Miesięczne archiwum: Maj 2010

W poszukiwaniu idealnego jajka

Czasem, gdy jem sama śniadanie i mam ochotę na jajko, robię je w kuchence mikrofalowej. Warunkiem niezbędnym jest przekłucie widelcem żółtka, bo inaczej będzie eksplozja…
Prezentowałam już kiedyś
jajko z kuchenki

Zrobiłam je na talerzyku i nie byłam usatysfakcjonowana, bo zanim rozlane szeroko białko się ścięło, żółtko było już prawie na twardo. A ja chciałam takie lekko ścięte. Postanowilam poeksperymentować z jajkami w węższych naczyniach. To u góry jest z miseczki, a przed wyjęciem wyglądało tak :

Aby łatwo było jajko wyjąć, smaruję naczynia olejem. Zrobiłam je na mocy 400 W w czasie minuty. Żółtko było trochę mniej ścięte, ale jeszcze nie tak, jak chciałam. Zmieniłam więc naczynie na kokilkę i zmniejszyłam moc do 300 W, zachowując ten sam czas .Oto efekt:


Jak widać po świątecznej podkładce, ekperymenty były rozłozone w czasie. Jajko było lżejsze, ale jeszcze żółtko się nie lało.
Wczoraj robiąc sobie jajko, sięgnęłam po jeszcze węższe naczynie, małą szklankę o zaokrąglonym dnie. Wstawiłam je na 300 W , najpierw na 45 sekund, ale wtedy białko nie było zupełnie ścięte. Dodałam więc jeszcze 5 sekund i wyszło prawie takie, jak chciałam- nawet lekko się lało:

Stwierdziłam jednak, że typowego jajka na miękko, ze ściętym białkiem i płynnym żółtkiem w kuchence nie da się zrobić…
Jajko zjadłam w towarzystwie sałaty z pomidorami w winegrecie, żeby było bardziej majowo. Smacznego !

Sałatka z grzankami czosnkowymi

Na piknik warto zabrać ze sobą coś bardziej konkretnego, więc do salatki warzywnej zrobiłam grzanki czosnkowe. Sałatka jest na bazie salaty i kapusty pekińskiej ( lubię je łączyć), z dodatkiem dostępnych teraz nowalijek. Sos winegret wzbogaciłam musztardą francuską.

SAŁATKA Z GRZANKAMI CZOSNKOWYMI

Kruchy środek salaty masłowej
kilka liści kapusty pekińskiej
kawałek zielonego ogórka
po pół zielonej i żółtej papryki
czerwona cebula
duży pomidor
szczypiorek
Sos :
łyżka octu jabłkowego
3 łyżki oliwy
łyżeczka musztardy francuskiej
sól morska, zioła prowansalskie, zielona czubryca, biały pieprz

Kilka kromek bagietki
2 ząbki czosnku
kila łyżek oliwy

Sałatę i kapustę myjemy i rwiemy na kawałki. Dodajemy pokrojone: cebulę, paprykę, ogórek, pomidor i szczypiorek. Posypujemy solą i pozostałymi przyprawami.
Oliwę, ocet i musztardę łączymy w naczyniu i lekko ubijamy widelcem. Polewamy sosem salatkę.
Czosnek przepuszczamy przez praskę, mieszamy z oliwą. Smarujemy tym grzanki i opiekamy je z obu stron na patelni grillowej.
Jeśli zabieramy salatkę na piknik, grzanki lepiej zapakować osobno, żeby nie rozmoczyły się w sosie i dodać je w ostatniej chwili. Na śniadanie możemy je pokroić w kostkę i dodać bezpośrednio do sałatki, jak sie trochę „przegryzie”.
Całość smakuje wyśmienicie. Smacznego !

Sałata z jajkami i boczkiem

To sałata robiona według starego rodzinnego przepisu, którego nauczyłam się od Mamy. Jak bylam mała, to nie bardzo ją lubiłam, bo skwarki z boczku dodane do niej wydawały mi się za tłuste. Ale miała kwaskowy smak, dzięki dodatkowi octu lub cytryny i trochę mi smakowała.
Kiedy pojawiła się sałata w sosie winegret ( przepis na nią znalazłam w gazecie jeszcze gdy byłam na studiach i to była u nas nowość ), powitałam ją z przyjemnością jako coś o podobnym smaku, ale bez obecności nielubianego boczku… teraz jednak smaki mi się zmieniły i przypomniałam sobie ten przepis:

SAŁATA Z JAJKAMI I BOCZKIEM

mała główka sałaty
garść liści szczawiu ( można pominąć, ale jest ciekawsza)
kilka jajek na twardo
cebula dymka
2-3 plastry wędzonego boczku
sól, pieprz
ocet lub cytryna

szczypta cukru

Sałatę umyć, porwać na kawałki, dodać szczaw, ułożyć na półmisku. Posypać solą i pieprzem, można dodać ulubione zioła. Boczek pokroić na drobne kawałki i wysmażyć na suchej patelni, na małym ogniu.
Na sałacie poukładać pokrojone w ćwiartki jajka, polać boczkiem, skropić octem lub cytryną,cukrem,  posypać posiekaną dymką. Posolić jeszcze trochę po wierzchu. Można zjeść z chlebem lub grzankami. Moim domownikom zasmakowała… Smacznego !

Wariacja na temat bouillabaise

Pod tą tajemniczą nazwą kryje się francuska zupa rybna, gotowana w okolicach Marsylii. Klasyczna wygląda nieco inaczej, ja spolszczyłam ją, dodając warzywa i zabielając śmietaną – ale potrzebowałam na dziś danie bardziej konkretne.
Taką wersję bouillabaise oglądałam w jakimś polskim programie kulinarnym i dawno się na nią czaiłam . A gdy dostałam od działkowego sąsiada, który jest wędkarzem, trochę drobnych rybek, które akurat na tę zupę się nadawały – postanowiłam ją zrobić.

BOUILLABAISE PO POLSKU

kilka małych  ryb ( mogą być różne)
2 marchewki
cebula, kilka ząbków czosnku
spory kawałek pora ( jasna część) i zielone liście
kilka ziemniaków
po łyżce posiekanej natki pietruszki, koperku i szczypiorku
oliwa do smażenia
½ szklanki śmietany
szczypta szafranu rozpuszczona we wrzątku
ziele angielskie, liśc laurowy, pieprz w ziarnach
estragon, zioła prowansalskie, biały pieprz
kieliszek białego wina

Najpierw przygotowałam ryby. Do garnka z wodą wrzuciłam pokrojoną marchewkę, liście pora , ziele angielskie, liśc laurowy i pieprz w ziarnach. Gdy to się gotowało, podsmażyłam na oliwie pokrojonego pora i cebulę, dodając przyprawy. Wrzuciłam to wszystko do zupy. Gdy wywar podgotował się nieco, dodałam ryby – położyłam je na sicie i tak włożyłam do zupy, żeby się nie rozgotowały i w zupie nie pływały ości.
W międzyczasie obrałam i pokroiłam w kostkę ziemniaki. Po 20 minutach gotowania się ryb w wywarze, wyjęłam je i wrzuciłam do zupy ziemniaki  oraz zgniecione ząbki czosnku. Gdy one się gotowały, obrałam ryby z ości. Na koniec wlałam do zupy śmietanę, dodałam posiekaną zieleninę i rozpuszczony szafran oraz białe wino. Gdy to się zagotowało, wyłączyłam gaz i wrzuciłam kawałki ryb.
Zupa ma bardzo ciekawy smak – ostrośc ryb, pora i cebuli miesza się z łagodnoscią śmietany, marchewki  i szafranu. Wino wieńczy smak. Wystarczy jako samodzielny obiad, można dojadać do niej bagietkę. Smacznego !

Miód z mniszka lekarskiego

Zdążyłam w ostatniej chwili… Tyle mleczy rosło w ogrodzie a ja wciąż nie miałam czasu albo warunków ( deszcze, deszcze), żeby je pozbierać. W końcu udało mi się zebrać około 200 kwiatków i zrobiłam z nich miód według przepisu podpatrzonego u Olcika

MIÓD Z MNISZKA LEKARSKIEGO, CZYLI Z KWIATÓW MLECZA

200 główek kwiatostanu mniszka lekarskiego
sok z 1 cytryny
pół kg cukru z wanilią

litr wody

Kwiatki mniszka najpierw rozkładamy na jasnym podkładzie ( serweta, papier ) i czekamy, aż wyjdą z nich „lokatorzy „.
Potem  moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, następnie stawiamy na gaz i gotujemy 15 min. Pod koniec gotowania dodajemy sok z cytryny i wyłączamy gaz. Zostawiamy wywar wraz z kwiatostanami i cytryną na 24 godziny.Po 24 godz przecedzamy przez gęste sitko,  wsypujemy cukier  i gotujemy 2 godz bez przykrycia,na małym ogniu, często mieszając,  by utworzył się syrop. Następnie nalewamy do słoików, zakręcamy,odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia.


Miodek robiłam dwa dni, wyszedł bardzo aromatyczny  i smaczny. Ma właściwości lecznicze, więc zachowam go na czas przeziębień.
Z tego miodu ucieszyła się moja Córka, która jako weganka nie je zwykłego miodu. Dostała słoiczek na spróbowanie, pewnie wykorzysta go do produkcji jakichś słodkości.
Smacznego !
P.S. Pierwsze zdjęcie w tym roku zrobione na dworze. Złapałam jeszcze kwitnący bez…

Tort z wiśniami w czekoladzie

Odwiedziła mnie ostatnio siostra mojego męża, wielbicielka tortów czekoladowych. Szczególnie smakują jej te z wiśniami, a ja latem specjalnie na potrzeby ciast wkładam do słoiczków drylowane wiśnie. I właśnie taki słoiczek otworzyłam, zrobiłam ciasto czekoladowe, przełożyłam dżemem wiśniowym, a na wierzchu ułożyłam wiśnie i polałam je polewą. Przejdźmy do szczegółów :

TORT Z WIŚNIAMI W CZEKOLADZIE

2 szklanki mąki
niepełna szklanka cukru
½ szklanki oleju
½ szklanki wody gazowanej
2 łyżki kakao
szczypta cynamonu i imbiru
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Suche składniki mieszam w misce, dodaję olej, jajka i mieszam widelcem, na koniec wlewam wodę gazowaną. Jak widać jest to ciasto błyskawiczne i proste, zwlaszcza, jeśli je się zrobi w kuchence – najpierw 4 min na 500 W, potem 10-12 na 600. Ale można też upiec w piekarniku, w 180 C około 45 minut.
Przepis na polewę podawalam już, ale dawno, więc może przypomnę, tym bardziej, że na taki tort wystarczy mniejsza porcja . Poza tym nieco go ostatnio zmodyfikowałam:
2 łyżki masła
1/3 szkalnki cukru
2 łyżki mleka
2 łyżki kakao
łyżeczka mąki ziemniaczanej
Masło, mleko i cukier rozpuszczamy ( w kuchence to trwa 2 min na 600 W), potem dodajemy kakao i intensywnie mieszamy, już nie podgrzewając ( to ta modyfikacja, lepiej wychodzi). Posypujemy mąką ziemniaczną, która daje połysk i zapobiega pękaniu, mieszamy dokładnie raz jeszcze i gorącą polewamy ciasto.
Placek po ostudzeniu przekroiłam na pół i posmarowalam grubo dżemem wiśniowym. Polałam polewą ciasto i dopiero na takim ułożyłam odsączone wiśnie, żeby się „przykleiły”. Potem polałam je polewą raz jeszcze i puste miejsca posypałam wiórkami kokosowymi.
Tort bardzo smakował gościom a największe łasuchy zjadały go w towarzystwie bitej śmietany. Smacznego !

Zabawa w zdjęcia

Kilka dni temu zabawę zdjęciową zaproponowałam mi Mafilka
Polega ona na tym, żeby zamieścić swoje dziesiąte bolgowe zdjęcie. Przejrzałam bloga i moje dziesiąte było nieciekawe – są na nim naczynia, w których gotuję w kuchence mikrofalowej, zamieszczone na prośbę kogoś z Księgo Gości.
Ale Mafilka zapraszając mnie do zabawy, zasugerowała, żebym dała zdjęcia kotów. Proszę bardzo- tego u mnie pod dostatkiem, a kto bywa na moim blogu wie, ze kilka razy były moje kotki na zdjęciach. Trudno je odróżnić  , bo oba są czarne z białymi plamkami, ale my nie mamy z tym problemów. A ten rudy na pierwszym od lewej u góry, to kumpel naszych kotów, przychodzi od sąsiadów i jest stałym bywalcem naszego podwórka  a i do domu się czasem zapuszcza… To zdjęcie zostało zrobione dziś a koty wylegują się pod pięknie kwitnącym krzakiem bzu- to ostatnio ich ulubione miejsce…
Na jednym ze zdjęć Frida wącha chleb ze smalcem – chwilę potem, jak go sfotografowałam na trawniku, żeby utrzymać się w stylu akcji Kupalnocka.
Mojej torebki pilnuje Nuki a na biurku siedzi Frida – to miejsce , gdzie najczęściej fotografuję moje potrawy, podkładając pod nie odpowiednie serwetki.
To tyle. Dziś nie będzie „smacznego”, za to – kici, kici 🙂
Aha, do zabawy zapraszam następne trzy osoby:
Agę-aa z Eksperymentalnie
Szarlotka z Cukierniczych kreacji
Antoniego z Kuchni na gazie

Ryba z warzywami i suszonymi pomidorami

Rybę z warzywami w białym winie robiłam dość często, zmieniając repertuar warzyw. Tym razem dodalam do niej klasyczna włoszczyznę – marchewkę, seler, pietruszkę i pora oraz cebulę dymkę. Dla dodania aromatu wrzuciłam garśc suszonych pomidorów. Efekt okazał się nadspodziewanie pyszny :

RYBA Z WARZYWAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

kilogram bialej ryby
2 marchewki
pietruszka
kawałek selera
kawałek pora z zieloną częścią
2 dymki
garść suszonych pomidorów
sok z połówki cytryny
½ szklanki białego wina
oliwa
sól, biały pieprz, rymianek, estragon
Tym razem spieszyło mi się i zrobiłam rybę w kuchence mikrofalowej. W kuchence ryba się nie rozwali, nie przypali, wychodzi pyszna i delikatna.
Rozmrożone filety posoliłam i skropiłam sokiem z cytryny. Po 15 minutach rybę pokrojoną na kawałki wraz z dymką i niewielką ilością oliwy wstawiłam do kuchenki na 700 W na 7 minut.
W tym czasie podsmażyłam warzywa pokrojone w słupki ( por w talarki), dodałam do nich przyprawy i suszone pomidory .
Patelnię z warzywami zdeglasowałam białym winem i wlałam to wszystko do naczynia z rybą. Wstawiłam do kuchenki na tę samą moc jeszcze na 5 minut i to wystarczyło.
Ryba wyszła pyszna i bardzo aromatyczna. Zjedliśmy ją z ziemniakami posypanymi koperkiemi polanymi masłem. Smacznego !

Grillowana polenta

Pewnie się zdziwicie, jak w tę pogodę udał mi się zrobic grilla… Udalo się, w sobotę, kiedy było zimnio, ale nie padało. Grill był koniecznością, bo na działce nie mam jeszcze innego źrodła ognia, a obiad trzeba było zrobić. Dla tego do mięsa z kurczaka zrobiłam poprzedniego dnia polentę. Jak ja ugotować, pokazywałam tutaj
Najlepiej zrobić to poprzedniego dnia wieczorem, żeby dobrze się zestalila, wtedy łatwiej ją kroic i grillować.
Pól godziny przed grillowaniem skropiłam ją z obu stron oliwą i posypałam ziołami prowansalskimi. Grillowałam po 5 min z obu stron. Do mięsa z grilla jest świetnym dodatkiem, zwlaszcza w towarzystwie sałaty w winegrecie. Smacznego !

Grillowana polentę dołączam też do akcji Dorotki z Pozytywnej Kuchni:

Tort dla kibica mistrzów

Wczoraj chyba wszyscy mieszkańcy Wielkopolski cieszyli sie bardzo ze zdobycia tytułu mistrza Polski przez KKS Lech Poznań. Mój syn , wierny kibic tej drużyny, był na dwóch ostatnich meczach a wczoraj, razem z kibicami świętował zwycięstwo na Starym Rynku niemal do rana. Dziś w porze obiadowej oglądaliśmy wspólnie ceremonię wręczenia medali. Postanowiłam uczcić to zwycięstwo odpowiednim tortem w barwach Lecha- niebiesko-białych. Miałam akurat w domu niebieski barwnik spożywczy i dodałam go do tego ciasta
Białą masę zrobiłam z bitej śmietany wzmocnionej żelatyną, a częśc jej zabarwiłam na niebiesko, żeby zrobić dekoracje.
Przy masie kolor niebieski mi się udał, w cieście niestety zółtka chyba sprawiły, ze ciasto ma odcień turkusowy… następnym razem, jak będę robić niebieskie ciasto, zrobię je może na samych białkach.

Tort bardzo nam smakował, tym bardziej, że przy okazji „oblewaliśmy” mistrzowski tytuł i popiliśmy go szampanem…

Ten torcik dodaję do akcji Dorotki -… wypieków dla dzieci. Wprawdzie moje dziecko już duże, ale słodyczne bardzo lubi, no i to ciasto specjalnie dla niego 🙂