Dzienne archiwum: 22 czerwca, 2009

Tajemnica koloru i zapachu kompotów

Domowe kompoty! Otwarte w czasie jesiennej pluchy, zimowych mrozów, wiosennego przednówka – przywołują swym smakiem i zapachem lato. Jak trochę słońca zamkniętego w słoiczku! Warto w sezonie zadać sobie trochę trudu, żeby je przygotować.
Ja nie „szaleję” z zaprawami – robię sobie po trochu, po kilka słoiczków gotowanych w garnku do bigosu, w którym mieści się 6-7 słoiczków dżemowych lub 4 większe. Kłopot wtedy, gdy dostaniemy od znajomych wiadro owoców – no, wtedy trzeba się sprężyć!
Inaczej robię kompoty z owoców jagodowych ( przesypuję je najpierw cukrem i czekam aż puszczą sok), inaczej z czereśni, jabłek lub śliwek – zalewam syropem. Dalej postępuję tak samo:
DOMOWE KOMPOTY
Owoce w dowolnej ilości
Cukier według gustu
woda
słoiczki z przykrywkami
Truskawki myję, obieram z szypułek, wkładam do dużej miski przesypując obficie cukrem. Miękkie lub uszkodzone odkładam do innych celów ( np. do twarożku). Zostawiam kilka godzin  w temperaturze pokojowej, niech puszczą sok i zmiękną. Wtedy łatwiej je upchać w słoikach, wejdzie więcej i zimą nie ma rozczarowania, że jest ich tak mało…
Słoiki i wieczka myję dokładnie, osuszam i wyparzam gorącą wodą tuż przed włożeniem owoców. Wkładam przesypane cukrem truskawki uderzając co jakiś czas w otwarta dłoń, żeby je ubić. Sok rozlewam równo do słoików, pokonując pokusę wypicia go natychmiast. Wycieram dokładnie brzegi słoiczków i nakrętki, zakręcam do oporu. Wstawiam do garnka wyłożonego grubą warstwą papieru ( aby nie popękały przy zbyt bliskim kontakcie z palnikiem), ciasno jeden obok drugiego. Nalewam wody do 3/4 wysokości słoików. Wstawiam garnek przykryty pokrywką,  po zagotowanu zmniejszam płomień, aby spokojnie bulgotały przez 20-30 minut.
Gdy czas gotowania się skończy, ostrożnie sprawdzam, czy truskawki podeszły na górę  słoików a sok jest na dole. Jeśli opadły na dno – dostało się powietrze i nie są zamknięte. Wtedy można szybko obrócić słoik do góry dnem i wstawić z powrotem do gorącej wody – może jeszcze się zamnknie.
ZOSTAWIAMY SŁOIKI W PRZYKRYTYM GARNKU DO ZUPEŁNEGO WYSTUDZENIA.
To cała tajemnica – wtedy , bez dostępu światła, kompoty nabierają koloru i aromatu. Jest różnica – sprawdzałam!
Czereśnie myjemy, odrywamy ogonki, układamy w wyparzonych słoikach i zalewamy wystudzonym  syropem ( ja daję 3/4 szklanki cukru na litr). Cukier najlepiej rozpuścić w gorącej wodzie i ostudzić, do zalania może być letni lub zimny, ale nie gorący.Dalej postępujemy tak samo, z tym, ze gotujemy nieco dłużej: 30-40 min. Nie zapominamy o wystudzeniu słoików w przykrytym garnku.

Smacznego!

Drożdżowe wianki

Na Kupalnocce nie może zabraknąć wianków. Także takich do jedzenia. Każdy ma przecież ochotę na coś słodkiego w taką noc…
Mój wybór padł na ciasto drożdżowe – to nie podlegało dyskusji. Jeden wianek zdecydowałam sie zrobic w formie „małpiego chlebka”, z połączonych kulek ciasta. Drugi miał być ułożonym w koło plecionym warkoczem. Co z tego wyszło, o tym dalej… Podaję przepis:

DROŻDŻOWE WIANKI

Pół kg mąki
pół kostki świeżych drożdży ( 25 g)
szklanka letniego mleka
3-4 łyżki miodu
3 jajka
1/3 szklanki oleju
szczypta soli
łyżka roztopionego masła
Drożdże wkładamy do miseczki i rozcieramy z łyżeczką miodu ( zwykle robię to z cukrem). Dodajemy stopniowo pół szklanki letniego mleka, mieszamy do rozpuszczenia. Posypujemy łyżką mąki i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia ( ok.10 min, mają pojawic się bąbelki na wierzchu). Płynny miód( w razie scukrzenia rozpuścić na wolnym ogniu) dodajemy do roztrzepanych widelcem jajek ( zostawiamy trochę do posmarowania wianka).  Wsypujemy mąke do miski, dodajemy szczyptę soli. Wlewamy wyrośnięty rozczyn, mieszamy drwenianą łyżką, następnie dodajemy resztę letniego mleka, olej, jajka z miodem. Po dokładnym wymieszaniu ubijamy ciasto drewnianą łyżką ukośnymi ruchami przez około 5 min( wystarczy). Ciasto musi odstawać od brzegów miski. Przykryte ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce na ok pół godziny , do podwojenia objętości.
Połowę ciasta dzielmy na 8-9 części, formujemy kulki wielkości małego pączka przed smażeniem, maczamy je w roztopionym maśle zmieszanym z łyżką płynnego miodu i układamy na blasze w formie wianka. Drugą część ciasta dzielimy na trzy kawałki, rolujemy na blacie długie wałeczki. Ja usiłowałam je zapleść w warkocz, ale nie dałam rady, były zbyt wiotkie. Przeplotłam więć dwa wałeczki na trzecim ułożonym w koło. Należy to zrobić na blasze, nie popsują się przy przekładaniu. Ja za późno na to wpadłam i cały zamysł skończył się na nierównej kolistej fakturze ciasta.Smarujemy wianek roztrzepanym jajkiem. Rozgrzewamy piekarnik do 150 C, wkładamy wianki, podnosimy temperaturę do 180C i pieczemy  ok.20 min. Sprawdzamy  patyczkiem, czy suche w środku.
Najlepiej smakują letnie, nie do końca wystudzone, ale dobre są też na drugi dzień. Jeść odrywając kulki lub kawałki palcami. Okruszki zostawić w trawie dla ptasząt. Smacznego!