jest wielką wielbicielką Hello Kitty i taki torcik sobie na urodziny wymyśliła. Nie tylko wymyśliła, ale i pomogłą zrobić i udekorować. Ja nie mam zbytnio talentów manualnych, ale córka tak. Ja upiekłąm biszkopt na płaskiej blaszce, zrobiłam masę, przełożyłam, a resztą zajęła się solenizantka.

 

TORCIK HELLO KITTY

biszkopt, taki jak

tutaj

350 ml kremówki

galaretka cytrynowa

2 łyżki cukru-pudru

2 łyżki galaretki truskawkowej

trochę utartej czekolady

Biszkopt upiekłam na płaskiej blasze (40 na 25 cm), przekroiłam na pół i powstały dwa blaty.

Galaretkę cytrynową rozpuściłąm w szklance wrzącej wody i mieszałąm dokładnie studząc. Truskawkową rozpuściłam w 5 łyżkach wody i też pilnowałąm mieszajac, aby się nie ścięła. W tym czasie solenizantka ubiła śmietanę z cukrem-pudrem. Gdy galaretki zaczęły zastygać, dodałam do truskawkowej około pół szklanki bitej śmietany, żeby powstała różowa masa na kokardkę i buźkę. Resztę połączyłam z galaretką cytrynową. Masę różową i pół cytrynowej włożyłam do lodówki na 10 min, tę na wierzch zostawiłam w temperaturze pokojowej, bo łatwiej się rozprowadza.

Solenizantka przycięła oba blaty na odpowiedni kształt, ja je przełożyłam i posmarowałam po wierzchu, wygłądzając łopatką maczaną w gorącej wodzie. Potem z różowej masy została zrobiona kokardka, buźka i wąsiki, a oczka z tartej czekolady. Torcik powędrował do lodówki na kilka godzin.

Gościom urodzinowym spodobał się nie tylko wizualnie, ale też smakowo. Zdjęcia ukrojonego kawałka nie zdążyłam zrobić… Smacznego !

Piernik z powidłami

 

Mam sprawdzony rodzinny przepis na piernik i robię z niego rożne wariacje. Niedawno pokazywałąm piernik capuccino, dziś taki, do którego dodałam powidła śliwkowe i maślankę zamiast śmietany. Robiłam go w ekspresowym tempie, bo dowiedziałam się , że będziemy mieli gościa. Dlatego „pieczony” jest w kuchence mikrofalowej i bez polewy – ale dodatek powidel śliwkowych tak mu uatrakcyjnił smak, że nie trzeba było jej robić. Można do niego dodać bakalie- myślę, że rodzynki,kandyzowana  skórka pomarańczowa i suszone morele lub daktyle fajnie by pasowały.

 

PIERNIK Z POWIDŁAMI ŚLIWKOWYMI

 

2 szklanki mąki

2/3 szklanki cukru

2 łyżki płynnego miodu

płaska łyżka kakao

3 łyżki powideł śliwkowych

2 jajka

1/2 szklanki maślanki

1/2 szklanki rozpuszczonej i wystudzonej mocnej kawy

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 kostki dobrej margaryny

łyżka przyprawy do pierników

po pół łyżeczki imbiru i cynamonu

Margarynę topimy i studzimy. W misce mieszamy suche składniki, dodajemy do nich mieszając drewnianą lyżką kawę, maślankę,powidła, stopioną margarynę, na końcu jajka. Pieczemy w 180 C ok. 45 min, albo wkładamy do kuchenki najpierw na 400 W na 4 min, potem na ok. 12 min na 600 W.

Robiłam ten piernik gotując jednocześnie obiad i zapomniałąm po wyjęciu z kuchenki postawić go na mokrej ścierce, żeby łatwiej było go wyjąć z formy. Dlatego przy wyjmowaniu spód troszkę mi się pokruszył. Ale nikomu to nie przeszkadzało, piernik miał ciekawy śliwkowo – korzenny smak i wszystkim bardzo smakował. Będę go częściej robić. Smacznego !

 

Podziel się: